Strona główna > książki > W poszukiwaniu pozornie nieistniejącego

W poszukiwaniu pozornie nieistniejącego

Tomek Michniewicz to postać ciekawa i inspirująca. Urodzony w 1982 roku, dziennikarz muzyczny i podróżniczy, publikujący zarówno w prasie jak i prowadzący programy radiowe, fotograf, backpacker i wreszcie redaktor naczelny świetnego i prężnie się rozwijającego serwisu podróżniczego Koniec Świata. Jako podróżnik Tomek preferuje miejsca niedostępne dla szerokiego grona turystów i sytuacje, w których poziom adrenaliny podnosi się ponad normalny poziom. Przedziera się przez puszcze, by dotrzeć do odległych od naszej cywilizacji wiosek, w których życie płynie swoim własnym, niezmiennym od pokoleń trybem, spędza dzień w więzieniu o zaostrzonym rygorze San Quentin w Kalifornii, tropi przemytników antyków w Kambodży lub wypoczywa na rajskiej wyspie skupiającej backpackerów z całego świata. W maju tego roku zadebiutował jako pisarz, wydając książkę „Samsara. Na drogach których nie ma”. Promujący ją klip wraz z życiorysem autora natychmiast zachęcił mnie do zakupu (a tak się zawsze szczyciłam faktem, że jestem odporna na reklamy!). Po przeczytaniu z radością stwierdzam, że był to zakup udany.

Bogato ilustrowaną zachwycającymi zdjęciami „Samsarę” nie do końca można sklasyfikować jako reportaż, nie jest to też pozycja opisująca kraje, w jakich autor przebywa na szlaku swojej podróży. To przede wszystkim pean na cześć podróżowania, zwłaszcza tego z plecakiem, głównym tematem nie są miejsca, lecz drogi, na co wskazuje drugi człon tytułu. Widzimy więc Azję z okna autobusu, dachu, pociągu czy grzbietu słonia (ale w bardzo specyficznej sytuacji, Michniewicz jest bowiem przeciwko wykorzystywaniu tych zwierząt i ostro krytykuje turystyczne atrakcje ze słoniami w rolach głównych), autor podróżuje także autostopem i na własnych nogach. Opisuje także oczywiście odwiedzane przez siebie miejsca, niektóre przypadkowo napotkane na drodze, przystanki na wielotygodniowej trasie. Razem z Michniewiczem czytelnik poznaje mieszkańców Azji, barwne charaktery pasującego do tego tak kolorowego i różnorodnego regionu. Michniewicz sam przyznaje, że nie ustala konkretnych tras wędrówek. Przybywa do danego miejsca i zajmując się różnymi rzeczami czeka na inspirację, która w trakcie podróży może kierować go w najróżniejsze części kraju i poza jego granice. Tym razem Tomek w wyniku dość przypadkowego spotkania postanawia wyruszyć na spotkanie tego, czego według większości Europejczyków po prostu nie ma – świętych mężów obdarzonych mocą, czarów, tajemnic i dowodów na istnienie magii. Podczas podróży odwiedza wiele interesujących miejsc, snuje refleksje na temat turystyki i podróżowania, a także wspomina wcześniejsze wyprawy.

Michniewicz napisał swoją książkę w prawdziwie inspirujący sposób, po jej lekturze ma się ochotę chwycić plecak i jak najszybciej wyruszyć samemu w drogę. Okazuje się bowiem, że podróżowanie po Azji nie jest tak odległe i nieosiągalne, jak można to sobie wyobrażać. Jeśli tylko pragnie się tego wystarczająco mocno, posiada pewne środki (wcale nie tak duże, jak mogłoby się wydawać, a i tak najdroższą częścią podróży jest sam przelot) oraz zaradność życiową, można iść w ślady Michniewicza i docierać nawet do tajemnych zakątków w głębi puszczy. Obawiałam się trochę, że autor będzie się wywyższał ponad zwykłych turystów i swoich czytelników, podkreślał swoją odwagę i spryt. Michniewicz jako bohater swojej książki pozostaje przesympatycznym gościem, lubiącym mocne przeżycia, ale znającym też słowo „strach”, odważnym, ale i nie pozbawionym ostrożności, z której czasem drwią jego przyjaciele. Nie neguje turystyki, sprzeciwia się jednak bezmyślnemu korzystaniu z atrakcji, bez znajomości choćby podstaw kultury danego kraju i przyjemnościom odbywającym się kosztem innych ludzi i zwierząt. Prawdziwie interesuje się kulturą i historią krajów, które odwiedza, podziwiając je unika jednak gloryfikacji dostrzegając ciemną stronę, obecną w każdej kulturze. Tym samym stanowi przykład doskonałego podróżnika i bystrego obserwatora. Bliskie mi są także jego refleksje dotyczące sił nadprzyrodzonych i stawiane pytanie, czy rzeczywiście Europa kulturalnie tak bardzo wyprzedza Azję. Przynajmniej w pewnych aspektach.

Styl Michniewicza jest przejrzysty, fabuła książki ciekawie ułożona. Niemniej jednak chwilami wydaje się, że Tomek woli mówić, niż pisać i nie zawsze wszystkie zdania i fragmenty są gładkie i dopieszczone. Innym razem szkoda, że autor pobieżnie potraktował temat któregoś z miejsc, chętnie przeczytałoby się coś więcej na taki temat. Mimo tych drobnych zgrzytów świetnie mi się „Samsarę” czytało i polecam ją każdemu, kto lubi temat podróżowania, zwłaszcza takiego z plecakiem i ograniczonym budżetem. Sama natomiast gorąco liczę na kolejną książkę Michniewicza, osoby niezwykle inspirującej i wzbudzającej sympatię; na przykład historie o jego podróżach w Afryce.

Tytuł: Samsara. Na drogach, których nie ma
Autor: Tomek Michniewicz
Wydawnictwo: Otwarte, 2010
Ilość stron: 360
Moja ocena: 5/6

Reklamy
  1. 04/11/2010 o 12:09 am

    Od dawna na tę książkę mam apetyt. Przecudna okładka. Twoja recenzja tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że tę książkę muszę przeczytać, że to książka dla mnie. I bardzo dobry pomysł z Czarnym Lądem jako kontynuacją zwiedzania – Afryką jestem wprost oczarowana. Pozdrawiam

    • 05/11/2010 o 10:03 am

      Mam w takim razie nadzieję, że nie będziesz zawiedziona książką, myślę, że naprawdę warto ją przeczytać. Ciekawa jestem również, czy Michniewicz będzie dalej pisał, a jeśli tak, to obstawiam Afrykę. Choć dla mnie akurat to właśnie Azja jest najbardziej fascynującym miejscem na świecie. Choć nie byłam ani w niej, ani w Afryce. Chyba, że Bliski Wschód zaliczymy z przekonaniem do któregoś z tych kontynentów, ja nie potrafię się jednoznacznie zdecydować.

  2. 04/11/2010 o 2:14 am

    Mam ochotę przeczytać tę książkę:)

    • 05/11/2010 o 10:05 am

      Czytaj więc! Czyta się błyskawicznie, a w międzyczasie jeszcze rodzi się potrzeba „douczania” się w atlasie geograficznym, czy w internecie na temat odwiedzanych przez Tomka miejsc. Zwłaszcza, że ta podróż jest taka… bliska człowiekowi, Michniewicz podaje adresy, numery telefonów, praktyczne wskazówki dotyczące konkretnych miejsc – nic, tylko ruszyć na wyprawę jego szlakiem!

  3. nutta
    04/11/2010 o 5:22 pm

    Odbyłaś fantastyczną podróż:)

    • 05/11/2010 o 10:08 am

      Oj tak! Zwłaszcza, że to podróżowanie w moim stylu, bardzo mi bliskie. Z plecakiem i niskim budżetem (choć i wycieczką nie pogardzę, jeśli mam taką możliwość! Każdy rodzaj turystyki i podróżowania, jeśli „uprawiany” z głową, ma swoją wartość). I to w dodatku po różnych moich ukochanych miejscach. Ach :)

  4. 04/11/2010 o 10:34 pm

    Muszę ją mieć…
    A właściwie… przeczytać :)

  5. 05/11/2010 o 10:18 am

    Mam nadzieję, że Ci się spodoba. Spotkałam się z wieloma negatywnymi komentarzami, z którymi jednak się nie zgadzam, ciekawa jestem, jakie będziesz miał zdanie. Ważne jest, by pamiętać o tym, że Michniewicz to bardziej łowca przygód niż filozof, choć zdecydowanie nie jest to podróżowanie pozbawione refleksji. Nierzadko pewne impresje pozostawione są między wierszami, ale nietrudno je wyczytać. A wymowa całości bardzo mi się spodobała, polecam więc :)

  6. 08/11/2010 o 5:03 pm

    Rzeczywiście ciekawy jest ten clip promujący książkę (a biorą w nim nawet ludzie piszący do „Polityki”, co wydaje mi się być dodatkową rekomendacją).
    Moim zdaniem, jeśli chce się iść w ślady Tomka Michniewicza, to trzeba to robić teraz, bo ten świat „dróg, kórych nie ma” odchodzi jednak bardzo szybko w przeszłość.

  7. 09/11/2010 o 2:40 pm

    Mandżurio muszę ją tylko zdobyć, zwłaszcza, że opisywane miejsca są mi bliskie;)

    • 12/11/2010 o 10:00 am

      Myślę, że się nie zawiedzieć, próbuj więc :)

  8. 10/11/2010 o 1:39 pm

    Duzo juz o tej ksiazce slyszalam, nawet kiedys mialam ja w rekach, a jednak… nie kupilam. Zachwycilo mnie wydanie, odwiedzilam tez strone autora, ktory wydaje sie byc bardzo sympatyczny. Mam pewien pomysl, napisze Ci w emailu :)

    • 12/11/2010 o 10:02 am

      Myślę, że książka mogłaby Ci się spodobać, wydanie jest przepiękne. Nie wiem natomiast, czy sam tekst przypadłby Ci do gustu. Z drugiej strony myślę, że w tej książce każdy może znaleźć coś dla siebie, nawet jeśli na ogół szuka głębszej analizy świata, który widzi podróżnik.
      A pomysł podoba mi się szalenie :)

  9. 17/11/2010 o 12:19 am

    No proszę, nie słyszałam o tej książce, dopiero tu i teraz. Poszukam. Chyba warto ją kupić, co?

    • 17/11/2010 o 9:17 am

      O książce było dość głośno głównie za sprawą atrakcyjnego trailera (i osoby samego autora, jeśli ktoś znał jego programy radiowe). Ja cieszę się bardzo, że ją i kupiłam i myślę, że było warto :)

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s