Strona główna > książki > Rozdarta Turcja

Rozdarta Turcja

Turcja ma niezwykłą zdolność niepostrzeżonego zakradania się do wyobraźni i serca osób, które zetknęły się z tym krajem. Nie jestem jedynym znanym mi przypadkiem osoby, która po spędzeniu tam tygodnia tęskni do niej i często wraca we wspomnieniach do upalnego Stambułu i innych miejsc, które odwiedziłam. I choć te pozostałe miasta i wsie równie mocno podziałały na moją wyobraźnię, to jednak Stambuł, moloch na styku Europy i Azji wydaje się być idealną wizytówką Turcji, co wielokrotnie potwierdza Witold Szabłowski w swojej książce „Zabojca z miasta moreli”. Jak w serii reportaży zawrzeć charakter kraju tak różnorodnego, pełnego sprzeczności, gdzie wszystko wydaje się mieszać i istnieć obok siebie, nie zawsze się przenikając? Z ciekawością i pewną obawą podeszłam do lektury tego zbioru, jednak już pierwszy rozdział rozwiał moje wątpliwości, a ja skończyłam książkę jeszcze tego samego wieczoru (który niepostrzeżenie przerodził się w głęboką noc, zupełnie nie wiem, kiedy…). Szabłowski spisał się znakomicie.

Azja i Europa. Konserwatyzm i pogoń za nowoczesnością. Islam i odrzucenie religii. Niesamowita gościnność i przemoc domowa. Zachwyt i nienawiść do własnego kraju. Wielowiekowa historia i zmiany zachodzące w błyskawicznym tempie. Jak zawrzeć to wszystko w jednej książce, na ograniczonej liczbie stron? Szabłowski wybrał sposób najlepszy z możliwych, dzięki czemu jego reportaż czyta się z zapartym tchem, niczym porywającą powieść. Oddał głos mieszkańcom Turcji, sam natomiast z wyczuciem usunął się w cień, raz chyba tylko wyrażając swoje zdania w stosunku do zastanej rzeczywistości. W ten sposób to Turcy mówią o Turcji i przedstawiają swoją rzeczywistość, często tak sprzeczną, nawet w ich własnych słowach, a mimo to jednak budującą klarowany i konsekwentny obraz kraju „stojącego w rozkroku między Azją i Europą”. Opisane historie dotyczą tematów ważnych, choć brak tu pogoni za sensacją. Szabłowski porusza tematy polityczne, podejmuje zagadnienia honorowych zabójstw, prostytucji, seksu i nielegalnych imigrantów, wszystko to jednak w atmosferze szacunku dla tureckiego społeczeństwa, bez próby oceniania go jako całości i z głębokim zrozumieniem różnic i problemów, z jakimi borykają się Turcy. Wbrew pierwszemu wrażeniu, jakie może powstać po przeczytaniu listy wątków poruszonych w książce (dodajmy tu jeszcze poetę rozkochanego w komunizmie, niedoszłego zabójcę papieża i historię buta rzuconego w prezydenta Stanów Zjednoczonych), nie jest to obraz ani negatywny, ani krzywdzący. Myślę, że Szabłowskiemu udało się zawrzeć w swoich reportażach fragment tego bajecznego, wielobarwnego i niezwykle złożonego zjawiska, jakim jest Turcja.

Jedyna rzecz, jaka mi się w „Zabójcy z miasta moreli” nie podobała, to wyjątkowo nieciekawe i, zaryzykuję stwierdzenie, po prostu brzydkie zdjęcia. Być może brak mi wysmakowanej wrażliwości, lubię jednak zdjęcia, na których „coś” widać, a jestem pewna, że znalazłoby się wiele fantastycznych sposobów artystycznego zilustrowania zajmujących reportaży. Lepszych, niż czarno-białe rozmyte zdjęcia, na których pierwszym planie znajduje się kabel bądź słup, a w tle zarys postaci na ulicy lub przy wejściu do domu. Szkoda, bo poza tym defektem książka wydana jest bardzo estetycznie.

Pozostaje mi teraz czekać na kolejny reportaż Szabłowskiego, a mam nadzieję, że takowego wkrótce się doczekamy. Tymczasem polecam gorąco „Zabójcę z miasta moreli” wszystkim wielbicielom Turcji i osobom, które chciałyby poznać ten kraj nieco bliżej. Ja tęsknię i planuję powrót…

Tytuł: Zabójca z miasta moreli. Reportaże z Turcji
Autor: Witold Szabłowski
Wydawnictwo: Czarne, 2010
Ilość stron: 208
Moja ocena: 5+/6

Reklamy
  1. 27/02/2011 o 12:03 pm

    Ja nigdy w Turcji nie byłam, więc nie mam o niej żadnego zdania, ale bardzo mnie zachęciłaś do sięgnięcia po tę książkę :).

    • 28/02/2011 o 8:32 pm

      Myślę, że zdecydowanie warto. Nawet jeśli nie zna się Turcji, opisywane zagadnienia mogą zainteresować. Mnie wciągnęły niesamowicie, zdarzyło mi się zaśmiać cicho nad lekturą, ale i popłakać się tak, że na chwilę musiałam przestać czytać. Nie sądziłam do tej pory, że reportaż może wywoływać aż takie gwałtowne uczucia.

  2. 27/02/2011 o 12:08 pm

    Tę książkę będziemy omawiać w ramach DKK, więc czekam aż się pojawi w bibliotece.A w tym roku, kto wie, kto wie, może…
    Pozdrawiam:)

    • 28/02/2011 o 8:34 pm

      Nutto, jeśli tylko będziesz mieć okazję wybrać się do Turcji – nie wahaj się :D Gorąco Cię zachęcam, choć podejrzewam, że wcale zachęty nie potrzebujesz. I bardzo jestem ciekawa Twojej opinii na temat tej książki.

  3. 27/02/2011 o 1:44 pm

    Mam w planach tę książkę.

    Chociaż już dwukrotnie byłam w Turcji to muszę przyznać, że kraj ten nie zaczarował mnie w żadnej mierze. Owszem, podobała mi się Kapadocja, z przyjemnością odwiedziłam Pammukale, czy pospacerowałam po Stambule, ale nie czuję tego ogromnego pragnienia by tam powrócić.
    Zdecydowanie inaczej jest w przypadku Egiptu, który odwiedziłam trzy razy i do którego nie tyle powrócę, co powrócić muszę, bo nie wytrzymam. Wciąż wydaje mi się, że chociaż zjeździłam tamtejsze pustynie wzdłuż i wszerz to jednak coś przegapiłam, jakąś mumię, figurkę w Muzeum Kairskim, jakiś detal w Karnaku, jakiś bardzo interesujący grobowiec, czy uroczy widok z góry Mojżesza.

    Może książka Szabłowskiego pozwoli mi poczuć podobną chęć powrotu do Turcji. Wszak to bardzo ciekawy kraj :)

    • 28/02/2011 o 8:48 pm

      Dla mnie Turcja to przede wszystkim wspaniali ludzie, których udało mi się tam poznać, a z dwiema osobami nawiązać serdeczną przyjaźń. Ale i tureckie miasta, Stambuł, Bursa, czy wieśc jak Adampol – wszystko to dla mnie tchnęło magią, historią i skomplikowaną, barwną i bogatą teraźniejszością, w której nic nie jest takie proste i oczywiste. A przecież to tylko wycinek Turcji, nie poznałam jeszcze prawie wcale jej niezwyklej przyrody i wschodniej części i mam wielką potrzebę, by to zmienić. Egipt dopiero ostatnio zaczął mnie interesować, dzięki książkom. Przedostatnio bowiem kojarzył mi się głównie z najazdami turystów i ekskluzywnymi hitelami z basenem. Chciałabym się tam wybrać, ale dopiero po nastaniu jako takiego politycznego spokoju…
      Gorąco namawiam Cię do książki Szabłowskiego. Nawet jeśli nie ciągnie Cię specjalnie do Turcji myślę, że znajdziesz w niej wiele dla siebie.

  4. 27/02/2011 o 6:47 pm

    Ale się zgrałyśmy czasowo – ja również dziś, nie wiedząc o Twojej recenzji, wstawiłam na swoim blogu własną :) Mam bardzo podobne wrażenia do Twoich: wrażliwość autora, brak próby oceny, różnorodność zagadnień i rewelacyjny styl pisania.
    Pozdrawiam ciepło!

    • 28/02/2011 o 8:50 pm

      Rzeczywiście! Fajny zbieg okoliczności i ja się całkowicie podpisuję po tym, co napisałaś w swojej recenzji. Ciekawa jestem, jak nam obu spodoba się „Planeta Kaukaz” :)

  5. mag
    28/02/2011 o 9:37 am

    Zgadzam się z Tobą,że zdjęcia są kiepskie, ale za to książka! Szabłowski dołączył do grona moich ulubionych reporterów.

    • 28/02/2011 o 8:50 pm

      Oby ta przedziwna moda na niewyraźne, brzydkie zdjęcia przeminęła. Pod tym względem szalenie podobała mi się „Samsara”, tak zdjęcia były bajeczne :)

  1. 01/01/2012 o 10:43 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s