Archive

Archive for the ‘komiks’ Category

Cisza i ciepło śniegu

Czy Wy też czujecie w powietrzu zbliżającą się wiosnę? Ja poczułam kilka dni temu i doprawdy nie obchodzi mnie fakt, że dziś wyjrzałam przez okno, a tam w najlepsze wirował w powietrzu śnieg. Co z tego! Nie został na ziemi, ja natomiast radośnie rzuciłam się w wir wiosennych porządków, które ominąć nie mogą także bloga. Z tej okazji mała nowość, ponieważ po raz pierwszy będę na Herbatnikach pisać o komiksach.

Komiks wielu osobom kojarzy się z historyjkami obrazkowymi dla dzieci, czymś niepoważnym i niemającym wiele wspólnego z literaturą. Tym samym autorzy tacy jak Craig Thompson wpędzają czytelników podzielających taki sposób patrzenia na komiksy w pewne zakłopotanie. No bo jak tu podejść do takiej pozycji – rzeczywiście, jest to komiks spełniający wszelkie punkty definicji takowego, ale treściowo blisko mu do literatury z tej wyższej półki. Stąd też zapewne stworzenie terminu „powieść graficzna”, którego używa się w stosunku do „Blankets: Pod śnieżną kołderką”, autobiograficznego komiksu Thompsona, stworzonego z rozmachem i wielką wrażliwością. Ja z komiksami nigdy nie miałam problemu I od dawien dawna nie uważam je za coś przeznaczonego wyłącznie dla dzieci, więc kiedy kolega z pracy zaproponował mi pożyczenie „Blankets” byłam uszczęśliwiona, bo od dluższego czasu chciałam ten komiks przeczytać.

Nie omijając tematów trudnych i nierzadko przykrych, Thompson kreśli nostalgiczną historię swojego dzieciństwa i młodości. Wraz z bratem wychowywał się w ewangelickiej rodzinie. Głęboka wiara rodziców (zwłaszcza matki) i twarde reguły domowego życia (egzekwowane zwłaszcza przez przypominającego podstarzałego macho ojca) wpłynęły na wrażliwego i wyobcowanego chłopca, który już od wczesnego dzieciństwa uciekał w świat wyobraźni. Przyjaźń z młodszym bratem, towarzyszem w szalonych eskapadach, zabawach pełnych magii, którą stworzyć potrafią zazwyczaj tylko dzieci, zostaje wystawiona na próbę w okresie dojrzewania, kiedy Craig bardziej niż kiedykolwiek stara się znaleźć przyjaciół wśród rówieśników i dostosować do innych, walcząc też z poczuciem wyjątkowości i wyobcowania, typowego dla nastolatków. Na zimowisku organizowanym przez towarzystwo kościelne poznaje Reinę, swoją pierwszą wielką miłość, która wywraca jego świat i patrzenie na rzeczywistość do góry nogami. Szukając siebie, swojego miejsca w życiu, miłości, a wreszcie przeżywając wzloty i upadki w kwestii swojej wiary do Boga, Craig dojrzewa i choć jest to słodko-gorzka dorosłość, w sercu czytelnika pozostaje ciepło, niczym po otuleniu tytułową kołderką. Choćby tą ze śniegu.

„Blankets” to wspaniale narysowana historia. Kreska autora jest dość gruba, świetnie oddaje mimikę, emocje i sytuacje, w których znajdują się bohaterowie. Komiks czyta się błyskawicznie, losy Craiga wzruszają i zapadają w pamięć. Długo po skończeniu czytania wracają do mnie poszczególne sceny, poruszone w „Blankets” tematy, a nade wszystko śliczna Reina, którą Craig gloryfikuje i przyznaje niemal status bogini. Nie brak tu głębokich rozmów, spostrzeżeń na temat młodości, miłości I dojrzewania, humoru związanego z dzieciństwem i życiem rodzinnym, które nie zawsze jest różowe. Wzrusza poszukiwanie autorytetów i punktu zaczepienia, który miałby stać się podstawą dla dalszego życia. A także, co udać się mogło właśnie ze względu na komiksową formę, zachwyca cisza. Cisza zaśnieżonego pola, na którym leży Craig z Reiną, a śnieg wydaje im się ciepły, otula ich bezpiecznie i zagłusza całą rzeczywistość. Cisza panuje też w lesie, gdzie mały Craig szuka wraz z bratem ucieczki od przytłaczającego domu, a dorosły Craig spokoju, w którym będzie mógł odnaleźć odpowiedź na pytania kłębiące się w jego głowie. Thompson mistrzowsko wykorzystuje atuty komiksu, nie schodząc także z poziomu „prawdziwej” literatury.

Nawet jeśli nie lubicie komiksów, z czystym sumieniem możecie dać „Blankets” szansę, bo to zaprzeczenie stereotypowemu podejściu do tematu komiksu (chyba, że i takie Was całkowicie nie przekonują). Ja osobiście polecam gorąco, a sama mam ochotę na kolejne „dorosłe” komiksy zwane powieściami graficznymi…

Tytuł: Blankets: Pod śnieżną kołderką
Tytuł oryginału: Blankets
Autor: Craig Thompson
Tłumaczenie: Joanna Kniaź-Hawrot
Wydawnictwo: Timof i cisi wspólnicy, 2006
Ilość stron: 592
Moja ocena: 5/6