Strona główna > książki > W poszukiwaniu całości

W poszukiwaniu całości

Ostatnio mam szczęście do naprawdę dobrych książek, takich, po których wrażenie pozostaje na długo. Myślałam, że po „Odkryciu nieba” Muslicha przez dłuższy czas nic tej książki nie pobije. Jednak na fali mojego niesłabnącego zauroczenia literaturą skandynawską sięgnęłam po „Półbrata” Larsa Saabye Christensena – zobaczyłam gruby tom na bibliotecznej półce oddając inną książkę i nie mogłam się opanować, choć szłam tam z mocnym postanowieniem niewypożyczania niczego nowego, skoro w domu nie ma już miejsca na nieprzeczytane książki. I bardzo się cieszę, że nie udało mi się powstrzymać (a też i jakoś wiele energii w tę walkę ze sobą nie włożyłam), bo „Półbrat” to póki co najlepsza książka, jaką przeczytałam w tym roku, mimo że bardzo dobrych i świetnych było wiele.

Zacznijmy od tego, że historia toczy się w Norwegii i jest sagą rodzinną widzianą oczami Barnuma – najpierw chłopca, a potem młodego mężczyzny obdarzonego wielką wyobraźnią, przenikliwym spojrzeniem i jak się z czasem okazuje, talentem do pisania. Główna oś fabularna zawiązuje się na kilka lat przed narodzinami Barnuma, w dzień zakończenia II wojny światowej. Także w dalszej przeszłości miały miejsce wydarzenia, które wpłynęły zasadniczo na tę duńsko-norweską rodzinę i nadały tor jej losom. Tor, jak to często w literaturze skandynawskiej bywa, od którego niełatwo jest uciec, o ile w ogóle ucieczka od fatum ciążącego nad rodziną jest możliwa. Nie oznacza to jednak, że czytelnik może przewidzieć losy głównego bohatera – kręta ścieżka, jaką podąża Barnum pełna jest niespodzianek, choć to i tak nie jest najistotniejsze – nie o akcję tu bowiem chodzi. Mimo nieprawdopodobnych niekiedy wydarzeń, to spostrzeżenia chłopaka, relacje między ludzkie i ulotny klimat tak charakterystyczny dla literatury z tego rejonu świata, którą miałam przyjemność poznać, nadają książce uroku i głębi. Ta atmosfera to delikatna mieszanka smutku i mroku z romantyzmem, ironicznym humorem i bardzo dogłębnym choć pozostawiającym niedopowiedzenia portretem psychologicznym postaci.

„Półbrat” opiera się na niepełności, niedokończeniu, połowiczności. Mimo kilku niezwykle ważnych ludzi w życiu Barnuma, centralną postacią jest dla niego przyrodni brat, Fred. Tajemniczy starszy chłopak stanowi punkt odniesienia, ukochanego wroga, wzór do naśladowania i przekleństwo w jednym. Barnum tak mocno go kocha, jak mocno chciałby, żeby Fred znikł z jego życia, które wtedy miałoby szansę potoczyć się normalnie. Jego historia jednak dotkliwie wydaje się być jedynie połową opowieści ważniejszej, druga połowa znajduje się w rękach jego brata i tylko znając obie części chłopcy a potem mężczyźni, a wraz a nimi czytelnik, mają szansę zrozumieć w pełni to, co się wokół nich dzieje, a wreszcie siebie samych. Ta relacja między braćmi jest jedną z najtrudniejszych i najpiękniejszych, o jakich czytałam, a jestem wyczulona na tym punkcie.

O „Półbracie” można pisać długie artykuły, to książka tak obfita w treści, znaczenia, symbole. Galeria postaci zachwyca, nie pozwalając o nich zapomnieć na długo po odłożeniu książki. Język Christensena to kolejny atut powieści – początkowo może minąć trochę czasu, zanim czytelnik przyzwyczai się do sposobu pisania – bez jasno wyróżnionych dialogów, z długimi zdaniami. To jednak kwestia chwili, potem spokojnie można czerpać wielką przyjemność z obcowania z tak pięknym stylem. Mnie zachwyciła spostrzegawczość, a przede wszystkim umiejętność ujęcia w słowa ludzkich uczuć, refleksji nad życiem i jego sensem. Nie ma tu banałów, nie ma pójścia na łatwiznę w ograne schematy, nawet jeśli treść pozostaje uniwersalna.

Po skończonej lekturze nasunęła mi się myśl, że to książka głównie o poszukiwaniu miłości i nie chodzi tu jedynie o miłość romantyczną. Samotnie jesteśmy rozszczepieni, połowiczni i żeby choć na chwilę zaznać pełności, potrzebujemy tej drugiej osoby. Miłość może wyniszczać, doprowadzić do upadku i bólu, ale niesie w sobie nadzieję, dlatego warto próbować i ryzykować. Już nawet pisząc te słowa wiem, że to jedynie jedna z wielu interpretacji i jedno z wielu przesłań, jakie „Półbrat” ze sobą niesie. To książka, do której można wracać wiele razy i, jestem tego pewna, za każdym razem znaleźć dla siebie coś nowego. Dlatego mam wielką nadzieję na wznowienie „Półbrata” (oby z ładniejszą okładką), bym mogła go sobie zakupić i móc się jeszcze wielokrotnie nim cieszyć. Na Allegro książka osiąga zawrotne sumy, więc może któreś wydawnictwo skusi się na jej ponowne wydanie… Oby. Dla mnie „Półbrat” jest prawdziwym odkryciem i myślę, że to wrażenie szybko się nie zatrze.

Tytuł: Półbrat
Tytuł oryginału: Halvbroren
Autor: Lars Saabye Christensen
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Wydawnictwo: Świat Literacki
Ilość stron: 748
Moja ocena: 6/6

Advertisements
  1. 15/07/2011 o 10:18 pm

    Nie powiem, zaintrygowałaś mnie. Już dodałem do listy „chcę przeczytać” i będę się za nią rozglądał.

    • 17/07/2011 o 2:27 pm

      Cieszę się bardzo, bo myślę, że to naprawdę książka warta poznania, a słabo „rozreklamowana”. Przez to niestety też trudno ją zdobyć, radzę rozglądać się w bibliotekach.

  2. 15/07/2011 o 10:24 pm

    Czytałam już o tej powieści, teraz definitywnie dodałam ją do list „chcę przeczytać”:)

    • 17/07/2011 o 2:29 pm

      Myślę, że Cię nie zawiedzie, a ja ze swojej strony gorąco polecam. Dla mnie absolutna rewelacja :)

  3. 15/07/2011 o 10:52 pm

    cudowna ksiazka, czytalam jakis czas temu i bardzo chciałabym do niej wrocić, miec na własnosc, ale jak piszes jest bardzo droga… ja przypadkiem znalazłam w bibliotece, szkoda ze tak niewiele się o niej mowi, Ty pieknie napisałas

    • 17/07/2011 o 2:31 pm

      Dziękuję i tak się cieszę, że i Tobie się spodobała! Masz rację, mówi się o niej bardzo mało, za mało, a szkoda. Tym bardziej, że literatura skandynawska bardzo dobrze sobie radzi na polskim rynku, więc warto by wrócić do tego dzieła. Ja bym się bardzo cieszyła i na pewno kupiła sobie sobie takie nowe wydanie.

  4. 16/07/2011 o 9:05 am

    „„Półbrat” to póki co najlepsza książka, jaką przeczytałam w tym roku, mimo że bardzo dobrych i świetnych było wiele” – dla mnie to ważna rekomendacja, bo Twoje opinie o książkach bardzo cenię!
    Na „Półbrata” polowałam przez kilka lat, w końcu udało mi się go zdobyć w bibliotece. Z góry cieszę się na radość, która przede mną. :)

    • 17/07/2011 o 6:07 pm

      Wierzę, że Ci się spodoba – gust mamy myślę dość zbliżony, a ja byłam zachwycona, więc przynajmniej spodobać Ci się powinno. Tym bardziej, że skoro już udało Ci się książkę zdobyć, a nie jesty to wcale takie łatwe zadanie! Miłego czytania i podziel się koniecznie wrażeniami :)

  5. 16/07/2011 o 10:02 am

    Dla mnie również, podobnie jak dla Lirael, twoja pozytywna rekomendacja to najlepsza zachęta do zakupy/wypożyczenia tekstu Christensena. Nie słyszałam nigdy o samej książce, autorze, ale postaram się nadrobić czytelnicze zaległości.
    PS Ja również mam ostatnio szczęście do dobrych książek. Dobra passo trwaj! :)

    • 17/07/2011 o 6:12 pm

      Dzięki za miłe słowa i cieszę się, że i Ty masz szczęście do udanych lektur. Myślę, że przynajmniej w moim przypadku jest to spowodowane wystarczającym rozczytaniem – zazwyczaj potrafię już ocenić, czy książka mi się spodoba po przewczytaniu recenzji i opisu – choć oczywiście wpadki nadal się zdarzają, na szczęście rzadziej niż kiedyś.
      Polowanie na Christensena polecam gorąco, choć z mojego doświadczenia wynika, że nie jest to specjalnie łatwe. Na allegro się pojawia, ale za zawrotne sumy, w antykwariacie nie widziałam. Powodzenia, myślę, że naprawdę warto :)

  6. 16/07/2011 o 9:06 pm

    No i teraz trochę jestem zła, że zaplanowałam już sobie lektury, że za moment festiwal filmowy (więc słowo pisane w odstawce), że jeśli się rzucę na „Półbrata”, to z niczym się nie wygrzebię.
    Podoba mi się ta zapowiedź ciekawie przedstawionej relacji, miłości nie-miłości, braterstwa i ciężaru.
    „Półbrat” i wciąż jeszcze gnieżdżące się na liście „Opętanie”, o którym pisałaś wcześniej – koniecznie. Z powodu pięknej rekomendacji.
    Pozdrawiam!

  7. 17/07/2011 o 6:17 pm

    Dziękuję i nie bądź zła – „Półbrat” w moim odczuciu zasługuje na małe zmiany w planach i choć czytanie trochę trwa (smakowita grubość!), to może gdzieś uda Ci się go wcisnąć? Na jaki festiwal filmowy się szykujesz?
    Pozdrawiam ciepło!

  8. 17/07/2011 o 8:52 pm

    Mandżurio, Nowe Horyzonty – Wrocław. A tam – między innymi – najnowsze kino norweskie! Wszystko mi mówi, że „Półbrat” byłby po drodze. Póki co jeszcze go nie mam w zasięgu. Zobaczymy, nie zając, nie ucieknie. :)

    • 19/07/2011 o 10:45 pm

      Przejrzałam plan Nowych Horyzontów – wiele bardzo ciekawych rzeczy! Zdecydowałaś już, na co się wybierzesz?

  9. 18/07/2011 o 8:21 pm

    O, to ja też wrzucam do schowka.

  10. 18/07/2011 o 10:56 pm

    tak jeszcze jestem ciekawa tej książki : http://www.empik.com/jubel-christensen-lars-saabye,4551,ksiazka-p bo to akurat gdzies w Taniej Ksiazce widziałam, Taka mala kieszonkowa…

  11. 19/07/2011 o 6:04 pm

    O „Półbracie” było głośno parę lat temu, gdy ja ją akurat czytałam, moja siostra kupiła ją wtedy zaraz jak się ukazała i pożyczyła mi. Zachwyciłam się, potem kupiłam wydanie angielskie, które czytałam razem z Guciem i muszę przyznać, że nie wiem, która wersja językowa jest lepsza – polska czy angielska. Ta książka jest taka „całościowa”, jak „Odkrycie nieba”, jest w niej wszystko.
    Czytałam też znakomitego „Modela”: http://chihiro.blox.pl/2008/03/The-Model-Lars-Saabye-Christensen.html
    i „Jubel”, o którym pisze Mary: http://chihiro.blox.pl/2009/03/Jubel-Lars-Saabye-Christensen.html – „Jubel” to kompletnie inna książka w klimacie, najgorsza z tych trzech.
    Na półce mam jeszcze „Hermanna” i „Beatles”, uznaną za najpopularniejszą powieść norweską przez samym Norwegów, oni zdecydowanie preferują „Beatlesów” nad „Półbrata”, choć podobno klimat jest podobny. Trzeba się przekonać :)

    A na marginesie – moim marzeniem jest spotkanie autorskie z Christensenem… Bo na Mulischa już za późno :(

    • 19/07/2011 o 10:55 pm

      Tak, w tej książce jest wszystko, dobrze to ujęłaś. Ja z wielką chęcią zapoznam się też z pozostałymi książkami Christensena, bardzo ciekawa jestem „Beatles”, ktorego w Polsce nie wydano (z tego, co wiem). Może jeszcze przetłumaczą, a jak nie, to jeszcze pozostaje angielski :) Och i tak, spotkanie autorskie z Christensenem musiałoby być fantastyczne.

  12. 21/07/2011 o 10:29 pm

    to ja w takim razie poczekam na inne przetłumaczone, skoro ten Jubel nie jest taki dobry.

    • 26/07/2011 o 11:37 am

      Mary, ona nie jest zła, jest nawet bardzo zabawna, ale to zupełnie inny klimat niż „Półbrat”. „Model” (nieprzetłumaczony jeszcze na polski) zdecydowanie bliższy jest „Półbratowi”. A swoją drogą to dziwi mnie, że na fali popularności lit. skandynawskiej Christensena nie tłumaczy się więcej, a on sporo napisał. Trzeba chyba dać cynk np. Smakowi Słowa…

  1. 01/01/2012 o 10:42 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s