Strona główna > książki > Ziemia i niebo francuskiego pilota

Ziemia i niebo francuskiego pilota

„Między ziemią i niebem” przeczytałam wczesną jesienią, kiedy to czytałam jedną książkę Makine za drugą. Zazwyczaj nie lubię zapoznawać się z całą twórczością jednego autora naraz. Obawiam się, że mnie znuży i zacznę dostrzegać powtarzalność w jego tematyce bądź stylu. Czasem rzeczywiście tak bywa, że po kilku książkach autor niewiele ma mi już do zaoferowania i przykro mi, że nasza znajomość kończy się z mieszanymi uczuciami albo nawet lekkim niesmakiem. Wolę więc dawkować sobie powieści interesujących mnie twórców. Jednak jak zawsze, od tej reguły też są wyjątki i dla mnie, jak już można się bez trudu domyślić, zalicza się Andreï Makine. Nawet jeśli „Między ziemią i niebem” uważam za „jedynie” bardzo dobrą, a nie doskonałą w porównaniu do reszty jego dorobku, to wciąż jest to świetna powieść. I cieszę się niezmiernie, że jeszcze sporo przetłumaczonych na polski książek jego autorstwa dopiero czeka, aż je przeczytam… Po każdej wiele sobie obiecuję i jestem spokojna, że nie spotka mnie rozczarowanie.

Ponownie udamy się w czytelniczą podróż pomiędzy Francją a Syberią, tym razem za sprawą wojskowego pilota, Jacques’a Dorme’a. W 1942 roku młody człowiek trafia na teren Rosji i ocala swoje życie dzięki wyjątkowym zdolnościom lotniczym. Zaczyna służyć w eskadrze lotniczej Alaska-Syberia, transportując amerykańskie samoloty mające pomóc Rosjanom w wojnie z Niemcami. Obserwuje rosyjską mentalność, starając się zrozumieć kraj pełen niepojętych dla niego zasad i skrajnych przeciwieństw, nie będąc w stanie ogarnąć jego złożoności. Właśnie tam, w sercu niepojętego, znajduje swoją rodaczkę, z którą rozumie się bez słów. Aleksandra, która kiedyś nosiła inne, francuskie imię, trafiła do Rosji i nie mogła już z niej wyjechać. Nie tylko fizycznie – rosyjskość zabarwiła jej duszę, tożsamość już nie była tak prosta i oczywista do określenia. Przeżyli razem zaledwie tydzień, czas ten jednak wpłynął na ich dalsze życie i gdyby nie misja Dorme’a, z góry skazana na porażkę, zapewne ciągnąłby się latami… Te kilka dni wpłynęły nie tylko na życie pilota i jego ukochanej, ale także małego chłopca z rosyjskiego domu dziecka, który po latach słyszy tę opowieść z ust Aleksandry. Uczy się ją rozumieć, tak samo jak francuskie słowa, których uczy go stara już kobieta. Francja opanowuje jego wyobraźnię, a historia pilota musi zostać przez niego zrozumiana i opowiedziana do końca. Dlatego będąc już dorosłym człowiekiem, chłopiec wyrusza w podróż śladami Dorme’a.

Makine po raz kolejny z wyczuciem przeplata ludzkie losy, trafnie określając emocje i ubierając w słowa przemyślenia swoich bohaterów. Poza poruszającymi historiami i tematem tożsamości obecnym w każdym dziele pisarza, które miałam okazję poznać do tej pory, Makine sporo miejsca poświęca także rosyjskiej obyczajowości, skupiając się na absurdach – niekiedy dramatycznych, przyrównując Rosję z czasów wojny do kraju okupowanego, w dodatku od środka, a więc w prawdopodobnie najgorszy z możliwych sposobów, czasem natomiast zabawnych, w słodko-gorzki sposób: na przykład kiedy dzieci z domu dziecka zwożone są na miejsca spotkań i wieców, by tworzyć rozentuzjazmowany tłum, nie mając nawet pojęcia, kim jest przemawiający osobnik. Mimo krytyki, przez prozę Makine przebija się głębokie uczucie, jakie pisarz żywi do miejsca swojego urodzenia, czułość do pełnej sprzeczności Rosji, do jej mieszkańców i zadziwiających niekiedy obyczajów. Po raz kolejny autor trafia w moją wrażliwość, pisząc w niezwykły sposób o najzwyklejszych sprawach, o ludzkiej samotności i poszukiwaniu odpowiedzi, które tak często leżą poza naszym zasięgiem.

Warto wspomnieć także, że jest to ponoć ostatnia część trylogii rozpoczętej genialnym „Francuskim testamentem”, a postać Aleksandry ma być tą samą Aleksandrą, o której mowa w nagradzanej powieści. Nie pamiętam już dokładnie „Francuskiego testamentu” i nie do końca potrafię chronologicznie umiejscowić wydarzenia z „Między ziemią i niebem” w tamtej historii, ciężko mi się więc do tego szerzej odnieść. Wciąż jeszcze nie czytałam drugiej części trylogii i nie mogę znaleźć informacji, który to tytuł. Chronologia nie jest tu jednak ważna, bo i bez znajomości „Francuskiego testamentu” można się zachwycić „Między ziemią i niebem”, jest to bowiem powieść zapadająca w pamięć, bogata w treści i niebagatelna.

Tytuł: Między Ziemią i Niebem
Tytuł oryginału: La Terre et le ciel de Jacques Dorme
Autor: Andreï Makine
Tłumaczenie: Małgorzata Hołyńska
Wydawnictwo: Czytelnik, 2004
Ilość stron: 172
Moja ocena: 5/6

Advertisements
  1. ka.bu.ki
    02/12/2011 o 5:38 pm

    A ja wciąż uwielbiam „wsiąkać” w świat jakiegoś określonego pisarza, nawet na długi czas! Nic na to nie poradzę, bywam bardzo zachłanna literacko i jak znajdę kogoś, kto stylem i treścią mi odpowiada – daję mu się ponieść, choćby w nadmiarze. Co, niestety, nie raz skutkowało „przedawkowaniem” i znużeniem, jak wspomniałaś. Najbardziej zapadło mi w pamięć proustowskie przedawkowanie – „straciłam” z nim czas na wiele dobrych miesięcy ;) Ale warto było, stracony czas odnalazłam w 7 tomie!:) Dziś staram się przeplatać ze sobą lektury z różnych kręgów kulturowych, ale czasem nie potrafię odmówić sobie dłuższego obcowania z jednym tylko pisarzem.

    A Makine wciąż jeszcze przede mną – nic na to nie poradzę, że na drodze do poznania jego książek nagminnie wpychają się inne…:)

  2. 03/12/2011 o 12:17 am

    Mnie się bardzo rzadko zdarza, żeby czytać książki jednego autora jedna po drugiej. Oczywiście poza sytuacją, kiedy jest to jedna seria bądź saga, wtedy uwielbiam czytać naraz – nie jestem typem, który lubi czytać w odcinkach (seriali zresztą też za bardzo nie lubię). Choć jak widać, od wszystkiego są wyjątki :) Powieści Makine są stosunkowo krótkie, więc nie mam poczucia znużenia i tak pięknie napisane, że samą przyjemnością jest po prostu czytanie jego słów. Mam nadzieję, że spodoba Ci się twórczość tego pisarza, ja naprawdę gorąco polecam.

  3. slavianka
    05/12/2011 o 3:09 pm

    ja właśnie jestem w połowie czytania książki ‚Hero’s daughter’, która została napisana kiedy Związek Radziecki chylił się ku upadkowi (sama książka dotyczy życia w Związku Radzieckiego) i moje odczucia jak na razie są jak najbardziej pozytywne. Co mnie zastanawia, jest fakt dlaczego jego książki są tak tanie. Powyższą pozycję kupiłam w księgarni z angielskojęzyczną literaturą za jedynie 6 zł, podczas gdy zwykłe pozycje z chick literature kosztowały 4 razy więcej… achhhh dziwny jest ten świat….

    • 09/12/2011 o 9:16 pm

      Tak, książki Makine są tanie (dla nas to dobrze) i zupełnie nierozreklamowane. Mnie to osobiście dziwi, bo Makine wydaje mi się być rewelacyjnym pisarzem (a przecież jest i laureatem nagród, więc nie jestem odosobniona!), więc takie znikome zainteresowanie nim aktualnie w naszym kraju jest aż dziwne. Książek jego ukazało się naprawdę sporo… Teraz wyszła nowa, „Ludzka miłość” (Archipelag jest patronem medialnym :)), może to trochę ożywi polskich czytelników? Marzą mi się wznowienia, nowe tytuły… Zobaczymy :)

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s