Strona główna > książki, zabawa > Nie taki straszny horror / Książka do wzięcia

Nie taki straszny horror / Książka do wzięcia

Nigdy nie byłam osobą, która specjalnie lubiła się bać, dlatego nie zaczytywałam się i z zasady nie oglądałam horrorów. Muszę jednak dodać, że słowo „horror” zarezerwowałam sobie dla większości dzisiejszych historii mających na celu straszenie – takich, gdzie krew leje się strumieniami, latają oderwane kończyny, a cała „straszność” zamyka się w oczekiwaniu, skąd wyskoczy morderca i w jaki sposób zarżnie swoją ofiarę. Nie dla mnie opowieści o nastolatkach w opuszczonych szkołach, letnich domkach w głębi lasu bez kontaktu z resztą świata i temu podobne (próbowałam kiedyś oglądać takie produkcje, ale nie dałam rady z nadmiaru obrzydzenia i powtarzalności motywów). Inaczej jednak sytuacja wygląda w przypadku opowieści grozy, które oddziałują na psychikę czytelnika (bądź widza) samą atmosferą, napięciem i tajemnicą. Historie mające korzenie w literaturze gotyckiej przemawiają do mnie dużo bardziej. Lubię tajemnice, wykorzystanie przyrody, jako elementu budzącego grozę i choć specjalnie nie wyszukuję tego rodzaju książek, od czasu do czasu lubię taką przeczytać. Dlatego też sięgnęłam po „Anima Vilis” zachęcona notą od wydawcy:

Wyobraźcie sobie zombie w scenerii westernu lub opowieść, w której spotykacie demonicznego Świętego Mikołaja. W tajemniczym korowodzie przez opowiadania zbioru przewijają się też słowiańskie demony, UFO, kosmici i wiedźmy. A wszystko to w smakowitym sosie, przyrządzonym na bazie takich motywów, jak teorie spiskowe, apokalipsa czy podróże między wymiarami. Dodatkowo mistrz kuchni przyprawił wszystkie historie szczyptą czarnego humoru, groteski i cynizmu.

Czarny humor lubię, słowiańskie demony od razu przemówiły mi do wyobraźni, a dalsze odwołanie się do Poe przesądziło sprawę. Niestety, zawiodłam się na tym zbiorze opowiadań i jeszcze bardziej zniechęciłam do czytania współczesnych horrorów.

Niewątpliwie Krzysztof T. Dąbrowski miał ciekawe pomysły i świetnie się bawił pisząc swoje opowiadania, co sam przyznaje we wstępie. W siedmiu tekstach autor upchnął różnorodne straszydła, tajemnice i poplątane fabuły. Cztery opowiadania powiązane są fabularnie, łączy je postać Martynki, sześciolatki o niesamowitym darze pakowania się mrożące (niestety, tylko jej) krew w żyłach historie. W pierwszym z tekstów, „Anima Vilis”, dziewczynka prześladowana jest przez żądnego zemsty ducha, przybierającego z początku postać Świętego Mikołaja rodem z najgorszego sennego koszmaru, zawiązują się tam również wątki istotne dla dalszej fabuły. Niestety, opowiadanie to od razu pokazuje główne słabości książki Dąbrowskiego. Dla mnie było to przede wszystkim niepotrzebne przeciąganie wątków, które niewiele wnosiły do całości historii, a zdecydowanie rozmywały efekt tajemnicy i napięcia narastającego wokół bohaterów. Dotyczy to głównie „A teraz bawcie się i świętujcie”, które znudziło mnie w połowie i przestało interesować, dokąd zmierza fabuła (a sam pomysł końcem końców był udany). Nie przemówił też do mnie obiecany czarny humor, widocznie pojmuję go trochę inaczej, bo elementy, które podejrzewam, że miały mnie rozbawić, nie wywołały uśmiechu na mojej twarzy („Uprowadzenie” i ciągnące się przez niemal całą stronę opisy pasztetu, który miała skonsumować jedna z bohaterek). „Losu dopełnienie” byłoby ciekawe, jednak znów rozmyło się w nagromadzonych przez autora odniesieniach, skakania z rzeczywistości do rzeczywistości, a nade wszystko w opisach oswajania psa. Dodatkowo puenta tekstu jest identyczna jak w przypadku pierwszego opowiadania, co w sumie stanowi ciekawą klamrę fabularną, ale odbiera historii cały ładunek emocjonalny.

Sam styl Dąbrowskiego również nie przypadł mi do gustu – za wiele w nim utartych sformułowań, pewna maniera (w odniesieniu do Martynki irytująca liczba zdrobnień i taka sama ilość zgrubień dotyczących wszelkich potworów), wreszcie przewidywalność. Nawet dobre pomysły tracą swoją świeżość i atmosferę tajemnicy, o grozie nie wspominając.

Przyznać jednak należy, że w zbiorze znalazły się też teksty dobre. Bardzo lubię krótkie formy literackie, ale w tym przypadku jestem pewna, że gdyby autor zdecydował się zrobić z opowiadań „Przeznaczenie znajdzie drogę” oraz „Biwak” powieść, wyszłoby to czytelnikom na dobre. Fabuła tych tekstów może nie zachwyca: główny motyw w „Przeznaczeniu” jest świetny, niestety całość psuje bieganie po lesie zdziecinniałej Martynki – naprawdę, sześcioletnie dzieci są dużo bardziej dojrzałe, przynajmniej z reguły… „Biwakowi” natomiast najbliżej do klasycznego horroru z młodymi ludźmi odizolowanymi od świata i po kolei eliminowanymi. Dąbrowski stworzył jednak cudowne tło, czerpiąc ze słowiańskiej mitologii, legend i wykorzystując zawsze sprawdzające się tło, jakim jest stary, gęsty las. Dzięki temu opowiadania te zyskują atmosferę i poczucie niepewności, którymi nie mogą pochwalić się pozostałe.

Książka nie zachwyciła mnie, jednak czytając inne opinie na blogach stwierdzam, że jestem w tym dość osamotniona. „Anima Vilis” nie trafiła w moje gusta, ale być może ktoś inny się na niej pozna, dlatego chętnie przekażę dalej swój egzemplarz. Zainteresowanych proszę o zgłaszanie się w komentarzach, w razie potrzeby zrobię losowanie. Zgłoszenia przyjmuję do piątku 13.08 do godziny 20.

Moja ocena: 3/6
Krzysztof T. Dąbrowski, „Anima Vilis” (INITIUM 2010)

Książkę otrzymałam do recenzji od wydawnictwa Initium, za co serdecznie dziękuję.

Mimo braku zachwytów książka przywróciła mi apetyt na opowieści, gdzie wykorzystywane są słowiańskie mity i legendy. Marzy mi się książka opowiadająca o pradawnych czasach, gdzie wszelkie stworzenia z tych wierzeń byłyby na porządku dziennym. Łączenie takich wątków ze współczesnością też się sprawdza, co pokazali choćby Gaiman czy Sedia… Do tej pory natknęłam się na „Herbatę z kwiatem paproci”, która pomysłowo była wspaniała, ale niestety wykonanie zirytowało mnie na tyle, że książki się pozbyłam (chwilami żałuję, fragmenty odnoszące się do świata po drugiej stronie były naprawdę dobre).

Reklamy
  1. Patrycja
    10/08/2010 o 7:49 am

    Bardzo chętnie przygarnę i przeczytam tę książkę:)

  2. 10/08/2010 o 7:51 am

    Zgłaszam się do przygranięcia książki

  3. 10/08/2010 o 8:48 am

    Chętnie wyrobiłabym sobie własną opinię:)

  4. 10/08/2010 o 11:56 am

    Ostatnio czytałam o tej książce i mnie zainteresowała, dlatego się zgłaszam :).

  5. 10/08/2010 o 2:06 pm

    Zgłaszam się jak druga chętna :)

  6. 10/08/2010 o 4:04 pm

    Może to taka bardzo postmodernistyczna literatura? (stanowczo powiedzieć nie mogę, bo nie czytałam ; ))

    To się też zgłaszam – widzę, że tu taki tłum xD”’

    Pozdrawiam^^

  7. 10/08/2010 o 8:06 pm

    I ja się zgłaszam.

  8. 10/08/2010 o 9:10 pm

    A dajcież, koleżanko, dajcież :D

  9. 10/08/2010 o 9:25 pm

    I ja chcę, i ja :))

  10. 12/08/2010 o 12:25 am

    Oj, bardzo, bardzo pragnę tej książki. Wzięłam udział w tylu konkursach o nią i nic. :(
    Może tym razem mi się poszczęści :)

  11. 12/08/2010 o 8:54 am

    Dają – wezmę :)

  12. Ysabell
    11/09/2010 o 2:50 am

    W tematyce słowiańsko-fantastycznej serdecznie polecam powieści Rafała Dębskiego („Przy końcu drogi”, „Pasterz upiorów” i „Kiedy Bóg zasypia”), tyle, że w tym momencie nie podam za czorta sugerowanej kolejności czytania, bo tytuły mi się jakoś nie chcą zgrać z treścią… Ale i tak polecam.

    A po „Anima Vilis” nie sięgnę, bo za horrorami zdecydowanie nie przepadam.

  13. 11/09/2010 o 10:30 pm

    Ysabell, dzięki za polecankę, postaram się do tych książek dotrzeć. Może wreszcie byłoby to coś dla mnie, naprawdę poczytałabym coś słowiańsko-fantastycznego, na przyzwoitym poziomie. Z „Anima Vilis” horror marny, ale i tak nie namawiam. Lepiej czas poświęcić na coś innego.

  1. 01/10/2010 o 11:31 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s