Strona główna > podróże > W pustynnym królestwie

W pustynnym królestwie

Do pisania tej notki zbierałam się długo, próbując ogarnąć dwa dni spędzone w Jordanii tak pełne przeżyć i zwiedzania ciekawych miejsc, że proste z pozoru zadanie okazało się jednak dość skomplikowane. To najbardziej egzotyczne miejsce, w jakim do tej pory się znalazłam (choć właściwie coraz ciężej mi zdefiniować słowo „egzotyczny”…). Moje postrzeganie Jordanii sprzed wyjazdu ograniczało się do powierzchownej znajomości krajobrazu i kojarzenia flagi tego kraju. Nie miałam żadnych wyobrażeń, z otwartym umysłem przyjmując wszystko, co przez ten krótki okres czasu chciał mi zaoferować ten tak mało w Polsce znany kraj.

Oglądając zdjęcia przedstawiające Jordanię najczęściej natrafia się na pustynie, przez co kraj może wydawać się jałowy, nieciekawy i niespecjalnie wart poznania. Nic bardziej mylnego, ponieważ tereny, na których znajduje się dzisiejsze Jordańskie Królestwo Haszymidzkie mają bogatą historię i kryją wiele tajemnic. Jakiś czas temu zachwycałam się pustynnym krajobrazem i jego inspirującym potencjałem. Jordania stała się dla mnie esencją pustyni i oazą antycznych cywilizacji. Pierwsze ślady cywilizacji sięgają 2000 lat p.n.e., kiedy na brzegu Jordanu osiedlili się Amoryci, semicki lud, który na przełomie III i II tysiąclecia p.n.e. opanował większość Mezopotamii i rozległe obszary Syrii. I choć od tamtego czasu aż do dziś Jordania może pochwalić się burzliwą historią, to właśnie atmosfera tamtych dawnych czasów zdaje się unosić nie tylko wśród pustyń, ale i na ulicach nowoczesnych miast, takich jak stolica, Amman.

Widok z góry Nebo

Historia Jordanii jest zresztą bardzo istotna dla aktualnego wyglądu państwa. Można uznać, że w momencie powstania, Jordania była sztucznym tworem, co widać po kształcie jej granic – odrysowanych prosto linijką na mapie. Po upadku Imperium Ottomańskiego pod koniec I wojny światowej, Arabowie mieli nadzieję utworzyć na tych terenach niepodległe państwo. To zresztą zostało im obiecane przez zachodnie mocarstwa (tak samo było w przypadku Palestyny), mocarstwa te jednak obiecały to samo Żydom, a do ziem Jordanii miały swoje własne plany. W 1923 roku Wielka Brytania, uzyskała od Ligi Narodów mandat nad tym terytorium i stworzyła na wschód od rzeki Jordan emirat Transjordanii – stąd główny człon dzisiejszej nazwy. W 1946 roku Jordania uzyskała niepodległość i stała się królestwem rządzonym przez Abdullaha Husajna, który zapoczątkował dynastę haszymidzką. Granica miała się jeszcze zmienić przez wojnę izraelsko-jordańską. Z powodu burzliwej historii, ciężko mówić o jednym ludzie, narodzie jordańskim. Na terenie Jordanii żyje wiele plemion i ludów, które nie czują ze sobą specjalnej wspólnoty, jak stwierdził nasz przewodnik, bardzo jednak szanują ideę państwa Jordania i czują się z nią bardzo zżyci.

Amman

Jordania zaskoczyła mnie bogactwem miejsc wartych odwiedzenia. Państwo rozwija się bardzo szybko, jako cel stawiając sobie Emiraty Arabskie. Jednak to, co według mnie może przyciągać najmocniej, to relikty przeszłości. Nie będę w tej notce pisać o Petrze, bo to miejsce zasługuje na osobny wpis. Petra to nie wszystko, co Jordania ma do zaoferowania i nierzadko łapałam się na zdziwionym „Nie miałam pojęcia, że coś takiego tu jest!”, kiedy przybywaliśmy do kolejnej turystycznej atrakcji. W Dżeraszu nieopodal Ammanu olbrzymie wrażenie robią rozległe ruiny rzymskiego miasta, najlepiej zachowanego poza granicami dzisiejszych Włoch. Gdyby nie żar lejący się z nieba, spokojnie można poświęcić temu miejscu dużo czasu, spacerując i podziwiając rozmach, z jakim Rzymianie tworzyli swoje siedliska. Podobne wrażenie robi wzgórze, na którym znajdują się Cytadela w Ammanie. Znajduje się tam także Muzeum Archeologiczne, gdzie można zobaczyć między innymi sławne rękopisy z Qumran lub posągi, uznawane za pierwsze w historii ludzkości wizerunki człowieka. Niektóre mają po dwie głowy, co oczywiście można ładnie zinterpretować jako parę, jednak i tak bawi odwiedzających. Mnie szczególnie spodobały się dobrze zachowane naczynia o przepięknej, zielonej (jakżeby inaczej) barwie. Ciekawa jest także mozaikowa mapa Bliskiego Wschodu w Madabie z VI wieku. Mozaiki wciąż stanowią ważny element jordańskiej sztuki. Mieliśmy okazję być w jednym zakładzie, gdzie produkowano najróżniejsze ozdoby i meble z motywem mozaiki. Gdybym była bogata, kupiłabym sobie tam stolik albo inny mały mebel – artykuły były przepiękne! Do kupienia była różnego rodzaju biżuteria i inne ozdoby. Ograniczyłam się do oglądania, ale to kolejny sklep (po kilku londyńskich księgarniach, gdzie mogłabym zamieszkać. Co ciekawe, transport zakupionych towarów w tym sklepie do dowolnego kraju jest darmowy, bo to zakład pracy chronionej, gdzie pracują niepełnosprawni.

Dżerasz


Mozaikowy sklep


Ruiny rzymskiego miasta


Mapa mozaikowa

Na niemal każdym kroku można zobaczyć wizerunek aktualnego króla Jordanii, Abdullaha II o europejskich rysach (jego matka jest Brytyjką). Często występuje też wraz z byłym królem, a swoim ojcem, Husajnem I lub następcą tronu – najstarszym synem Husajnem. Z tego, co dowiedzieliśmy się od przewodnika, rodowitego Jordańczyka, Abdullah drugi cieszy się estymą. Duży wpływ ma na to charyzmatyczna i przepiękna żona króla, królowa Rania. Rania sama określa siebie jako „nowoczesną muzułmankę”, jest rzeczniczką równouprawnienia kobiet i dąży do polepszenia wizerunku islamu na świecie, ze szczególnym naciskiem na kobiety. Założyła nawet swój własny kanał YouTube (można go obejrzeć tutaj), gdzie odpowiadała na pytania dotyczące islamu, nie bojąc się tych trudnych, jak na przykład honorowe zabójstwa. Problem ten wciąż jest aktualny w Jordanii, jak widać ze statystyk AI, choć Jordania uchodzi za jedno z najbardziej liberalnych państw arabskich. Bardzo zainteresowała mnie postać Ranii i chętnie poczytałabym o niej więcej.

Król Jordanii wraz z ojcem

Bardzo chciałabym dowiedzieć się więcej o tym kraju, chętnie przeczytałabym jakąś książkę traktującą o Królestwie lub napisaną przez Jordańczyka. Niełatwo jest jednak znaleźć jakąś pozycję, co tylko wzmaga atmosferę tajemnicy i egzotyczności. Ciekawe jest także to, że mimo przeraźliwych upałów, nie odczuwa się skwaru tak mocno, jak u nas przy niższych temperaturach. Nie znam się na tyle na właściwościach klimatu, by moc to wyjaśnić. Może po prostu pragnienie poznawania jest silniejsze niż zmęczenie?

Reklamy
  1. nutta
    15/08/2010 o 9:43 am

    Do Jordanii też kiedyś planuję wyprawę. Na razie mam tylko książkę o Petrze autorstwa Wojciecha Machowskiego.
    W którym miesiącu byłaś, że piszesz o wysokich temperaturach? Na początku lutego w większości miejsc w Izraelu było wskazane zimowe odzienie.

  2. 15/08/2010 o 8:31 pm

    Byłam na przełomie maja i czerwca, temperatury wahały się w granicach 37 stopni, tyle było, kiedy zwiedzaliśmy Petrę. Przewodnik powiedział nam następnego dnia, że mieliśmy szczęście bo wtedy było już w Petrze stopni ponad 40…

  3. nutta
    15/08/2010 o 10:39 pm

    No to czekam na te zdjęcia z Petry:)

  4. szamanka30
    17/08/2010 o 9:48 am

    Piękne zdjęcia , najbardziej podoba mi się mozaikowa mapa. I też czekam na Petrę :)

  5. 17/08/2010 o 4:51 pm

    Świetny wpis. Cudowne zdjęcia (a mapa rewelacyjna) xD

  6. 18/08/2010 o 1:10 am

    Dziewczyny, dziękuję! Petra będzie niebawem, mam nadzieję… :)

  7. 22/08/2010 o 3:36 pm

    Podobne ruiny rzymskiego miasta znam ze zdjec Gucia, ktory byl w Syrii i Libanie w pazdzierniku (i trafil na deszcz). Zachwycily mnie. Jordania wydaje mi sie badzo ciekawym krajem, zarowno ze wzgledu na historie (o ktorej tez wiem niewiele), jak i na obecna sytuacje i promocje liberalnego islamu.
    W takim sklepie przepadlabym zapewne i zalowala, ze nie stac mnie na te wszystkie skarby, bardzo podobaja mi sie mozaikowe stoliki.
    Sprawdzilam na Amazonie kilka ksiazek o Jordanii, ciekawa moze byc „A History of Jordan” Philipa Robinsa, ale o krolowej Ranii nic porzadnego nie znalazlam.

  8. 22/08/2010 o 3:39 pm

    Zapomnialam dodac: czasem, zeby sie rozeznac w literaturze na dany kraj, zagladam do przewodnikow, Lonely Planet jest niezle, i czytam, co oni polecaja. Jesli chcesz moge sie wybrac do Daunt’s Bookshop i sprawdzic na ich polkach z ksiazkami na temat Jordanii, co tam maja. To nawet lepsze niz czytanie w przewodniku, bo kazda ksiazke mozna od razu obejrzec i podczytac.

  9. 22/08/2010 o 5:03 pm

    Chihiro, ja też uwielbiam moizakowe stoliki, mozaikowe pudełka i inne ładne przedmioty, niby zbędne, ale takie cudowne!
    Jordania rzeczywiście jest bardzo interesująca, też dlatego, że tak mało się o niej mówi, a nawet pisze. Przynajmniej w Polsce. Jeśli będziesz akurat w Daunt’s Bookshop (ach, kolejne miejsce, gdzie mogłabym zamieszkać) będę bardzo wdzięczna, jeśli zerkniesz na jordańską półkę. Ciekawa jestem bardzo reportaży o tym kraju, a już powieścią dziejącą się w tym rejonie byłabym zachwycona :)

  10. 22/08/2010 o 5:05 pm

    Ucięło mi komentarz… Chciałam dopisać jedynie, że z chęcią poszerzę swoją amazonową wishlistę o jordańskie pozycje i będę wiedziała, czego szukać przy kolejnej wizycie w Londynie (mało brakowało, a odwiedziłabym Londyn pod koniec września, ale niestety nic z tego przez poszukiwania pracy :( )

  11. 22/08/2010 o 5:54 pm

    Dobrze, zajrze na polke jordanska dla Ciebie (obym tylko sama nic nie dopisala do swojej niekonczacej sie wishlisty!) :)
    Szkoda, ze nie uda Ci sie odwiedzic Londynu wkrotce, mam nadzieje jednak, ze co sie odwlecze to nie uciecze…

  12. 23/08/2010 o 5:42 pm

    W końcu relacja z podróży :) Sklep z mozaikami cudny! Czekam na więcej. Pozdrawiam serdecznie.

  13. 25/08/2010 o 10:10 pm

    U mnie w międzyczasie plany odwiedzenia Jordanii zeszły na dalszy plan, ale zdążyłam się zaopatrzyc w przewodnik Lonely Planet. Podobnie jak Chihiro zawsze uważnie sprawdzam sugerowane tam lektury i filmy dotyczące danego kraju. Ciekawa wydaje się mi pozycja „Effendi” napisana przez Freyę Stark.
    Jakiś czas temu czytałam sporo o królowej Ranii i o królowej Noor. Niezwykle ciekawe postaci. Kanał Ranii na YouTube jest też rewelacyjny, pamiętam, że spędziłam kiedyś kilka godzin oglądając filmiki walczące ze stereotypami na temat wyznawców islamu. Niektóre przezabawne. :)

  14. Aivi78
    26/08/2010 o 9:11 am

    Witaj,

    Bardzo ciekawy wpis:)
    O jakiegoś czasu czytuję bloga Polki mieszkającej w Jordanii, może tam znajdziesz coś interesującego:
    http://jordaniaokiempolki.blogspot.com/
    Autorka wyszła za mąż za muzułmanina i przyjęła jego wiarę, zamieszcza bardzo interesujące spostrzeżenia na temat tego kraju i jego mieszkańców.
    Pozdrawiam:)

  15. 27/08/2010 o 1:24 pm

    Chihiro, dziękuję :) A wishlista pewnie i tak wkrótce się wydłuży – tyle wspaniałych książek powstaje lub jest polecana przez blogerów i można je dzięki temu odkryć!

    Lilithin, będzie więcej, mam nadzieję, że wkrótce, choć ciężko mi idzie zbieranie się do pisania o podróżach (pojęcia nie mam, dlaczego). W planach mam jeszcze ze cztery notki na temat tej podróży.

    Pyza, szukałam tej książki „Effendi” napisanej przez Freyę Stark, ale nigdzie nie mogłam znaleźć. Czy to możliwe, żeby była wydana też pod innym tytułem? Niestety w Polsce nie ma polskiego wydania Lonely Planet, a angielskie jest raczej drogie (pewnie to koszty sprowadzania). Z przewodników korzystam głównie z tłumaczenia „Rough Guide”, które u nas wydaje Pascal pod nazwą „Praktyczny przewodnik”. Są niezłe, choć nie ma tam takich wiadomości.
    Muszę bliżej zapoznać się z kanałem Ranii, na razie tylko sobie przeglądałam, co tam można znaleźć.

    Aivi78, dziękuję! Znam ten blog, mam go w ulubionych i czekam na więcej czasu, by gruntownie się z nim zapoznać – zawsze poznając nowego bloga czytam wszystkie poprzednie wpisy autora, co zazwyczaj zajmuje sporo czasu… Dziękuję za polecenie :)

  16. 27/08/2010 o 11:45 pm

    Piękne, zazdroszczę bardzo (z racji zawodowych – głównie tych rzymskich rzeczy!)

    Pozdrawiam!

  17. 02/09/2010 o 4:34 pm

    Piękna to musiała być podróż. Ja też czekam na relację z Petry, może kiedyś ruszę Twoimi śladami, zgłoszę się wtedy po instrukcje ;) Jestem też bardzo ciekawa Twoich wrażeń kulinarnych. Jeśli takie były.
    Pozdrawiam!

  18. 04/09/2010 o 3:57 pm

    Ninedin, w takim razie mam nadzieję, że uda Ci się kiedyś tam znaleźć. Naprawdę warto!

    Czara, zgłaszaj się i koniecznie planuj taką podróż, jesli tylko masz możliwość. Warto pod każdym względem. Wrażenia kulinarne… ACH. Dość powiedzieć, że po powrocie kupiłam sobie książkę „Kuchnia arabska” ;) Żydowską też byłam zainteresowana, ale te, na które się natchnęłam były takie polsko-żydowskie jednak… Czyli śledzie, śledzie, maca, śledzie. A w Izraelu (na całe dla siebie szczęście), na żadnego śledzia nie natrafiłam ;)

  19. Katarzyna
    11/09/2010 o 12:39 pm

    Polecam „Królowę Noor” – Autobiografi e Królowej Jordanii -wydaną w 2005r. przez Albatros. Wydawnictwo A. Kuryłowicz.
    Kupiłam po powrocie z Jordanii, którą jestem oczarowana. Najbardziej podobało mi się portowe miasto Akaba, szczególnie nocą, widziane z hotelowego dachu.
    Mili ludzie, bardzo dobre drogi (o jak im tego zazdroszczę !).
    Chciałabym tam wrócić…
    Warto też sięgnąć po „Siedem filarów mądrości” Lawrenc`a z Arabii, czyli Thomasa Edwarda Lawrenc`a.

  20. 11/09/2010 o 10:21 pm

    Katarzyna, widziałam tę książkę, ale niepewna byłam, czy to wartościowa pozycja. Skoro mówisz, że warto, to rozejrzę się za nią. Ja też jestem pod wrażeniem Jordanii, oby się tam jeszcze znaleźć!

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s