Strona główna > film, książki, meta, muzyka > Na koniec roku – małe podsumowanie

Na koniec roku – małe podsumowanie

Witajcie w Nowym Roku! Na wstępie życzę Wam wszelkiej szczęśliwości, samych udanych lektur, oglądania rewelacyjnych filmów i słuchania świetnej muzyki. Ja sama mocno się cieszę, że poprzedni rok już dobiegł końca i cieszę się na kolejny, robiąc masę postanowień, a raczej – planów. Lubię planować, zapisywać sobie pomysły i różne wydarzenia w kalendarzu. Z realizacją, wiadomo, różnie bywa, ale samo planowanie jest przyjemne.

Wczoraj nie bardzo miałam czas i natchnienie, dziś więc czas na małe podsumowanie. Tym bardziej, że wordpress uszczęśliwił mnie naprawdę ładnie przygotowanym i ciekawym podsumowaniem tego roku dla mojego bloga. Zainteresowanych liczbami i komentarzami odsyłam na stronę specjalnie przygotowaną przez wordpress. Niestety tylko po angielsku, nie chcę już jednak dublować informacji i przepisywać. Do znalezienia tutaj. Bardzo dziękuję wszystkim odwiedzającym i komentującym!

W 2011 przeczytałam bardzo okrągłą liczbę książek, bo dokładnie 50! Nie planowałam takiego wyniku i nawet się zdziwiłam patrząc teraz na moją listę. Końcówka roku była dość kiepska jeśli o ilości chodzi, bo zajmowały mnie inne rzeczy. Generalnie jednak jest to niewiele mniej niż w zeszłym roku, więc to ilość dla mnie „akuratna”. Filmów widziałam 41, w tym roku mam nadzieję zobaczyć ich trochę więcej. I pisać więcej recenzji ich dotyczących.

Bardziej opisowe podsumowanie mojego książkowego roku znajdzie się w zimowym numerze Archipelagu, który ukaże się już wkrótce – będę zapraszać do lektury jak zawsze na blogu. A tutaj: 5 najważniejszych książek tego roku, w kolejności przypadkowej, bo nie potrafię się zdecydować. Sam wybór tylko tylu książek był trudny, ale biorąc pod uwagę, że przeczytałam ich 50, wybieranie więcej mijałoby się chyba z celem wyłonienia tych „naj”.

1. „Półbrat” (Halvbroren) Lars Saabye Christensen – niezwykła książka, z jednej strony kameralna i aż tak wiele się w niej nie dzieje, z drugiej – niesie w sobie tak wielki ładunek emocjonalny, że po jej skończeniu (nie w trakcie!) płakałam chyba godzinę a potem długo o niej myślałam.

2. „Odkrycie nieba” (De ontdekking van de hemel) Harry Mulisch – wysmakowana, różnorodna, rewelacyjnie napisana, zmuszająca do myślenia, zostająca na długo… Mogłabym długo wymieniać. Moim zdaniem – lektura obowiązkowa.

3. „Kobieta, która czekała” (La femme qui attendait) Andreï Makine – absolutnie cudowna powieść, w której autor czaruje słowami. Idealnie moja wrażliwość. Czytając po prostu byłam tam.

4. „Opętanie” (Possession) A. S. Byatt – mieszanka tego, co szczególnie lubię w literaturze, błyskotliwa, świetnie napisana, przyciągająca.

5. „Taniec ze Smokami” (A Dance with Dragons) George R.R. Martin – czekałam 6 lat i moje oczekiwania rosły. Tej książce udało się mnie zadowolić i teraz tylko nie mogę się doczekać kontynuacji…

Powinnam tu zakończyć, ale nie mogę nie przyznać ostatniego wyróżnienia:

* „Zabójca z miasta moreli. Reportaże z Turcji” Witold Szabłowski – pierwszy chyba reportaż, który czytała, jak powieść, nie mogłam się oderwać, a nawet się popłakałam. Cudowny.

I na tym poprzestanę, bo już mnie korci, żeby ze 2-3 pozycje dopisać. Przejdźmy więc do filmów. Kolejność znów przypadkowa.

1. „Ludzie Boga” (Des hommes et des dieux) reż. Xavier Beauvois – po moich zachwytach w jednej z nielicznych filmowych recenzji nie ma w tym pewnie nic dziwnego. Film niezwykle ważny, mądry i cudownie zrobiony. Dla mnie także osobisty, zwłaszcza w kontekście poszukiwań.

2. „Rozstanie” (Jodaeiye Nader az Simin) reż. Asghar Farhadi – świetnie zrealizowany i mądry film o relacjach międzyludzkich i ludziach uwikłanych w sytuację, gdzie nie można wskazać „tego złego”. Opowieść o kłamstwach, o dojrzewaniu, o życiu w zgodzie z moralnością… Zachwycający.

3. „Kroniki portowe” (Shipping News) reż. Lasse Hallström – oglądałam w idealnych warunkach i klimat tej historii mnie zauroczył. Zawsze lubiłam opowieści o miasteczkach na końcu świata, tym bardziej tych nad wodą, więc niewiele było trzeba, żeby mi się spodobało. W dodatku film jest dobrze zagrany, fabuła ciekawa, ładna muzyka i widoki, rodzinne sekrety… Teraz muszę przeczytać książkę.

4. „Gran Torino” reż. Clint Eastwood – mocny i choć odrobinę schematyczny, to poruszający i bez upiększenia pokazujący zarówno jedno z obliczy imigrantów jak i określonego rodzaju Amerykanów „starej daty”. A przy tym to takie pożegnanie Eastwooda z aktorstwem i odejście „Brudnego Harry’ego”, co podkreśla już i tak ważny nostalgiczny rys.

5. „Przeznaczone do burdelu” (Born Into Brothels: Calcutta’s Red Light Kids) reż. Zana Briski, Ross Kauffman – tytuł może sugerować historię w rodzaju „Kwiatu pustyni”, jest to jednak mylne wrażenie. To opowieść o tym, co można zrobić dla najbiedniejszych dzieciaków, o sztuce i fotografii, a także walce o własne marzenia.

Oraz dwa wyróżnienia, które zrobiły na mnie wrażenie:

* „Bękarty wojny” (Inglourious Basterds) też. Quentin Tarantino – fanką Tarantino, jak już tu chyba kiedyś pisałam, zdecydowanie nie jestem. Ale się zachwyciłam – przewrotnym pokazaniem tematu, rytmem, w jakim ten film jest zrobiony, kilkoma absolutnie cudownymi scenami, muzyką… Naprawdę warto zobaczyć.

** „Walkiria” (Valkyrie ) reż. Bryan Singer – nie obchodzi mnie, jak bardzo ten film jest hollywoodzki. Myślałam, że przestanę na nim oddychać z emocji i zdenerwowania. I znając przecież z góry zakończenie, byłam wściekła i smutna, no bo jak to, jak może się im nie udać…?

Muzycznie w tym roku nie zanotowałam żadnych znaczących odkryć ani piosenek, które by mi jakoś wybitnie towarzyszyły. Może w przyszłym będzie na tym polu ciekawiej.

A u Was? Podsumowania zrobione, czy też Was takie rzeczy raczej nie bawią?

Reklamy
Kategorie:film, książki, meta, muzyka Tagi:
  1. 01/01/2012 o 11:22 pm

    Wynotowałam sobie twoich książkowych faworytów :) Co do filmów to widziałam większość oprócz „Rozstania” i również bardzo mi się podobały.
    Co do moich podsumowań, zawsze robię je sobie prywatnie ale w tym roku też podsumowałam na blogu :) pozdrawiam

    • 03/01/2012 o 9:24 pm

      Podsumowanie na blogu czytałam, bardzo ciekawe :) Mam nadzieję, że moje tegoroczne najważniejsze książki Ci się spodobają, zawsze to fajnie podpowiedzieć coś udanego :) Pozdrawiam ciepło!

  2. 02/01/2012 o 12:10 am

    Na pewno obejrzę „Kroniki portowe”. Widzę, że czytasz „Włóczędzy Dharmy” ostatnio zastanawiałam się w empiku czy jej nie wziąć. Mam nadzieję, że napiszesz o niej kilka słów :)

    Oczywiście również życzę Szczęśliwego Nowego Roku !

    • 03/01/2012 o 10:23 pm

      Dziękuję :)

      „Włóczęgów…” dopiero zaczęłam i muszę przyznać, że ostatnio trochę nie mam czasu na czytanie. Do pracy jadę i wracam z koleżanką, a w domu wciąż jest coś innego do zrobienia. Jednak jak już skończę, recenzja się na sto procent pojawi :)

  3. 02/01/2012 o 2:05 am

    Zrobiłam podsumowanie, małe, bo małe, ale jest. „Półbrata” już mam w schowku.
    Pozdrawiam!

    • 03/01/2012 o 10:24 pm

      Już idę czytać Twoje podsumowanie! A „Półbrata” polecam. Na początku może wydawać się trochę ciężki, ja nie od razu się wciągnęłam, ale potem porwało mnie i już nie puściło. Wrażenie pozostało do tej pory.
      Pozdrawiam gorąco!

  4. ka.bu.ki
    02/01/2012 o 1:08 pm

    Jak przyjemnie czyta się takie podsumowania!
    Co prawda „Półbrata” i „Odkrycie nieba” już dawno za mną, ale wciąż wspominam je jako jedne z lepszych książek, jakie czytałam w ogóle! Tobie zapewne także pozostaną w pamięci, nie tylko w kontekście wyróżnienia w tegorocznym podsumowaniu.

    „Rozstanie” mnie także zachwyciło, podobnie jak obejrzany w tym samym okresie inny irański film „Pożegnanie”. Ten drugi wywarł na mnie chyba jednak większe wrażenie. Jeśli będziesz miała okazję, polecam gorąco!
    http://www.filmyswiata.pl/filmy.php?id=c6dd5e39e100805

    Ciekawe, co piszesz o muzyce – „mam tak samo jak Ty” :) Wciąż wracam do tego, co znam i kocham (Eleni Karaindrou, Balkan&Jewish Music, Selim Sesler, Bach, Ethiopiques), ale jakoś nie potrafię sama odkryć w tej materii nic nowego. Jestem oporna na nowości muzyczne i dość wybredna, co nieraz mnie dziwi.
    Po tym roku obiecuję sobie jednak wiele! Z pewnością zagłębię się bardziej w world music, bałkańskie i orientalne rytmy. Zdaję sobie sprawę, jak wiele mam do odkrycia i erę poszukiwań uznaję oficjalnie za rozpoczętą :)
    Tobie także życzę wielu fantastycznych i ciekawych odkryć. Oby ten rok okazał się dla Ciebie bogaty w muzyczne doznania!:)

    • 03/01/2012 o 10:36 pm

      Tak, zdecydowanie obie książki zostaną ze mną na długo. Bardzo chciałabym mieć je na swojej półce, najchętniej „Półbrata” w nowym, ładnym wydaniu. Ta aktualna okładka jest niestety dość paskudna moim zdaniem.

      „Pożegnanie” już sobie zapisałam, ale obawiam się, że ciężko będzie film znaleźć. W Polsce pojawiał się chyba tylko na festiwalach…

      Ja muzyki słucham dużo, takiej swojej ulubionej. Jestem zawsze otwarta na nowości, ale w tym roku poza kilkoma piosenkami to nie były żadne spektakularne odkrycia czy choćby wydarzenia, koncerty, sama nie wiem… Może w tym roku będzie inaczej?

      Pozdrawiam gorąco!

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s