Strona główna > książki > Poznawania Stasiuka ciąg dalszy

Poznawania Stasiuka ciąg dalszy

Są takie książki, które czytam z przyjemnością, bo podoba mi się styl, ale kończę i po skończonej lekturze nie wiem, co o takim dziele myśleć. Zawsze wtedy mam refleksję, że chętnie bym o tej książce podyskutowała, omówiła ją wspólnie z innym czytelnikiem, co pomogłoby mi wyrobić pewną opinię na temat książki. Z braku, zazwyczaj, osoby chętnej do dyskusji, przeglądam recenzje, pozytywne i negatywne głosy o mojej niedawnej lekturze, naświetlające mi tę część problematyki, która wymykała mi się podczas czytania. Zazwyczaj jednak i to nie przynosi rezultatu, bo opinia musi być wyłącznie moja, subiektywna i pochodząca z wewnątrz, na co zewnętrzne opinie końcowy wpływ mają jednak niewielki. Mija sporo czasu i patrząc z perspektywy mogę ocenić generalne wrażenie, jakie wywarła na mnie lektura. Tak było właśnie z powieścią Andrzeja Stasiuka „Biały Kruk”, za którą pisarz otrzymał nagrodę Fundacji im. Kościelskich.

Czterech przyjaciół z dzieciństwa, z których jeden zawsze różnił się od pozostałych oraz ich stosunkowo nowy znajomy wyruszają zimą w Bieszczady. Część z nich chce wierzyć, że jadą na zwykłą wycieczkę, inni mają co do podróży swoje własne plany i przez zbieg okoliczności to ta grupka triumfuje – wyjazd zamienia się w przedzieranie się drogami odległymi od utartych szlaków, a koledzy w brudnych i niekiedy okrwawionych partyzantów. To książka o zapomnianym świecie Bieszczad sprzed lat, brutalnej historii tamtych terenów, opowiedzianej mimochodem między wierszami powieści. To także wspomnienia młodości w prl-owskiej Warszawie, pozbawione sentymentów, ale z nostalgią wyzierającą z tonu retrospekcji. Stasiuk przedstawia historię przyjaźni mężczyzn z różnych kręgów społecznych, balansujących na krawędzi akceptacji społeczeństwa, choć przyczyny możliwego odrzucenia są różne. W końcu, czytelnik przygląda się także sytuacji, w której przyzwyczajeni do miastowego, spokojnego życia ludzie znajdują się pośród nieprzychylnej im przyrody, przemykają się opłotkami i ze strachu oraz nadmiernego wczuwania się w rolę partyzantów, pozwalają dochodzić do głosu mrocznym instynktom i tej złej stronie swego charakteru.

Historia opowiedziana w „Białym kruku” podobała mi się, chwilami Stasiukowi udawało się idealnie ująć istotę samotności, tęsknoty za akceptacją i presji, jaką na jednostkę potrafi wywrzeć grupa. Niezwykle podobały mi się fragmenty retrospekcyjne, potrafiły wzruszyć. Postać Wasyla Bandurki, uznawanego za odmieńca, zapadła mi w pamięć i napełniła smutkiem, dzięki relacji świadka zza drugiej strony barykady, oszczędnej i wyzbytej z większych sentymentów. Pesymistyczna to wizja wrażliwej i utalentowanej jednostki, która rezygnuje ze swoich talentów i życia, żeby zostać zaakceptowaną przez grupę mającą te wartości w pogardzie. Dobitnie widać, że rezygnacja z siebie to pierwszy, ale wielki krok na ścieżce samounicestwienia, która prowadzić może tylko do jednego.

Dlaczego więc mam wątpliwości? Podoba mi się styl Stasiuka, uważam, że mistrzowsko operuje słowem i potrafi wywrzeć na czytelniku odpowiednie wrażenie w stosunku do tego, co opisuje. I nad tym chyba polega problem – nie do końca odpowiadała mi atmosfera książki. Nad bohaterami nieustannie unoszą się opary alkoholu, brudu, bohaterowie nie potrafią porozumiewać się bez wulgaryzmów, co jest boleśnie prawdziwe, ale i na dłuższą metę trochę męczące przy czytaniu. „Biały kruk” jest szczery, ale i brutalny w tej szczerości, naturystyczny i zgrzytający przejawami szowinizmu bohaterów. Dopiero kiedy mijający czas rozwiał te niepokojące opary, mogłam stwierdzić, że tak, „Biały kruk” mi się podobał.

Czytając zastanawiałam się, ile jest samego Stasiuka w tej książce, czy znajdę w niej opinie samego autora. Patrząc jednak na zdjęcie wydrukowane na tylnej okładce mojego wydania, na ironiczny uśmiech i rozbawione spojrzenie stwierdziłam, że ten człowiek musi mieć wiele dystansu do własnej twórczości. Zdjęcie szalenie mi się podoba, a ja mam zamiar dalej zapoznawać się z twórczością Stasiuka. Póki co bardziej jednak ciągnie mnie do jego reportaży…

Tytuł: Biały kruk
Autor: Andrzej Stasiuk
Wydawnictwo: Czarne, 2002
Moja ocena: 4/5

Advertisements
  1. 20/09/2010 o 3:55 pm

    Spóźnione, ale szczere gratulacje z okazji obrony! Stasiuk jest boski. Świetny pisarz, świetny człowiek. Za każdym razem czytając jego teksty wstrzykuję oddech. Pozdrawiam :D

  2. 20/09/2010 o 5:36 pm

    rowniez gratuluje Pani Magister :)
    co do Stasiuka, to do dawna mam go na liscie „do przeczytania” ale nijak sie zabrac nie moge, ta powiesc brzmi interesujaco

  3. 20/09/2010 o 10:44 pm

    The_book, dzięki :) Ja wciąż nie do końca wiem, czy uważam pisarstwo Stasiuka za tak świetne, ale coraz bardziej skłaniam się do decyzji, że tak właśnie jest ;)

    Wafelek, dziękuję! Na pewno warto zapoznać się ze Stasiukiem, bo to pisarz niebanalny.

  4. 21/09/2010 o 11:02 am

    Rany, ale Stasiuk jest młody na tym zdjęciu! Ja go pamiętam, już jako siwiejącego, któtko ściętego mężczyznę o wysokiej posturze i szerokich barkach :)

    Lubię jego prozę. „Dziewięć” jest świetną książką o zagubieniu w Polsce kapitalistycznej i warszawskim ‚kapitalizmie’ oddolnym i tym z marginesu. „Jadąc do…” wydało mi się zbyt wsobne – to była podróż do wnętrza siebie, niekoniecznie nastawiona na czytelnika. Parę tygodni temu czytałam w dodatku literackim „Tygodnika Powszechnego” fragment jego najnowszej książki (podróżniczej o Polsce), która ukaże się jesienią i stylistyczne/tematycznie wydała mi się bardzo ciekawa.

    „Biały Kruk”, z tego, co piszesz przypomina mi trochę jego zbiór więziennych opowiadań, przez które do końca nie przebrnęłam. Nie mam nic przeciwko wulgarnemu językowi czy przemocy w literaturze, ale jeżeli nic innego za nimi nie stoi, to proza robi się nudna i mało zachęcająca do dalszej lektury.

  5. 21/09/2010 o 6:55 pm

    Magamaro, ujęło mnie to zdjęcie Stasiuka za młodu, też głównie kojarzę go już jako postawnego, starszego mężczyznę o dość poważnym wyrazie twarzy (a widywałam go tylko na zdjęciach). Nawet nie wiem, ile tu mógł mieć lat. Ale ten uśmiech… :)

    Nie powiedziałabym, że w „Białym kruku” wulgaryzmy niczemu nie służą. Rzeczywiście oddają realia życia bohaterów i pokazują ich pewną przynależność społeczną, tak myślę. Tylko przez to lektura staje się ciężka, wręcz przytłaczająca… Może nie trafiłam z tą książką na odpowiedni czas i na pewno nie chcę nikogo do niej zniechęcać, a sama mam zamiar dalej zapoznawać się z jego twórczością.
    Pozdrawiam gorąco!

  6. mag
    23/09/2010 o 2:16 pm

    Polecam ostatnią powieść Stasiuka- „Taksim”. Łyknęłam to jak młody pelikan:) Zawsze zadziwia mnie fakt, że Stasiuk pisze książki, w których za wiele się nie dzieje i nie wiem,jak on to robi, ale zaczynam czytać i zanim się obejrzę już kończę.

  7. 27/09/2010 o 1:41 pm

    Ech jak ja lubie Stasiuka, jest w nim jakas przygoda, ci bohaterowie sa tacy do polubienia!

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s