Strona główna > książki > Czuły barbarzyńca i jego koty

Czuły barbarzyńca i jego koty

Nie wiem, czy tak powinno wyglądać moje pierwsze spotkanie z Hrabalem. Cieszyłam się na nie i wiele po nim sobie obiecywałam. Nie wiem, czy to była właściwa lektura na ten czas – może dobrała się (bo zrobiła to sama) idealnie, a może najgorzej, jak tylko mogła? Niepewnie się czuję pisząc ten tekst, bo pojęcia nie mam, na ile to sama książka na mnie wpłynęła, a na ile wszystkie zbiegi okoliczności, w jakich ją czytałam. Do „Auteczka” nie można podejść obojętnie, jeśli w trakcie lektury na kolanach leży mały kotek, rozkosznie się przeciągający i ufnie szukający ciepła w naszych ramionach.

„Auteczko” nazywane jest balladą. To krótka forma, poprzedzona wywiadem z Hrabalem, w której opisuje swoją trudną miłość do kotów zamieszkujących jego działkę za miastem. Pisarz, a przynajmniej jego literackie alter ego będące bohaterem tej opowieści, był wielkim miłośnikiem tych zwierząt, z drugiej strony jednak w obliczu kociej plagi (koty wyczuwając pewnie jego życzliwość lgnęły do niego i rozmnażały się radośnie w jego obejściu, domu, a nawet łóżku) zdecydował się na krok drastyczny – część kotków w odstępach czasowych umieścił w wielkim pocztowym worku i roztrzaskał je o drzewa, poprawiając później siekierą. Dręczące go później wyrzuty sumienia doprowadziły go na skraj załamania nerwowego, odbierając całą radość życia. Dopiero wydarzenie, w którym niemal sam stracił życie przyniosło mu przynajmniej częściowe odkupienie i spokój.

Ponieważ gdybyśmy nie przygarnęli naszego kotka i nie znaleźli domu dla jego brata spotkałby ich podobny, jeśli nie taki sam los, w połowie lektury miałam ochotę oddać książkę do biblioteki i zapomnieć, że ją w ogóle czytałam. Zatrzymał mnie chyba sam Hrabal, piszący z czułością, w bardzo ładny sposób. To chyba pierwszy autor, w przypadku którego nie raziły mnie liczne zdrobnienia i słodkie słówka. „Auteczko” mimo swojego okrucieństwa pozostało smutne, melancholijne i na swój sposób urocze. I choć denerwowała mnie niemoc w bohaterze-autorze, która nie pozwalała mu wziąć kotków do weterynarza, by je wysterylizować, zrobić cokolwiek, by uniknąć unicestwiania ich potem w tak brutalny sposób, narracja Hrabala pozwala go w jakiś sposób zrozumieć, a nawet mu wybaczyć. Widząc, jak sam siebie karze i nie potrafi sobie wybaczyć, ogarnęło mnie współczucie, wbrew własnym chęciom.

Nie można też zapomnieć o całej warstwie znaczeniowej, a symboli w „Auteczku” jest dużo. Hrabal stawia uniwersalne pytania o istotę zła w każdym człowieku i rodzaj zła – czy da się je podzielić na to gorsze i takie do przebaczenia? Robi to w nienachalny, jakby lekko niepewny i wstydliwy sposób. Widać tu echo czegoś znacznie bardziej mrocznego, wspomnienia wojenne wydają się odbijać w pozornie prostej historii o kotach mnożących się na małej działce, która miała bohaterowi przynosić wytchnienie, a stała się synonimem męczarni. Przenosząc relację katy i ofiary powstałą między Hrabalem a kotami, zwłaszcza śliczną kotką o imieniu Auteczko, która sama weszła do pocztowego worka, na realia ludzkie, obraz zaczyna być podwójnie wstrząsający. A czy te koty, zdolne przecież do uczuć, o czym wciąż wspomina pisarz, nie zasługują na humanitarne traktowanie? A czy ludzie – tym bardziej?

Niepokojąca to lektura. Bolesna. A mimo to wciąż urocza i, nie mogę zapanować nad tym cisnącym się na usta określeniem, śliczna. Hrabal uwodzi, nawet pisząc o okrucieństwach, których sam się dopuszcza. Odłożyłam książkę zastanawiając się, czy to był dobry start, odpowiedni początek znajomości. Wtuliłam twarz w miękkie futerko mojego mruczącego kociaka i pomyślałam, że skoro taka książka mnie do autora nie zniechęciła, to na pewno warto poznać go bliżej i przeczytać inne powieści. I tak też na pewno w przyszłości zrobię.

Tytuł: Auteczko
Tytuł oryginału: Autíčko
Autor: Bohumil Hrabal
Tłumaczenie: Jakub Pacześniak
Wydawnictwo: Znak, 2003
Ilość stron: 108
Moja ocena: 4/6

Advertisements
  1. 02/08/2011 o 11:28 am

    faktycznie, może to był nie najlepszy wybór jak na początek znajomości z autorem! ja auteczka nigdy nie dokończyłam, zbyt bolesny był dla mnie motyw kotów. ale znięchęcił mnie tylko do tej jednej książki, bo pozostałą prozę Hrabala uwielbiam.

    • 02/08/2011 o 7:05 pm

      Ale mnie Hrabal do siebie nie zniechęcił i to mnie właściwie dziwi. I myślę sobie, że skoro tak się stało, to chyba oznacza, że inne książki jego autorstwa powinny mi się spodobać naprawdę bardzo. Na to licze i na pewno po nie sięgnę.

  2. 02/08/2011 o 1:19 pm

    Zaintrygowałaś mnie!
    No bo jak można o takich strasznych rzeczach ślicznie pisać? Chyba sama się przekonam.

    • 02/08/2011 o 7:11 pm

      Przekonaj się, to jest przedziwne i wręcz niepokojące… Ale w sumie nie opis tych wydarzeń jest „śliczny” a cała książka i to w sposób, jakiego normalnie nie lubię, a tu mi się zaskakująco spodobał. Zagadka to dla mnie samej, więc muszę przeczytać inne książki Hrabala, żeby zrozumieć, o co chodzi.

  3. 02/08/2011 o 5:42 pm

    Asiu!
    Na pozytywne spotkanie z Hrabalem polecam książkę Pawła Huelle pt. „Mercedes-benz”. Jest to jeden wielki list do Hrabala, zaczynający się od słów: „Kochany panie Bohumilu…”. Podobnie jak „Auteczko”, lektura urocza i śliczna :)

    • 02/08/2011 o 7:12 pm

      Paulina, książkę wymienioną przez Ciebie mam na swojej niekończącej się liście książek do przeczytania i na pewno prędzej czy później się za nią wezmę. Dzięki Twojej polecance pewnie szybciej, dzięki :)

  4. 23/08/2011 o 1:14 pm

    Ja także rozpocząłem moja przygodę z twórczością Hrabala właśnie od „Auteczka”, potem sięgnąłem jeszcze po wiele innych (m.in. „Święto przebiśniegu”, „Taka piękna żałoba” czy „Czuły barbarzyńca”). Przyznam, że nie zawsze jego książki stanowią łatwą lekturę. Czasami jest ona mroczno-niepokojąca, kiedy indziej wzrusza do łez, często też zachwyca swoistym „hrabalowskim” czarnym humorem (tu polecam przede wszystkim „Obsługiwałem angielskiego króla”!).

    Pozdrawiam serdecznie i jako debiutujący bloger zapraszam także na moją stronę o książkach :)

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s