Archiwum

Archive for Wrzesień 2013

Absurd goni absurd („8% z niczego” Etgar Keret)

Moje spotkanie z Etgarem Keretem zaczęło się trochę od końca, bo od filmu „Meduzy” z 2007 roku, który pisarz nakręcił wraz z żoną, Shirą Geffen. Film zrobił na mnie duże wrażenie i jego nastrój zapadł mi na długo w pamięć – słodko-gorzki, melancholijny, dość surrealistyczny i refleksyjny. Następnie Keret przyjechał do Łodzi i uczestniczyłam w spotkaniu z nim, podczas którego pisarz totalnie mnie zauroczył. Zostało także wtedy odczytane opowiadanie z najnowszego zbioru, który dopiero miał się ukazać („Nagle pukanie do drzwi”), nie pamiętam już tytułu, ale spodobało mi się ono bardzo. To było moje pierwsze zetknięcie się z prozą Kereta i stwierdziłam, że to może być coś dla mnie. Opowiadanko było zabawne, napisane z werwą i uroczą puentą na koniec. Ponieważ strasznie lubię autografy pisarzy w książkach, postanowiłam szybko kupić sobie jakiś już istniejący zbiór opowiadań i padło na „8% z niczego”. Stałam się posiadaczką wyjątkowego obrazeczka narysowanego przez Kereta (każdemu rysował coś innego, za każdym razem jednak wyglądało to jak dzieło trzyletniego dziecka) i książki, której poziom absurdalności chyba mnie troszeczkę przerósł, choć przeczytać było warto.

Opowiadania w „8% z niczego” są króciutkie i jako takie są przemyślane, ich wydźwięk mocny, puenta często zaskakująca i działająca jak przysłowiowy obuch – co cenię sobie w krótkich opowiadaniach właśnie. Kiedy tekst mieści się na dwóch stronach, bez odpowiednio mocnego akcentu po prostu przewróci się tę kartkę natychmiast zapominając, co się na niej działo. A dzieją się tak dziwne rzeczy, że czytając opowiadania jedno za drugim ma się wrażenie, że ogląda się szalony sen, w którym pojęcie logiki jest względne, o ile w ogóle ona istnieje, natomiast bohaterowie występujący w tym świecie akceptują rzeczy takimi, jakie są, bo cóż innego im pozostaje. Tak jak w śnie zazwyczaj człowiek nie zdaje sobie sprawy z absurdalności różnych wydarzeń, tak i bohaterowie Kereta nie są specjalnie speszeni, kiedy z talerza przemawia do nich ryba lub ich ukochana dziewczyna zmienia się w nocy w paskudnego karła (to chyba akurat mój ulubiony kawałek, jest po prostu słodki).

Czy chodzi jednak tylko o to, żeby zadziwić, a nawet zaszokować, wytrącić czytelnik z równowagi i zostawić go niepewnego, co ma o tym wszystkim myśleć? Oczywiście nie, wydźwięk opowiadań Kereta jest często smutny, wręcz egzystencjonalny i pesymistyczny, a wyolbrzymione absurdy świata przedstawionego przez autora często przypominają jednak, że ten nasz świat rzeczywisty nie jest jakoś wybitnie mniej dziwny, czy bezsensowny. Odniosłam wrażenie, że niektóre opowiadania miały na celu poruszyć w czytelniku tę wrażliwą, dogłębnie ludzką strunę, ale nie zawsze tak się działo w moim przypadku. Czy to kwestia różnego rodzaju wrażliwości, czy też brakowało mi narzędzi potrzebnych, by prozę Kereta właściwie zinterpretować i zrozumieć. Może wszystko po trochu. W każdym razie niektóre opowiadania jedynie trochę mnie znużyły, a po przeczytaniu całości czułam się głównie tak, jakbym właśnie zsiadła ze zbyt szybko jadącej karuzeli. Owszem, była to przyjemność, ale w którymś momencie okazało się, że co za dużo, to nie zdrowo i chciałam już przejść do innych atrakcji.

Biorąc pod uwagę popularność Etgara Kereta w Polsce, trochę byłam zawiedziona, że opowiadania nie zachwyciły mnie bardziej, jednak nie znajduję tutaj jakichś konkretnych cech stylu pisarza, które by mi się nie podobały, głównie chodzi tu o czysto subiektywne odbieranie tekstów. Może z czasem przeczytam jeszcze któryś z Keretowych zbiorków i moje odczucia będą bardziej pozytywne. Na pewno książka warta jest lektury i sprawdzenia, czy do Was trafia specyficzny styl izraelskiego pisarza.

Tytuł: 8% z niczego
Tytuł oryginału: Anihu
Autor: Etgar Keret
Tłumaczenie: Agnieszka Maciejowska
Wydawnictwo: WAB, 2006
Ilość stron: 164
Moja ocena: 4-/6

Reklamy