Strona główna > książki > „Dojczland” po słowiańsku

„Dojczland” po słowiańsku

Choć nazwisko Andrzeja Stasiuka było mi znane już od dawna, do tej pory nie miałam okazji przeczytać żadnej z jego książek. Miałam nadzieję nadrobić te zaległości przy okazji wyzwania czytelniczego Nagrody Literackie, jako że „Jadąc do Babadag” dostało nagrodę Nike. Niestety, zamówiłam książkę na Allegro i pomimo wpłaty, książki nigdy nie miałam przyjemności zobaczyć na własne oczy. Od tamtej pory poszukuję tej książki w bibliotece, ale jak dotąd zawsze ktoś zdąży mnie ubiec i wypożyczyć przede mną. Będąc coraz bardziej ciekawa tego pisarza, zdecydowałam się pożyczyć którąkolwiek pozycję jego autorstwa i sprawdzić, czy w ogóle spodoba mi się jego styl. Wybór padł na „Dojczland”, choć był to wybór ograniczony przez dostępność tytułów Stasiuka w bibliotece. Spotkałam się ze stwierdzeniem, że „Dojczland” jest różne od większości książek tego autora. Póki co nie jestem w stanie tego stwierdzić, ale mam nadzieję, że nie jest to do końca prawda. Ponieważ „Dojczland” mnie zachwyciło.

Zastanawiałam się, jak tak szeroki temat można zmieścić w tak niewielkiej objętościowo książeczce o sporej czcionce. Spodziewałam się bowiem książki o Niemczech. O Niemcach, ich kulturze, historii. I teoretycznie o tym właśnie jest „Dojczland”. Teoretycznie, bo temat tego kraju tak naprawdę służy jedynie za podstawę do spisania własnych przemyśleń. Stasiuk opisuje swoje wrażenia dotyczące podróży do Niemiec w celach promocyjnych, spotkań autorskich i uczestniczenia w pewnych niemieckich wydarzeniach literackich. Są to więc podróże pisarza, który najlepiej czuje się w innych niż niemieckie szerokościach geograficznych i do nich też wraca myślą. Przywołując znane obrazy, zajmujące specjalne miejsce w jego sercu, czuje się na siłach zmierzyć z odmienną rzeczywistością Niemiec. Sam przyznaje, że podróż do tego kraju działa jak wizyta u psychoanalityka, odbyta we własnym zakresie.

Przez Niemcy zdarzyło mi się kilkakrotnie przejeżdżać, spędziłam także jeden dzień w Berlinie i kilka nad Jeziorem Bodeńskim. Za każdym razem były to wycieczki rodzinne, a ja byłam na tyle mała (powinnam napisać ‘młoda’? Wszak byłam już nastolatką…), że bardziej niż kraj i ludzie go zamieszkujący interesowały mnie zabytki i ładne widoki. Moim podróżom brakowało refleksyjności i chwili zadumy, która promieniuje wręcz z tekstu Stasiuka. Jego zdaniem w Niemczech można poczuć prawdziwą samotność, a także melancholię. I właśnie melancholia, chwilami pełna ciepła, humoru, czasami natomiast krytyki, jest mocną stroną książki. Pięknie opisana, wypełniająca także czytelnika podczas lektury. Czytając „Dojczland” nie zwiedzimy zabytków, niewiele przeczytamy o historii, którą przecież przeciętny Polak zna dość dobrze (mam nadzieję, że nie przesadzam tu z optymizmem), poznamy natomiast refleksje Stasiuka z jego podróży, obserwacje dotyczące Niemców, ale także rodaków autora, ich kompleksu na punkcie Niemców. Zachwyciło mnie spojrzenie na Polskę jako kraj, który znajdując się na styku wschodu z zachodem nie do końca potrafi odnaleźć się w żadnej z tych konwencji, będąc zanadto wschodnim w Niemczech i za bardzo zachodnim, „europejskim”, podróżując w głąb Rosji. Oczywiście, nie twierdzę, że dotyczy to wszystkich Polaków, ale sama zaobserwowałam podobne zależności, zwłaszcza u tych mieszkańców Polski, którzy Polakami się czują (w znaczeniu przywiązywania wagi do kraju urodzenia jako ojczyzny, doskonale wiem, że swoją prawdziwą ojczyznę można znaleźć daleko od miejsca urodzenia…). Przemawia do mnie odrzucenie kierunków geograficznych i szukania własnej tożsamości w słowiańskiej grupie etnicznej, która choć zapomniana, może być Polakom bliższa, niż mogłoby się wydawać. Tak przynajmniej wynikałoby z lektury „Dojczland” i ja przychylam się do tej teorii. O słowiańskości i tożsamości kulturowej oraz narodowej człowieka mieszkającego całe życie w jednym kraju mogłabym zresztą długo pisać. Stasiuk sprowokował mnie to przemyślenia tego tematu od nowa, co zdecydowanie przypadło mi do gustu.

Styl Andrzeja Stasiuka odpowiada mi, spodobało mi się subtelne mieszanie nastrojów, poetycka melancholia przerywana chwilami dość mocnym żartem. Wiele myśli i refleksji dało do myślenia. Teraz wiem, że na pewno sięgnę po kolejne książki tego autora i nawet jeśli będą znacząco różnić się od „Dojczland”, myślę, że powinnam znaleźć w nich coś dla siebie. Gorąco polecam zapoznanie się z tym krótkim utworem, który czyta się błyskawicznie i po lekturze pozostaje żal, że tekst był tak krótki. Z chęcią przeczytałabym drugie tyle.

Moja ocena: 5/6
Andrzej Stasiuk, „Dojczland” (Czarne, 2007)

Reklamy
  1. 26/08/2010 o 12:59 am

    Ja poszukiwaną przez Ciebie książkę mam ale jeszcze po nią nie sięgnęłam. Ale koniecznie muszę sięgnąć po „Dojczland” i skonfronotwać wrażenia Stasiuka z moimi!

  2. 26/08/2010 o 9:30 am

    „Dojczland” nie czytałam, więc nic nie powiem poza tym, że Twoja recenzja zmotywowała mnie do przeczytania xD
    Polecam przede wszystkim „Duklę” – świetny utwór.
    Ja zaczynałam poznawanie twórczości Stasiuka od „Murów Hebronu” – wstrząsające i chyba mniej znane/doceniane.

    Z Allegro tak bywa. Niestety nawet książki są wystawiane na aukcje przez osoby niepoważne… szkoda.

    Pozdrawiam serdecznie^^

  3. 26/08/2010 o 10:10 am

    Czytałam Stasiuka „Dukle” i też byłam zachwycona. Rewelacyjny, bardzo subtelny pisarz. A pożyczyć „Jadąć do Babadag”? Pozdrawiam :D

  4. 26/08/2010 o 11:00 am

    A to niemiła sytuacja z allegro :( Mnie nic takiego (odpukać) jeszcze się nie zdarzyło. Stasiuka nie znam, ale właśnie interesuje mnie bardzo „Jadąc do Babadag”, a teraz także i „Dojczland”.

  5. 27/08/2010 o 1:06 pm

    Ania, na pewno dla Ciebie lektura byłaby podwójnie interesująca, choć Stasiuk niespecjalnie dobrze czuje się w Niemczech. Widać w „Dojczland” tęsknotę za innymi krajami, tymi słowiańskimi, zwłaszcza na południe od Polski. Ale i tak warto po książkę sięgnąć, styl szalenie mi się spodobał.

    Luiza, na pewno zapoznam się z innymi książkami Stasiuka. Póki co znam tylko „Dojczland” i „Biały kruk”. Obie mi się podobały, więc na pewno będę kontynuować naszą znajomość.
    Niestety, z tym Allegro mogę uznać sprawę za zakończoną. Pierwszy raz zdarzyło mi się coś takiego właśnie w maju – dwie książki u dwóch różnych osób, dwa inne powody, ale efekt ten sam – nie przysłali książek, nie zwrócili pieniędzy. Do niedawna jeszcze obie osoby odpowiadały na maile, a teraz kontakt się urwał, moje maile i telefony pozostają bez odpowiedzi, więc chyba muszę się z tym pogodzić i zaprzestać dalszych prób. Przykre uczucie, zostać tak oszukanym…

    the_book, widzę, że „Dukla” powinna znaleźć się na pierwszym miejscu, kiedy znów najdzie mnie chęć na Stasiuka – wszyscy ją polecają! „Jadąc do Babadag” upoluję wkrótce w bibliotece, jeśli mi się nie uda, będę się uśmiechać do Ciebie, dziękuję pięknie za propozycję! :)

    Lilithin, mam nadzieję, że Cię podobna sytuacja na Allegro nie spotka. Jak napisałam w odpowiedzi do Luizy, też mi się to przydarzyło po raz pierwszy, przykre doświadczenie…

  6. 27/08/2010 o 11:58 pm

    Muszę przyznać, że trochę boję się Stasiuka, bo tak różne opinie o nim czytałam – nie wiem czy nie polegnę ze względu na styl? W listopadzie będę miała dostęp do reszty mojego stosu wtedy się zmobilizuję.

  7. 28/08/2010 o 5:19 pm

    Już dawno nie kupowałam nic na Allegro, ale akurat trafiłam na uczciwe osoby. Tak jest w życiu – wśród uczciwych znajduje się sporo oszustów… Przykre.

  8. 07/09/2010 o 11:15 pm

    Brzmi bardzo ciekawie! Ja do Niemiec jezdze od dziecka, dawniej patrzylam na ten kraj z zachwytem, w miare dojrzewania zachwytu bylo i jest coraz mniej, zas krytyki coraz wiecej. Tylko nie porownuje Niemiec do Polski, co zapewne sila rzeczy robi Stasiuk, a do Wielkiej Brytanii, ze wzgledu na fakt, ze oba znajduja sie w Europie Zachodniej, oba sa zamozne i demokratyczne od niepamietnych czasow. Oba tez sa jednymi z najsilniejszych poteg w Europie.
    Interesuja mnie jednak przemyslenia Stasiuka, tez jak niektore przedmowczynie troche sie Stasiuka obawiam, bo slyszalam bardzo rozne opinie na jego temat, najczesciej negatywne, ale najlepiej jest przekonac sie osobiscie.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s