Strona główna > książki > Na cesarskim dworze

Na cesarskim dworze

Ostatnio mam niewiele czasu dla siebie, dotyczy to także niestety czytania, nie mówiąc już o pisaniu na blogu. Dziś jednak mija ostatni dzień wyzwania Literatura japońska, więc (niestety na ostatnią chwilę, to moje przekleństwo) piszę notkę z ostatniego przedziału czasowego objętego przez wyzwanie, czyli literatury powstałej w czasach feudalnych (do roku 1868). Niełatwo mi było znaleźć jakąś książkę z tego okresu, w końcu organizująca zabawę Litera poratowała mnie podsyłając link do fragmentów powieści Murasaki Shikibu, zatytułowanej „Genji Monogatari. Opowieść o księciu Minamoto” (do przeczytania pod tym linkiem). W wersji pełnej powieść ma naprawdę pokaźne rozmiary, składa się bowiem z 54 ksiąg. Przetłumaczone rozdziały stanowią więc jedynie wyjątki obszernego dzieła, opatrzone są jednak bardzo ciekawym wstępem, wprowadzającym w świat powieści oraz przedstawiającym zasady i tło powstania „Opowieści o księciu Minamoto”. Do fragmentów został także dołączony spis wszystkich rozdziałów, oraz niezwykle cenny spis głównych bohaterów z krótkimi objaśnieniami, kto jest kim i dla kogo. Okazuje się on przydatny nawet podczas czytania zaledwie kilku rozdziałów, bowiem sytuacja na japońskim dworze i rozmaite koligacje nie należały do najprostszych.

Z racji przeczytania zaledwie kilku rozdziałów dzieła, nie będę się rozpisywać na temat fabuły. Istotne jest to, że historia dotyczy nie tylko tytułowego księcia Genji, ale także jego ojca, a następnie wnuka, jest to więc dość kompleksowo pokazana historia całego rodu. Co ciekawe, powieść „Genji Monogatari” została napisana najprawdopodobniej w 1008, jest ona uznawana za jedną z pierwszych (a niektóre źródła podają, że pierwszą w ogóle) powieść w literaturze światowej oraz największe dzieło starożytnej literatury japońskiej. Tymczasem czytając fragmenty przetłumaczone przez Szkołę Języka Japońskiego MATSUMI uderza wręcz forma i sposób opisu bardzo zbliżony do współczesnego. Oczywiście, na pewno nie bez znaczenia jest tu sam przekład, jednak pewne kwestie nie zależą od tłumacza i pozytywnie mnie to zaskoczyło. Wybrane fragmenty koncentrują się na przeżywaniu smutku, poczuciu straty i poszukiwaniu pociechy w pięknie i poezji, które być może nie odpędzają złych chwil, ale poprzez uczynienie ich subtelnymi i pełnymi urody, pomagają przeżyć je z godnością. Nawet opisując dramat księcia po stracie ukochanej żony, Murasaki dostrzega wokół piękno, co nie umyka też uwadze samego Minamoto. Dodatkowo proza co i rusz przeplatana jest wierszami tanka, komentującymi bądź podkreślającymi sytuacje, w jakich znajdują się bohaterowie. Wiersze komponuje nie tylko książę, ale i większość dobrze urodzonych kobiet pojawiających się w powieści, a także sam cesarz. Wszechobecna melancholia, głęboko przeżywany smutek, ale nade wszystko panująca nad treścią estetyka przywodzą na myśl stare japońskie obrazy lub drzeworyty. Styl pisania Murasaki jest jasny i przejrzysty – znów mam ochotę porównać go do czytelnej, estetycznej kaligrafii. Zapewne sporo specyfiki tekstu i jego poetyckości umknęło podczas przekładu, pozostaje on jednak naprawdę przyjemny i obrazowy w odbiorze.

Choć Murasaki opisywała swoją codzienność i nie skupiała się na wyjaśnianiu tradycji i etykiety, powieść stanowi prawdziwą kopalnię wiedzy na temat życia w feudalnej Japonii. Oczywiście przydają się liczne przypisy i czytając całość dzieła na pewno zaszłaby potrzeba posiłkowania się dodatkową bibliografią tłumaczącą zwyczaje panujące wówczas na cesarskim dworze. Myślę jednak, że każdy czytelnik interesujący się kulturą Japonii znajdzie w tej książce coś nowego. Dla mnie była to naprawdę ciekawa lektura, pomagająca się też oderwać od codzienności – odległy świat z przeszłości, gdzie piękno i estetyka stanowiły niezwykle istotne wartości wspaniale się do tego nadaje – i mogę polecić ją wszystkim chcącym poznać dawniejszą Japonię.

Ponieważ przeczytałam jedynie fragmenty, rezygnuję z tradycyjnego oceniania książki.

Advertisements
  1. 01/02/2012 o 12:31 pm

    Planowałam skusić się na tę książkę, w jęz. angielskim istnieje kilka wersji tłumaczeń i gdy już zdecydowałam się na jedno, wypożyczyłam książkę z biblioteki to stwierdziłam, że jednak nie dam rady. Wersja, którą miałam, jest pełna albo prawie pełna, liczy 1216 stron i aż tyle nie chciałabym czytać o życiu dworskim. Wyobrażam sobie, że te impresje, które Murasaki opisuje, były podobne nieco do tych, które notowała Sei Shonagon w „The Pillow Book” (pamiętniku damy dworu z końca X i początku XI wieku, na który się zdecydowałam do wyzwania) – chyba życie dworskie w całej Japonii było podobne. A tak w ogóle, to na jakim dworze mieszkała Murasaki, wiesz może?
    Wiersze dużo tracą w przekładzie, w każdym języku. Do tych wierszy, które były w „The Pillow Book” jest dużo przypisów, wyjaśniających trochę, jakie wrażenie mają robić po japońsku, do czego nawiązują, jaka gra słów jest wykorzystana, jaki rytm ma zostać zachowany itp. Tego się nie da przełożyć.

    • 03/02/2012 o 9:37 pm

      Oj, ja bym chyba się poddała przy czytaniu całości. Poza ciekawym tłem obyczajowym, sama historia raczej nie wciągnęłaby mnie na tyle, by przebrnąć przez tyle stron… Czytałam Twoją recenzję „The Pillow Book”, Murasaki napisała swoją książkę trochę później, bo prawdopodobnie w latach 1000-1008. Niestety nie znalazłam dokładnych danych co do tego, czyją damą dworu była dokładnie i czy mogła znać Sei Shonagon, ciekawe.

  2. mahoshi
    02/02/2012 o 3:20 am

    Umarłam z nudów nad angielskim przekładem i ogólnie nigdy nikomu nie polecam tej książki – chyba, że kogoś naprawdę interesuje estetyka Heian, ale takie osoby raczej wiedzą, co to Genji. W każdym razie nie dla mnie te klimaty.

    • Kaya
      02/02/2012 o 4:26 am

      P.S. Tu Kaja (:

    • 03/02/2012 o 9:24 pm

      Ja czytałam tylko fragmenty i może dlatego całość wydała mi się interesująca, bo niewiele o tym wiem. Jednak sama historia mnie nie wciągnęła, raczej tło obyczajowe, sposób pisania… Dla Ciebie pewnie nie było tam wiele nowego, dla mnie a i owszem :) Więcej czytać nie będę, przynajmniej nie w najbliższym czasie ;)

      Miło mi Cię tu widzieć, naprawdę!

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s