Strona główna > książki > Polacy i Chińczycy – unia nierealna?

Polacy i Chińczycy – unia nierealna?

Pierwszy raz o „Bursztynowym Królestwie” Konrada T. Lewandowskiego usłyszałam od siostry, która wypatrzyła książkę pośród nowości. Od razu wiedziałam, że po prostu muszę ją przeczytać – pomysł i miejsce akcji absolutnie mnie zaintrygowały i zachęciły do książki. Trochę czasu jednak minęło zanim trafiła w moje ręce. W międzyczasie miałam okazję przeczytać krótkie fragmenty innych powieści autora, głównie w kontekście słabych scen erotycznych, więc mój zapał odrobinę ostygł (nie nastawiałam się na sceny tego rodzaju w „Bursztynowym Królestwie”, ale trochę mnie to zaniepokoiło w kontekście jego pisarstwa w ogóle). Końcem końców książkę przeczytałam i z czystym sumieniem przyznaję, że to świetna powieść przygodowa, napisana lekko i z pazurem, od której ciężko się oderwać.

„Burztynowe Królestwo” przedstawia alternatywną historię narodu polskiego, a przynajmniej jego wycinku, który w czasie zaborów i powstań został zesłany na Syberię. Pomysł to iście brawurowy i błyskotliwy – część zesłańców, którzy zdążyli potworzyć małe społeczności, zawędrowała na południe, do Mandżurii (od razu wiadomo, co było jednym z czynników zachęcających mnie do przeczytania), gdzie osiedlali się w pobliżu złotonośnych rzek i wśród gór. Właśnie tam został zawiązany niezwykły sojusz, który doprowadził do powstania Unii Obojga Narodów – Polaków i… Chińczyków. Sekretne królestwo po cichu rośnie w siłę zyskując sobie kolejnych sympatyków, zawiązuje strategiczne sojusze i przede wszystkim daje poddanym możliwość poznania obu kultur, w których mimo pozornej całkowitej odmienności znaleźć można wiele stycznych, a większość wartości okazuje się być niezmienna niezależnie od szerokości geograficznej. Plan Królestwa Bursztynu jest jasny, choć pozornie niemożliwy do zrealizowania – najpierw chcą pomóc Chinom w odzyskaniu niepodległości od sił kolonialnych, szukając niepewnego sojuszu z tworzącym się bractwie bokserów, następnie z pomocą Chińczyków oswobodzić daleką Polskę spod jarzma zaborców. Dodatkowo w całą historię wplątana zostaje irlandzka pokojówka, która do Chin trafiła podążając za narzeczonym-oszustem oraz pracująca jako służąca w domu publicznym Chinka. Dodajmy jeszcze rodzinny konflikt pomiędzy zesłanym patriotą a jego bratankiem od dziecka poddanym zruszczeniu, garść zabawnych scenek humorystycznych, szczyptę refleksji nad tożsamością narodową i walką o wolność oraz dużo, dużo akcji – i otrzymamy naprawdę świetną powieść przygodową dziejącą się w fascynujących czasach, w miejscach, o których historii zazwyczaj nie wiemy tak wiele (przynajmniej u mnie w szkole historia Chin potraktowana była zupełnie po łebkach – co jest w sumie dość zrozumiałe biorąc pod uwagę okrojenie materiału, we własnym zakresie natomiast poznałam głównie późniejsze losy narodu chińskiego). Na pewno czytelnicy bardziej zorientowani w historii tego regionu znajdą całą masę smaczków i będą mogli lepiej zaobserwować, jak autor z gracją wykorzystuje rzeczywistą historię, by zamieścić w niej swoją opowieść. Jednak laikom nie umniejszy to radości czytania.

Dla mnie powieść stanowi niemal gotowy scenariusz filmu – widowiskowego hitu, który z pewnością przyciągnąłby masę widzów do kin. Gdyby zależało to ode mnie natomiast, wydłużyłabym książkę, dodając znacznie więcej tła psychologicznego, rozbudowując historie wszystkich ważniejszych bohaterów i mnożąc relacje między nimi. Zdaję sobie sprawę, że powieść przygodowa tego nie wymaga, a książka stałaby się wówczas opasłym tomiskiem – ale jaką miałaby wtedy szansę na stanie się rewelacyjną! Z wielką chęcią przeczytałabym więcej o moim ulubionym Sergiuszu, który mimo swego całego uroku i aspiracji do bycia czarnym charakterem powieści w pewnym momencie traci gdzieś swoją błyskotliwość i staje się jedynie tym, który zadaje pytania i kwestionuje idee poddanych Ukrytego Króla, co prowadzi do dość mdłego zakończenia jego wątku. Radością byłoby rozszerzenie wątku tajemniczego i intrygującego Ałbazińca, poczytałabym więcej o japoniście Michale… Wymieniać można długo. To samo tyczy się konfliktów między bohaterami oraz ich wewnętrznych rozterek – jest dobrze, ale mogło być lepiej. Rozumiem konwencję i nie uważam tego za błąd, co nie zmienia faktu, że jako czytelniczka wolałabym książkę dłuższą i bogatszą właśnie w te treści. Sam język powieści jest sprawny, lekki i nasycony humorem, co tworzy naprawdę przyjemną mieszkankę.

Jeśli choć trochę interesują Was takie klimaty, lubicie powieści przygodowe lub sam temat wydał Wam się interesujący – dajcie „Bursztynowemu Królestwu” szansę. Nie jest to może wiekopomna literatura, ale świetna w swojej klasie, wciągająca i dająca wiele radości. Naprawdę nie mam jej wiele do zarzucenia, co najwyżej wolałabym przeczytać ją w wersji rozbudowanej, to by było to! W każdym razie polecam, lektura stworzona na lato!

Tytuł: Bursztynowe Królestwo
Autor: Konrad T. Lewandowski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie, 2009
Ilość stron: 392
Moja ocena: 5/6

Advertisements
  1. 02/06/2011 o 5:30 pm

    Tego nie czytałam, ani nawet nie słyszałam o książce. Ale za to wiele lat temu przeczytałam książkę Lewandowskiego pod zabawnym tytułem „Bo kombinerki były brutalne” i autor niesamowicie mi się spodobał. On głównie siedzi w fantastyce różnie odmienianej. :)

    • 02/06/2011 o 10:32 pm

      Ja po tej książce mam do autora dobre nastawienie. Nie wiem, czy sięgnę po jakieś kolejne jego książki, ale z tego co widzę, to Lewandowski nierzadko sięga po ciekawą tematykę, szuka jakichś oryginalnych ścieżek, co zawsze jest dla mnie działaniem na plus.

  2. 02/06/2011 o 6:28 pm

    Już sam tytuł (który zwykle jest dla mnie dość istotny) zachęca do czytania :)

    • 02/06/2011 o 10:33 pm

      Tak, mnie też się podoba i nazwa jest bardzo ciekawie i z pomysłem osadzona w fabule. Pod względem pomysłu książka jest rewelacyjna moim zdaniem.

  3. 03/06/2011 o 7:06 am

    Czytałam tylko „Hipnotyzera”, którego wspominam bardzo źle. Skutecznie wyplenił u mnie potrzebę lektury kolejnych dzieł tego autora. Rozczarowanie było tak silne, że wątpię, czy kiedykolwiek sięgnę po „Bursztynowe Królestwo”, ale Twoją recenzję przeczytałam z przyjemnością.

    • 03/06/2011 o 7:20 pm

      Upewniasz mnie w tym, żeby lepiej zakończyć przygodę z Lewandowskim na tym etapie, bo „Bursztynowe Krolestwo” naprawdę mi się spodobało i nie chcę sobie psuć tego wrażenia. A co aż tak Cię zraziło do tego autora?

  4. 04/06/2011 o 10:08 am

    Pozwolę sobie wkleić linka do wątku, w którym zabierałam głos:
    http://forum.gazeta.pl/forum/w,33434,55937598,,Magnetyzer_Konrad_T_Lewandowski.html?v=2
    Oczywiście nie chcę uogólniać, ale zraziłam się mocno.

    • 06/06/2011 o 9:18 pm

      Przeczytałam z zaciekawieniem i już wiem, że nie sięgnę po tę książkę. A póki nie zachęci mnie jakoś wybitnie temat bądź recenzja, pewnie nie sięgnę po żadną kolejną książkę Lewandowskiego. Co nie zmienia faktu, że „Bursztynowe Królestwo” uważam za naprawdę udane.

  5. 16/06/2011 o 10:12 pm

    To ja się wtrącę i zaproponuję przegląd bardziej obiektywnych opinii o „Magnetyzerze”:
    http://merlin.pl/Magnetyzer_Konrad-T-Lewandowski/browse/product/1,495824.html
    Pozdrawiam
    Autor

    • 22/06/2011 o 11:45 am

      Dziękuję za komentarz i przepraszam, że pojawił się dopiero teraz – z niewyjaśnionych przyczyn wordpress umieścil go w spamie, który przeglądam co jakiś czas przed usunięciem i na szczęście odnalazłam kilka zagubionych komentarzy… Dziękuje za link do recenzji, przeczytałam wszystkie z zaciekawieniem. Mimo wszystko chyba nie jestem przekonana do „Magnetyzera”, choć jeśli wpadnie mi w ręce pewnie przeczytam, żeby odkryć własne zdanie na jego temat. Pozdrawiam!

  6. 29/06/2011 o 1:40 pm

    To ciekawe zjawisko – osoby, którym moje książki się bardzo nie podobają, choć stanowią 5-7% czytelników, a więc są w dużej mniejszości, nadrabiają to niezwykłą hałaśliwością i „apostolskim” zapałem, uparcie starają się narzucić swój punkt widzenia jako jedynie słuszny. Autorzy pozytywnych recenzji nigdy nie są aż tak agresywni.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s