Strona główna > książki, zabawa > Kamienie spadające z nieba i język estoński

Kamienie spadające z nieba i język estoński

Sięgając po książkę „Kamienie z nieba” Jaana Krossa wiedziałam tylko tyle, że pisarz był estońskim autorem, wymienianym jako kandydat do Literackiej Nagrody Nobla, której to nagrody w końcu nigdy mu nie przyznano. Przed lekturą wyszukałam trochę informacji o Krossie, postaci cenionej nie tylko w granicach swojego kraju. Żył i tworzył w Estonii, pisząc o swoim ukochanym kraju oraz tłumacząc dzieła wybitnych autorów na estoński. Prześladowany przez komunistów, marzył i dążył do odzyskania przez Estonię niepodległości. Zdecydowałam się na jego książkę „Kamienie z nieba” trochę w ciemno, nie znalazłam bowiem żadnej jej recenzji. Do lektury zachęciła mnie notka na okładce:

Jest to kolejna powieść, w której autor sięga do historii Estonii, by przekazać treści uniwersalne. Akcja toczy się w roku 1822. Bohaterami tego napisanego w formie monologu utworu są trzy postacie historyczne – Otto Willem Masing, pastor, wybitny działacz oświeceniowy; młody, utalentowany, przedwcześnie zmarły poeta estoński Kristian Jaak Petersohn; żona pastora, romantyczna, piękna Włoszka. Spotkanie tych osób i zawiązujące się między nimi subtelne, ulotne nici uczuć są wprawdzie fantazją autora, lecz jak on sam uważa, fantazją wielce prawdopodobną i uwarunkowaną logiką wydarzeń. Przeplatające się relacje bohaterów pozwalają nam wniknąć w świat ich tęsknot, marzeń i porywów…

Nie jest to długi utwór, pochłonął mnie jednak całkowicie, dając wiele radości i satysfakcji. Przypadł mi do gustu styl Krossa, autor doskonale poradził sobie z zabiegiem rozdzielenia narracji trójce bohaterów, z których każdy miał inne doświadczenia i wywodził się z innego środowiska. W widoczny sposób zmienia się styl wraz ze zmianą osoby relacjonującej wydarzenia, zmienia się także postrzeganie tych samym sytuacji tworząc zgrabną, kompletną całość. Choć kilka razy zostanie przedstawione to samo zdarzenie, bohaterowie odczytują je inaczej i na czym innym się skupiają, nie ma więc mowy o poczucia powtarzalności i znużeniu. Wszystkie wątki wplecione w „Kamienie z nieba” są zajmujące: Otto koncentruje się na języku estońskim i pisaniu w nim. Kraj w swojej postaci jest wciąż dość młody i literatura dopiero zaczyna powstawać w języku ojczystym, ku niezadowoleniu większości ludności niemieckiej zamieszkującej Estonię. Pojawia się także kwestia tłumaczenia, a wraz z nią pytanie: co tłumaczyć? Podobały mi się rozważania na temat języka w odniesieniu do tożsamości narodowej i kulturowej, to zagadnienie od dawna mnie już interesuje. Żona Ottona, Cara, znajduje się na etapie życia, gdy zaczyna pogrążać się w przeszłości, jak gdyby przeszłość niewiele mogła jej zaoferować, a miejsce, w którym się znalazła nie wiele może jej zaoferować. Przypadkowe poznanie młodego mężczyzny stanowi impuls, który budzi ospałe uczucia i pokazuje kobietę pełną emocji, pasji, człowieka niespełnionego i gotowego poświęcić wszystko dla tego spełnienia. Dramatyczny to portret młodej kobiety żyjącej w środowisku odległym i różnym od jej potrzeb i marzeń. Wreszcie Jaak, młody poeta, skupiony na swoim życiu wewnętrznym i estońskiej tożsamości, poszukujący siebie i sensu. Ich losy splatają się podczas jednego dnia, który stanowi całą fabułę powieści, bogatą w przeżycia i myśli, zwłaszcza biorąc pod uwagę jej niewielką objętość.

Styl Krossa i tematy, które porusza w swoich „Kamieniach z nieba” są mi bliskie i intrygują mnie. Książka bardzo mi się podobała, bardzo dobrze mi się ją czytało i z chęcią sięgnęłabym do kolejnych dzieł Estończyka. Na pewno nie będzie to moje ostatnie spotkanie z autorem, choć nie wiem jeszcze, za którą książkę wezmę się w pierwszej kolejności. Mam tyle czytania, że pan Kross będzie musiał trochę poczekać… Tymczasem, polecam Wam gorąco „Kamienie z nieba”!

Tytuł: Kamienie z nieba
Tytuł oryginału: Taerakivi
Autor: Jaan Kross
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 1997
Ilość stron: 125
Moja ocena: 5/6

Reklamy
  1. 29/10/2010 o 9:59 pm

    Zacznę od paralipsy…
    Nawet nie wspomnę, że i u mnie lista chcianych lektur jest dłuższa od czasu na ich smakowanie…
    Krossa spróbuję zdobyć trybem natychmiastowym. Bo -choć był na liście od dawna, a wciąż znam tylko nazwisko autora – szukam właśnie czegoś opartego na takim pomyśle kompozycyjnym. Jedno zdarzenie, kilka narracji, przefiltrowanie zdarzenia przez perspektywę bohatera.
    To jest to, czego szukam.
    Pozdrawiam, Mandżurio:)
    ren

    • 30/10/2010 o 12:40 pm

      W takim razie mam wielką nadzieję, że „Kamienie z nieba” Ci się spodobają. Na mnie ta książka zrobiła wrażenie, a narracja była według mnie napisana po mistrzowsku. Bardzo ładny język, kwestie językowe i tożsamościowe… Gorąco polecam raz jeszcze i ciepło pozdrawiam :)

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s