Strona główna > książki > Witajcie w piekle

Witajcie w piekle

Chuck Palahniuk stał się ostatnio pisarzem bardzo modnym, którego dobrze jest znać, a wśród wielu kręgów towarzyskich jeszcze lepiej jest go lubić, a nawet ekscytować się jego twórczością. Do niedawna kojarzyłam autora jedynie z „Podziemnego kręgu” („Fight Club”) – nie czytałam jednak książki, oglądałam tylko film. Kiedy dostałam propozycję przeczytania i zrecenzowania książki Palahniuka nie kryłam radości, bo sama chciałam się przekonać, na czym opiera się jego popularność i czy dołączę do grona wielbicieli jego pisarstwa. Ponieważ „Fight Club” nie był dostępny, zdecydowałam się na „Potępionych” i gdy tylko zaczęłam czytać, wciągnęłam się błyskawicznie. Fanką Palahniuka raczej nie zostanę, bo to jednak literatura wykraczająca poza moje ulubione tory (a czytać wszystkiego, co mnie interesuje nie dam rady), ale myślę, że rozumiem fenomen tego pisarza.

„Potępieni” są opowieścią o Madison, trzynastolatce, która wyróżnia się spośród swoich rówieśników tym, że… nie żyje od kilku godzin i jej aktualnym miejscem pobytu jest Piekło. Madison znajduje się w brudnej klatce sąsiadującej z tysiącami takich samych, obskurnych i klejących się od brudu klitek. Wybitnie rezolutna dziewczyna analizuje swoją przeszłość i różne fakty z życia jej i jej rodziców, które doprowadziły ją do tego miejsca, nie traci jednak czasu na roztkliwianie się nad swoim losem. A kiedy nadarza się okazja, razem z grupka nowopoznanych przyjaciół opuszcza swoje więzienie i rusza na podbój Piekła – a dokładniej do centrali, gdzie będzie mogła złożyć odwołanie i być może przenieść się do Nieba. Na drodze napotykają cały przekrój demonów z najróżniejszych religii i wierzeń, a także tak urocze lokalizacje jak Pustynia Łupieżu czy Morze Wrzącej Śliny. Na miejscu okazuje się jednak, że piekielna przygoda Madison dopiero się zaczyna, ona sama zaś będzie miała dość czasu, żeby przemyśleć sobie swoja dotychczasową postawę i poważnie zastanowić się nad przyszłością (cóż z tego, że pośmiertną).

Jak na dłoni widać, że Palahniuk bawi się znanymi motywami literackimi (typowy dla fantasy quest, przemiana wewnętrzna bohatera z szarej myszki w przywódcę grupy) łącząc je w wybuchową mieszankę z krytyką współczesnego sposobu życia z naciskiem na bogaczy i wszelkiej maści celebrytów, mitologią Piekła i wreszcie niebanalnymi przemyśleniami dojrzałej nad wiek trzynastolatki, której wiele problemów wzięło się ze zwyczajnej samotności. Wszystko to zaprawione jest obficie groteską, niekiedy wręcz obrzydliwą w swoim natężeniu, absurdem i czarnym poczuciem humoru. Palahniuk musiał dobrze się bawić tworząc topografię Piekła, ja natomiast odradzam czytanie po jedzeniu, bo lektura bywa chwilami mocno paskudna w swoich ohydnych detalach. W tym miejscu (a także w odniesieniu do żywej i autentycznej narracji Madison) należą się oklaski dla tłumaczki Elżbiety Gałązki-Salamon, która rewelacyjnie poradziła sobie z zadaniem przełożenia wszelkich nazw i oddania wielobarwnej i wielonastrojowej opowieści dziewczyny, która mimo śmierci bohaterki wręcz tętni życiem. Naleciałości slangowe również brzmią w ustach Madison naturalnie, o co nie jest wcale tak łatwo i często idiolekt tego rodzaju brzmi sztucznie i odrobinę śmiesznie w nie do końca zamierzony sposób. Tutaj czytelnik nie odnosi takiego wrażenia. Książka napisana jest z dużą elokwencją, a nawet erudycją.

Mimo tego, że doceniam niewątpliwy talent Palahniuka (choć oceniam go tylko po tej jednej książce) i książkę przeczytałam szybko i z zaciekawieniem, raczej nie sięgnę po kolejne książki autora. Mogę polecić tę książkę wielbicielom groteski i tak zwanego „mocnego” pisarstwa (a z tego co wiem, „Opętani” należą do jego delikatniejszych powieści), sama jednak gustuję w innej literaturze, nastawionej na inne aspekty, z inną wrażliwością. Nie krytykuję „Opętanych”, bo nie mam do takiej krytyki tak naprawdę argumentów (poza zbyt dużym stężeniem obrzydliwości, nie jestem na nie wybitnie odporna). To po prostu kwestia gustu i tego, czego się w literaturze szuka. Ja zaspokojenia swoich literackich potrzeb nie znalazłam, ale sądząc po rzeszy fanów – Palahniuk trafia do wielu czytelników, nie zaszkodzi Wam więc spróbować.

Tytuł: Potępieni
Tytuł oryginału: Damned
Autor: Chuck Palahniuk
Tłumaczenie: Elżbieta Gałązka-Salamon
Wydawnictwo: Niebieska Studnia, 2011
Ilość stron: 288
Moja ocena: 4/6

Za książkę dziękuję wydawnictwu Niebieska Studnia.

Advertisements
  1. 05/04/2012 o 10:46 pm

    Przyznam, że „Podziemny krąg” to jeden z moich ulubionych filmów, natomiast z twórczością Palahniuka nie miałam jeszcze do czynienia, ba, nie wiedziałam nawet, że stał się „modny”. Mimo wszystko fabuła wydaje się dosyć oryginalna i może też kiedyś sięgnę po jego powieści :)

    • 07/04/2012 o 7:22 pm

      Naprawdę polecam spróbować, zwłaszcza jeśli lubisz „Podziemny krąg”. Oczywiście to zupełnie inna tematyka, inny klimat, ale zawsze jakieś pojęcie o pisarstwie danego autora, a biorąc pod uwagę wszystkie zachwyty, jakie na jego temat przeczytałam, warto spróbować :)

  2. Iza
    06/04/2012 o 12:03 am

    A ja sprobowalam Palahniuka w „Dzienniku” i z miejsca wiedzialam, ze sie nie polubimy, oj nie. Dam mu jeszcze szanse w „Podziemnym kregu”, bo strasznie podobal mi sie film – ale watpie, zeby cos z tego wyszlo ;-)).

  3. 09/05/2012 o 1:26 pm

    Zapowiada się bardzo interesująco…

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s