Strona główna > książki, zabawa > Opowieść islandzka

Opowieść islandzka

Przeczytałam „Skugga Baldur: opowieść islandzka” Sjóna i czuję się niewyraźnie. Naczytałam się samych zachwytów, treść książki i styl pisarza brzmiały jak idealnie dla mnie stworzone, dwa fragmenty, które przeczytałam w którejś z recenzji również przemówiły do mojej wyobraźni. Wypożyczyłam tę krótką książeczkę, przeczytałam i… owszem, jest to pozycja dobra, może nawet bardzo dobra, ale nie zachwyciła mnie ani trochę. I teraz siedzę i zerkam niepewnie na bardzo estetyczną okładkę. Czy to braki w mojej wrażliwości? Czy czas czytania był nieodpowiedni? Krótko mówiąc, czy to ze mną jest coś nie tak, czy z tą książką? Na szczęście na ratunek przychodzi stara prawda, że każdy ma swój gust i na szczęście nie ma obowiązku, żeby każdemu podobała się dana pozycja. Niemniej jednak szkoda, bo nastawiłam się na wspaniałą lekturę i może wygórowane oczekiwania przyczyniły się mocno do mojego zawodu. Bo przecież, mimo wszystko, podobało mi się!

Fryderyk Zielarz trafił na Islandię jako student medycyny i chciał wyjechać powrotem do domu, kiedy los postawił na jego drodze upośledzoną dziewczynę, która przybyła na wyspę na opuszczonym statku, spowita gęstą mgłą tajemnicy. Nie potrafił jej zostawić i wszystkie jego plany uległy zmianom. Lata później, tuż po pogrzebie dziewczyny zepchniętej poza nawias społeczeństwa przez większość ludzi w wiosce, pastor Baldur Skuggason wyrusza na łowy. Od przyjaciela dowiedział się o niespotykanej na tych terenach białej lisicy i ta wiadomość rozpaliła w nim pragnienie natychmiastowego zdobycia zwierzyny. Wszystkie te wątki przeplatają się, pod koniec wpasowując w obraz, niczym puzzle w układance.

Sjón miesza w swojej powieści czasy dziewiętnastowiecznej Islandii, mitologię, czarną magię i motyw pomszczenia zła wyrządzonego ukochanej osobie. Brzmi wspaniale? I takie by było, gdyby nie… tłumaczenie. Naczytałam się o poetyce Sjóna, o jego pięknym stylu i choć nie mogę przeczytać jego twórczości w oryginale, mogę stwierdzić, że „Skugga Baldur” jest przetłumaczone zwyczajnie kiepsko. Przede wszystkim, choć bardzo lubię stylizowany język, nie przeszkadzają mi archaizmy i nierzadko taki styl wręcz mi odpowiada, tutaj przyjmuje to postać wręcz groteskową. Miałam wrażenie, że tłumacz nierzadko na siłę wciska w zdania starodawnie brzmiące słowa, tuż obok tych dużo bardziej współczesnych, nie mówiąc już o ich niepasującym, zabawnym wręcz brzmieniu. Pogoń za lisicą być może miała być przedstawiona poetycko, tu w wielu przypadkach, dzięki wyborowi słów, była zabawna, groteskowa i śmieszna w sposób dużo bliższy negatywnemu… Chwilami odnosiłam wrażenie, że tłumacz sam nie radzi sobie z narzuconym stylem i gubi się w składni, tworząc zdania-potworki. I choć lektura nadal sprawia przyjemność, to te potknięcia zgrzytają i nie pozwalają cieszyć się lekturą w takim stopniu, w jakim było to możliwe. Początkowo po odłożeniu książki miałam ambiwalentne odczucia także co do samej fabuły, stwierdzając, że owszem, jest ciekawa, ale mało odkrywcza, patrząc jednak na nią z dystansu, oceniam ją zdecydowanie lepiej.

Myślę, że mimo wszystko warto książkę przeczytać, by wyrobić sobie własne zdanie o tej popularnej pozycji i liznąć trochę literatury islandzkiej. Jeśli jednak macie możliwość, spróbujcie przeczytać ją w innym tłumaczeniu (chyba, że jesteście szczęściarzami mogącymi przeczytać ją w oryginale). Podejrzewam, że istnieje wtedy dużo większa szansa na to, że Wam się spodoba.

Tytuł: Skugga Baldur: Opowieść islandzka
Tytuł oryginału: Skugga-Baldur
Autor: Sjón
Wydawnictwo: Słowo/Obraz Terytoria, 2009
Ilość stron: 120
Moja ocena: 4/6

Advertisements
  1. 19/10/2010 o 6:38 am

    Od dłuższego czasu poluję na tę książkę i nie ukrywam, opisy i cytaty sprawiały, że spodziewałam się rewelacji, bo klimaty bardzo w moim guście.
    Ta recenzja mnie zaskoczyła i silnie zmotywowała do porównania Twoich wrażeń z moimi. Ciekawa jestem, czy będą podobne.
    Skoro masz zastrzeżenia do przekładu, może postaram się zdobyć tę pozycję w wersji angielskiej.
    P.S.
    Okładka polska jest ładna, ale zdecydowanie wolę tę:
    http://www.telegrambooks.com/archives/the_blue_fox/

    • 19/10/2010 o 9:49 am

      Nie zrozum mnie źle – ta książka mi się podobała, nie sprostała jednak moim oczekiwaniom, które prawdopodobnie były wygórowane… Zresztą, czytając po angielsku masz szansę na lepszy odbiór „Skuggi Baldur”, więc jeśli możesz, to rzeczywiście lepiej przeczytaj w innej wersji językowej.
      Ta okładka, do której dałaś mi link jest rzeczywiście fantastyczna i bardzo pasuje do treści książki.

  2. 19/10/2010 o 11:21 am

    Odebrałam tę książkę podobnie – niby historia i klimat mi odpowiadały, wciągały i interesowały na swój sposób, a jednak czegoś mi brakowało, czułam pewien niedosyt. Może to właśnie wina wspomnianego przez Ciebie tłumaczenia?

    Moje wrażenia z lektury znajdziesz tutaj:

    http://www.webook.pl/recenzja-215,Skugga_Baldur_Opowiesc_Islandzka.html

    są w sumie pozytywne, jednak nie opuszcza mnie do dziś myśl – a pojawia się zawsze, gdy widzę tę książkę na półkach w księgarni – że dobrze, iż ostatecznie nie skusiłam się, by ją kupić przed przeczytaniem.

    Pozdrawiam serdecznie!:)

    • 19/10/2010 o 12:22 pm

      Litero, miło jest mi przeczytać Twoje zdanie, bo rzeczywiście opinie mamy bardzo podobne! A już czułam się taka odosobniona w tym poczuciu zawodu lub niedosytu, jakkolwiek nazwać to uczucie. Trafnie ujęłaś i moje myśli – cieszę się, że tę książkę przeczytałam, ale również jestem zadowolona, że jej nie kupiłam, a kilka razy byłam blisko. To zdecydowanie pozycja nadająca się na wypożyczenie z biblioteki. I tyle.
      Pozdrawiam ciepło!

  3. 19/10/2010 o 1:05 pm

    Człowiek się naczyta pozytywnych opinii na blogach, a potem okazuje się, że aż tak świetna dana książka nie jest. To chyba ryzyko wpisane w czytanie recenzji ;) Pozdrawiam serdecznie :)

    • 20/10/2010 o 8:49 am

      Ja staram się być dość ostrożna czytając recenzje i szukam zazwyczaj pozycji, które też znam, żeby sprawdzić, czy mam z autorem w miarę podobny gust, wtedy wiem już, czy mogę w ciemno czytać polecane przez niego/nią książki, czy przeczytać z zainteresowaniem i przemysleć sprawę ;) Choć oczywiście, zaskoczenia i tak się zdarzają, gorzej, jeśli są właśnie na minus…

    • 20/10/2010 o 8:52 am

      Tak, ja też bym przeczytała islandzką sagę opartą na tej historii! Choć mnie w sumie forma nie przeszkadzała, te krótkie fragmenty i właściwie zarys historii. Ale sama treść, a przede wszystkim język – to mnie zawiodło.

  4. 19/10/2010 o 11:01 pm

    Dzięki za ostrzeżenie, jako że też chcę to przeczytać, kupię sobie wersję angielską zdecydowanie!

    • 20/10/2010 o 8:53 am

      Myślę, że wtedy może Ci się spodobać, a przynajmniej bardziej, niż gdybyś czytała po polsku :)

  5. 24/10/2010 o 12:10 am

    Mnie się bardzo podobała (recenzowałam u mnie) ale czytałam po niemiecku. Tłumaczenie zdaniem moim i mojej islandzkiej przyjaciółki bardzo dobre. Już gdzieś czytałam skargi wobec tłumaczenia przy okazji innych islandzkich książek wydanych po polsku. Obawiam się, że to naprawdę wina tłumacza, choć nie miałam okazji nieczego islandzkiego po polsku przeczytać. Podejrzewam, że wydawnictwa nie mają wyboru, bo z islandzkiego tłumaczy najwyraźniej tylko ten pan a tłumaczenie z języka pośredniego jednak nie jest zbyt mile widziane.

    • 25/10/2010 o 9:42 am

      Nie lubię tak krytykować, ale w tym przypadku naprawdę wydaje mi się, że tłumacz nie sprostał zadaniu. Chciał, żeby było poetycko, starodawnie i przy tym zabawnie (chyba), a wyszło owszem, zabawnie, ale niekoniecznie tam, gdzie tak być miało. Tak krótka forma powinna moim zdaniem właśnie językowo stać na wysokim poziomie, tutaj tego nie znalazłam. Czytałam jednak kilka recenzji polskiej wersji, gdzie ludzie zachwycali się językiem, więc może to jakiś mój osobisty problem z tym tłumaczeniem… Pozdrawiam!

  6. 22/12/2010 o 12:18 pm

    A ja właśnie wypożyczyłam ją z biblioteki i oczywiście musiałam przed przeczytaniem poszukać kilku opinii o książce. Na początku również liczyłam, że bardzo mi się spodoba, ale teraz już nie jestem tego taka pewna. Ciekawe jakie na mnie wywrze wrażenie

    • 23/12/2010 o 10:12 am

      Mam nadzieję, że mimo wszystko nie będziesz zawiedziona, bo to przykre uczucie. Z drugiej strony, ostatnio recenzowała ją u siebie Lirael i też dostało się tłumaczeniu, więc coś jest z nim naprawdę nie tak… Też jestem ciekawa Twojego zdania, podziel się nim koniecznie, choćby tutaj w komentarzu! :)

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s