Strona główna > książki, zabawa > Proste życie na Wyspach Owczych

Proste życie na Wyspach Owczych

Podejrzewam, że gdyby Heðin Brú był Polakiem, to „Honor biedaka” byłby lekturą szkolną, niekoniecznie ze względu na wartość literacką, ale ukazanie ubogiego życia w szarej rzeczywistości, czyli obraz, jaki w mojej głowie wyświetla się momentalnie na hasło „lektura szkolna”. Cóż z tego, że wiele obowiązkowych pozycji osobiście uwielbiam i cieszę się, że są w kanonie, skoro moja psychika we wczesnej podstawówce została skrzywdzona pozytywistycznymi nowelkami, których nie miałam wtedy szans w pełni zrozumieć, przeraziły mnie jednak swoją makabrą? Heðin Brú Polakiem jednak nie jest, a ja na jego książkę natrafiłam szukając lektur do wyzwania Kraje Nordyckie, nie znałam bowiem żadnego autora pochodzącego lub choć piszącego o Wyspach Owczych. I choć nie jest to wymarzona dla mnie pozycja i w innych okolicznościach pewnie bym po nią nie sięgnęła, to jednak cieszę się, że na nią natrafiłam, było to w sumie dość interesujące przeżycie czytelnicze.

Stary Ketil wraz z najmłodszym synem, który jako jedyny z jedenaściorga pociech nie odszedł jeszcze z domu na własne gospodarstwo, wyruszają na połów waleni. Zwierzęta pojawiły się w pobliżu Wysp i są zapowiedzią bogactwa. Ketil jest biedakiem, jedyne co może zrobić, to nająć się na łodzi, a następnie kupić trochę waleniny na licytacji. Daje się jednak ponieść emocjom (oraz alkoholowi), kupuje więc znacznie więcej, niż jest go stać. Dalej będziemy śledzić jego poczynania mające na celu zdobycie pieniędzy oraz żywności, życie rodziny głównego bohatera oraz jego sąsiadów. Do wsi docierają nowoczesne wynalazki w rodzaju łodzi motorowej, ludzie coraz chętniej kształcą się i pragną wyjść poza ramy walki jedynie o byt i przeżycie kolejnej zimy. Ketil jednak należy do starej generacji i choć stara się nie potępiać sposobu życia innych ludzi, nie rozumie swoich dorosłych synów, jego żona natomiast gardzi synowymi. Z fabuły widać jednak, że dzieci chętnie służą rodzicom pomocą i martwią się o ich zdrowie, nie potrafią jednak kryć rozbawienia bądź irytacji pomysłami ojca. On zaś jest zbyt dumny, by prosić synów bądź córki o pomoc, zostając samotnie z własnymi problemami finansowymi i biedą wyzierającą z każdego kąta. Sąsiedzi przedstawiają sobą natomiast uroczą zbieraninę oryginałów i typowych przedstawicieli wsi, tworząc interesujące tło dla coraz to nowych pomysłów Ketila na polepszenie warunków bytowych.

Brzmi to wszystko szaro, smutno i melancholijnie? Nie można zaprzeczyć, że ogólny wydźwięk historii nie należy do optymistycznych. Trzeba jednak oddać autorowi, że swoją historię poprowadził lekkim piórem, dodając wiele humoru i okraszając historię swojego bohatera dużą dawką ironii. Brú nie krytykuje Ketila, współczuje mu, lecz traktuje z niemal czułą ironią, jawnie naśmiewając się z najmłodszego syna, Kalva, który choć dorósł do wieku właściwego do ożenku, wciąż zachowuje się jak małe dziecko, niegrzeszące inteligencją. Cała wiejska społeczność została przedstawiona w sposób barwny, autor wyśmiewa ludzkie przywary i hipokryzję, nie wywyższając się jednak ponad tłum. Dzięki temu otrzymujemy tekst zabawny, ubarwiony dodatkowo zwyczajami i życiem codziennym we farerskiej wsi. Bez moralizatorstwa autor pokazuje, że nawet w obliczu biedy człowiek może zachować honor i życzliwość dla drugiego człowieka, pomagając mu nawet kosztem własnej osoby. Czując na twarzy mroźną bryzę, wdzierającą się nawet poprzez nieszczelne ściany chałupki Ketila, nie sposób nie dojrzeć promyka nadziei na lepsze czasy, choćby już nawet w przyszłym życiu, w co wierzą i czego trzymają się bohaterowie, nie zbaczając z uczciwej i pomocnej ścieżki. Nie jest to książka, którą polecałabym wyjątkowo gorąco, niemniej jednak stanowi ciekawy obraz Wysp Owczych, a ironiczny humor wzbogaca lekturę. Jeśli macie ochotę na niedługą historię tego rodzaju, „Honor biedaka” będzie dobrym wyborem.

Tytuł: Honor biedaka
Tytuł oryginału: Feðgar á ferð
Autor: Heðin Brú
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie, 1970
Ilość stron: 151
Moja ocena: 4/6

Advertisements
  1. Ewa
    15/11/2010 o 12:57 am

    Mimo, że nie polecasz książki „wyjątkowo gorąco”, recenzja jest świetna i mnie zachęciła do przeczytania.
    Widzę też, że czytasz teraz „Miasta soli”. Liczę, że wkrótce napiszesz opinię, bo zwróciłam uwagę na nią w nowościach wydawniczych, ale nie ma chyba jeszcze nigdzie recenzji czytelników, a nota wydawcy nie zawsze oddaje wartość książki

    • 15/11/2010 o 9:26 am

      Dziękuję za miłe słowa i witam na blogu! Myślę, że choć „Honor biedaka” nie jest książką wyjątkową (oczywiście w moim odczuciu), to jednak nie będzie też bolesną stratą czasu, choćby ze względu na swoją niewielką objetość – nadaje się w sam raz do torebki i podczytywania w autobusie.
      O „Miastach soli” mam nadzieję już niedługo napisać, choć to dzieło pokaźnych rozmiarów i czyta mi się dość wolno. Ale już teraz szalenie mi się podoba i już mogę polecać. A więcej napiszę, jak tylko skończę czytać :)
      Pozdrawiam ciepło!

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s