Strona główna > książki, zabawa > Po trzęsieniu ziemi w Kobe

Po trzęsieniu ziemi w Kobe

Haruki Murakami to pisarz niezwykle interesujący. Każdy choć trochę interesujący się literaturą kojarzy to japońskie nazwisko, zdania na temat jego twórczości są natomiast podzielone niekiedy wręcz skrajnie. Jedni go uwielbiają, inni uważają książki jego autorstwa za przejaw grafomaństwa. Patrząc na dość pokaźną liczbę jego powieści i opowiadań można dzielić dalej – niektórzy lubią jego pełne realizmu magicznego książki w rodzaju „Przygody z owcą”, dla innych jest to bełkot, wybierają więc „Norwegian Wood” lub „Po zmierzchu”. Zawsze z zainteresowaniem czytałam dyskusje i recenzje książek Murakamiego. O tym, że muszę bliżej zapoznać się z jego twórczością postanowiłam już dawno, do tej pory jednak mam na koncie tylko „Na południe od granicy, na zachód od słońca”, które podobało mi się zdecydowanie, choć bez zachwytu. Ot, dobra powieść. Ostatnio postanowiłam znów spędzić trochę czasu z japońskim pisarzem i przeczytałam tom opowiadań, wydanych w Polsce po tytułem „Wszystkie boże dzieci tańczą”. Spotkałam się z wieloma opiniami, że Murakami nie radzi sobie z krótkimi formami, jego opowiadania są słabe i szkoda na nie czasu. Całkowicie się z tym nie zgadzam, co znów dowodzi różnorodności dzieł pisarza i faktu, że poza jego zdeklarowanymi przeciwnikami, każdy może w jego twórczości znaleźć coś dla siebie.

Opowiadania nie są ze sobą powiązane fabularnie, łączy je natomiast dramatyczne wydarzenie – trzęsienie ziemi w Kobe. Na wszystkich bohaterów i ich historie wpływa ta klęska żywiołowa, częściej jednak pośrednio. Nie znajdziemy więc opisów tragedii ludzi zamieszkujących Kobe, książka Murakamiego nie stanowi bowiem w żadnym wypadku rozrachunku z tym wydarzeniem, ani nie prezentuje sobą poważnego dzieła na temat odbioru owych szokujących wiadomości przez resztą japońskiego społeczeństwa. Trzęsienie ziemi to punkt wyjścia do niezależnych opowieści, pełnych melancholii i poczucia odosobnienia, ale i nie pozbawionych humoru bądź ironii. Wszystkie też skrzą się magiczną atmosferą, która może przejawiać się dosłownie w postaci tajemniczego pana Żaby, który chce uratować Japonię przed kolejnym trzęsieniem; lub też jest subtelna i delikatna – wystarczy wyobrazić sobie jednak ogniska płonące na plaży w drugim opowiadaniu, by móc ją poczuć i dać się uwieść. Najchętniej określiłabym to jako szeroko rozumiany „klimat” – opowiadania Murakamiego są niezwykle klimatyczne, w sposób jak najbardziej mi pasujący. Chwilami można poczuć na plecach dreszcz, poczucie niepewności, bycia obserwowanym bądź wplątanym w niezrozumiałą grę niepokoi, jak w przypadku „UFO ląduje w Kushiro”. Innym razem sedno opowieści ubrane jest w metaforę uroczej bajki dla dzieci, opowiadanej przez bohatera dziewczynce nękanej przez senne koszmary („Ciastka z miodem”). Każde z opowiadań ujęło mnie czymś innym.

Po skończeniu pierwszego opowiadania pomyślałam sobie, że szalenie podoba mi się sposób, w jaki Murakami pisze. Treść jego książki również bardzo przypadła mi do gustu, ale nie wykluczam, że nawet dużo słabsze rozwiązania fabularne przełknęłabym bez marudzenia i protestów, gdyż niezwykle smacznie czytało mi się po prostu zdania, które wyszły spod jego pióra. W tych krótkich formach pisarz zawarł odpowiednią ilość subtelnej melancholii, samotności i desperackiego niemal pragnienia ogrzania się w cieple czyich uczuć, z dawką lekkiego humoru, zabawnych porównań lub stwarzających poczucie zagrożenia tajemnic.

Choć może wciąż za wcześnie na konkluzję, pisarstwo Murakamiego wydaje się być zdecydowanie dla mnie i mam zamiar pogłębiać moją znajomość z japońskim autorem. Tymczasem polecam Wam zbiór opowiadań „Wszystkie boże dzieci tańczą”. Teraz jest mi tym bardziej smutno, że zostałam oszukana przez portal Dziennik.pl i choć wygrałam u nich w konkursie pierwszą część „1Q84” nie uznali za stosowne wysłać mi mojej nagrody, pomimo wielu maili z mojej strony. Cóż, jeśli po kolejnych lekturach nadal będzie mi z Murakamim na tyle po drodze, nie omieszkam kupić sobie i tej powieści.

Tytuł: Wszystkie boże dzieci tańczą
Tytuł oryginału: Kami-no kodomotachi-wa mina odoru
Autor: Haruki Murakami
Tłumaczenie: Anna Zielińska-Elliott
Wydawnictwo: Muza, 2007
Ilość stron: 184
Moja ocena: 5/6

Książka przeczytana w ramach wyzwań literackich:

Reklamy
  1. 19/02/2011 o 10:12 pm

    Murakami ujął mnie umiejętnością, która najbardziej cenię u pisarzy (świetnie ją opanował S. King) – pisania o rzeczach zuepłnie drobnych i nieistotnych tak, że się nie można od ksiązki oderwać. Szczególnie zapadł mi w pamięć „Norwegian Wood”.

  2. 21/02/2011 o 9:18 pm

    „Norwegian Wood” jeszcze przede mną, bardzo jestem ciekawa tej książki, bo dużo dobrego o niej słyszałam. Mnie też w tych przeczytanych przeze mnie dwóch książkach Murakamiego spodobał się styl, w jakim opisuje drobną codzienność. Nie każdy to potrafi!

  3. 22/02/2011 o 2:28 pm

    Podobało mi się, podobało! http://mcagnes.blogspot.com/2010/03/wszystkie-boze-dzieci-tancza-haruki.html
    A co do dziennika.pl – paskudy, że nie wysłali. Odpowiadali w ogóle?

    • 24/02/2011 o 9:39 pm

      Cieszę się, że Ci spodobało. Moim zdaniem to książka naprawdę warta uwagi.
      Niestety, po tym jak wysłali mi maila, że wygrałam i poprosili o adres już się nie odezwali i nie odpowiedzieli na żaden z moich maili, wysłanych pod różne adresy… Może powinnam zadzwonić, ale zwyczajnie było mi glupio się tak dopraszać o własną nagrodę… Choć to im raczej powinno być wstyd.

  4. 25/02/2011 o 2:50 pm

    jest to do tej pory jedyna książka tego pisarza, którą przeczytałam i bardzo mi się podobała, pamiętam, że zastanawiałam się w trakcie czytania jak autor radzi sobie z dłuższą formą, jestem pozytywnie nastawiona!

    • 27/02/2011 o 10:35 am

      Druga książka Murakamiego, którą czytałam, właściwie ze względu na swoją objętość mogłaby być nazwana dłuższym opowiadaniem. Też jestem więc ciekawa, jak w jego wykonaniu wyglądają te naprawdę długie powieści. Mam dwie na półce, jedną swoją, jedną z biblioteki i w najbliższym czasie mam zamiar się przekonać :)

  5. 25/02/2011 o 4:53 pm

    Ja jestem na etapie re-reading tego zbiorku;) Do pewnych tekstów warto wracać, tak sobie myślę. I nadal najbardziej ujmują mnie „Ciastka z miodem”:)

    Pozdrawiam ciepło!

    • 27/02/2011 o 10:36 am

      Tak, są tu teksty, do których z przyjemnością bym wróciła, może powinnam sobie tę książkę sprawić na własność :)
      Pozdrawiam równie gorąco z mego zaśnieżonego miasta!

  6. Slaviankaa
    27/02/2011 o 10:04 pm

    achhh… na początku byłam sceptycznie nastawiona do Murakamiego, ale po lekturze ‚Kronik ptaka Nakręcacza’ stałam się ejgo zagorzałą fanką ;-) To co mnie najbardziej w nim zachwyca, to to, że jego książki tak płynnie i dobrze się czyta-w żadnej jego książce nie zanudził mnie ani jeden akapit, co jest naprawdę według mnie fantastyczne…. 99 % książek które wychodzi na rynek i które czytam po prostu zanudza mnie… a Murakami… cudo po prostu ;-) polecam Murakamiego po angielsku- zupełnie się go inaczej czyta niż po polsku, dlatego wszystkie jego książki kupuje w wersji angielskiej :-)

    • 28/02/2011 o 8:53 pm

      Ja, jak pisałam, do tej pory czytałam jedną powieść i teraz ten zbiór opowiadań i wiem, że na tym się nasza znajomość z Murakamim nie skończy. Mnie również nie nuży jego styl pisania, choć mnie nie nudzi większość czytanych przeze mnie książek, a ostatnio czytałam właściwie tylko po polsku (wkrótce zmienię ten stan rzeczy, bo raz, że wspaniałe lektury czekają na mnie właśnie po angielsku a dwa, że zaczynam czuć pewien regres jeśli o moje umiejętności chodzi i czas to zmienić).

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s