Strona główna > książki > W odmętach „Topieli”

W odmętach „Topieli”

Junot Díaz zadebiutował zbiorem dziesięciu opowiadań pt. „Topiel” w 1996 roku, a dwanaście lat później otrzymał nagrodę Pulitzera za książkę „Krótki i niezwykły żywot Oscara Wao”. Nie czytałam jeszcze tego nagrodzonego dzieła, jestem natomiast po lekturze debiutu i muszę przyznać, że choć książka objętościowo jest dość cienka, to na czytelnika działa jak tytułowa siła natury – wciąga, „kotłuje” nim na wszystkie strony i wreszcie wypluwa – trochę zdezorientowanego, wstrząśniętego i pragnącego zrozumieć, co się właściwie przed chwilą stało.

Wszystkie opowiadania powiązane są ze sobą osobą narratora. Jest nim chłopak zwany przez rodzinę Juniorem, którego prawdziwe imię pozostaje nieznane. Opowiada historię swojej dominikańskiej rodziny, najpierw w rodzinnym kraju, w Santo Domingo, a później w Stanach Zjednoczonych. Można przypuszczać, że Díaz posiłkował się własnymi doświadczeniami, gdyż w wieku sześciu lat sam emigrował z rodziną z Dominikany do Stanów, gdzie czekał na nich jego ojciec, mieszkający tam już od jakiegoś czasu. Tak samo potoczyły się losy Juniora, jego opiekuńczej matki i starszego brata. Opowiadania zawarte w „Topieli” przedstawiają ich historie na różnych etapach życia, bez utrzymania chronologii. Niekiedy bohaterem staje się ktoś inny, o kim sam Junior wie niewiele i zapis myśli i przeżyć oparty jest bardziej na domysłach i obserwacjach, przeistaczając się w metaforę i analogię, nie tylko do życia ubogich emigrantów. Czasem opowiadanie bardziej przypomina krótki esej na dany temat, tak więc już w samej formie można doszukać się wielu stylów i rodzajów. Treść opowiadań porusza i waha się od dość zabawnych scen, aż po fragmenty, gdzie czytelnik ma łzy w oczach lub nie może powstrzymać się przed sięgnięciem po dane opowiadanie jeszcze raz, z uwagi na mnogość interpretacji w kontekście całego zbioru. Brak chronologii sprawia, że na historie możemy patrzeć na różne sposoby, w zależności od znajomości wcześniejszych i późniejszych fragmentów życia rodziny Juniora. Po skończeniu lektury wciąż miałam wiele pytań o dalsze losy postaci, bądź wydarzenia spomiędzy opisywanych w opowiadaniach. Moim ulubionym, choć dość ciężkim i przykrym w odbiorze, został rozdział „Topiel”, po skończeniu którego po prostu musiałam wrócić się o te kilka stron i przeczytać go jeszcze raz. A potem zrobić przerwę i dopiero po pewnym czasie wznowić czytanie książki. Generalnie, lepiej czytać zbiór powoli, by lepiej dostrzec powiązania, analogie i pełen obraz wyłaniający się z mieszaniny wątków, sytuacji i zmian chronologicznych.

Styl Díaza jest równie interesujący, jak treść jego opowiadań. Zgrabnie udaje mu się połączyć kolokwialny język pełen przekleństw z niemal poetyckimi fragmentami, melancholię z brzydotą, komizm z tragizmem. Dodatkowo pełno w książce hiszpańskich słówek i zwrotów, nie stanowią one jednak problemu z rozumieniu całości. Czytelnik dostaje słowniczek z wyjaśnieniami kilkunastu słów na końcu książki, znaczenie pozostałych dosyć łatwo wyłapać z kontekstu, w jakim się pojawiają. Nigdy nie uczyłam się hiszpańskiego, jednak nie miałam żadnych problemów z odbiorem książki pisanej w ten sposób. Hiszpańskie wtrącenia mają swoją funkcję i w narracji pierwszoplanowej stają się czymś naturalnym.

Zdecydowanie polecam tę lekturę. „Topiel” nie jest raczej książką do autobusu (choć częściowo tak ją właśnie czytałam i mimo wszystko dałam radę), wymaga pewnej koncentracji, skupienia nad tą emigracyjną mozaiką. Moim zdaniem warto.

Moja ocena: 5/6
Junot Díaz, „Topiel” (Prószyński i S-ka, 1998)

Advertisements
  1. 13/07/2010 o 9:04 am

    Ja się świetnie potrafię skupić w autobusie (tramwaju) zwłaszcza jeśli trasa jest mi znana na pamięć… Temat książki bardzo mnie zaciekawił, będę jej poszukiwać. Pozdrawiam :)

  2. mandżuria
    14/07/2010 o 4:36 pm

    Ja lubię czytać w autobusie, trudniej natomiast jest mi się skupić w tramwaju, gdzie jest zazwyczaj dużo osób, mało miejsc siedzących i duszno. Choć to nie zmienia faktu, że w ciągu roku najwięcej czytam w środkach komunikacji :)
    Książkę zdecydowanie polecam, jeśli ciekawi Cię temat, to myślę, że Ci się spodoba. Pozdrawiam ciepło!

  3. 15/07/2010 o 6:30 pm

    Po lekturze „Krotkiego i niezwyklego…” po angielsku stwierdzilam, ze i „Topiel” musze przeczytac po angielsku. Spanglish brzmi dla mnie bardzie autentycznie niz tlumaczenie. „Drown” wiec kupilam niedawno i przymierzam sie do lektury, bo powiesc Diaza zrobila na mnie wielkie wrazenie, goraco Ci ja polecam (recenzja jest na moim blogu, ale dawno ja napisalam).
    Dziekuje Ci bardzo za polecanke!

  4. mandżuria
    15/07/2010 o 7:10 pm

    Rzeczywiście, prawdziwy Spanglish brzmiałby lepiej, choć ogólnie tłumaczenie mi się podobało i tłumacz zrobił, co mógł, żeby oddać tę charakterystyczną mowę. Choć tak jak teraz o tym myślę, to chyba poszukam „Krótkiego i niezwykłego…” po angielsku. Myślę, że może być w naszej bibliotece brytyjskiej :)

  5. 15/07/2010 o 9:00 pm

    „Topiel” nie jest raczej książką do autobusu (choć częściowo tak ją właśnie czytałam i mimo wszystko dałam radę), wymaga pewnej koncentracji, skupienia nad tą emigracyjną mozaiką.

    Znam to! Ja też przeczytałem już kilka (kilkanaście?) książek w nieodpowiednich do tego momentach, gdzie nie mogłem się skupić i w pełni przetrawić tekstu. Ze wstydem przyznaję, że Junot Diaz i jego twórczość nigdy jeszcze nie natrafił na moje czytelnicze ścieżki, chociaż z Twojej recenzji mogę wnioskować, że z pewnością TA konkretna pozycja z pewnością przypadłaby mi do gustu.

  6. mandżuria
    16/07/2010 o 8:14 pm

    Polecam Diaza, jeśli interesują Cię historie emigrantów zwłaszcza. Choć to nie jedyna przyczyna, dla której warto „Topiel” przeczytać.
    Mnie czasem zdarzało się, że czytałam coś w tramwaju (w autobusie jest z tym lepiej) i stwierdzałam, że ciężko mi idzie skupianie się. Zazwyczaj czytałam dany fragment jeszcze raz, czasem zmuszona byłam niestety przerwać lekturę w ogóle. Zależy, na jakiej linii i w jakiej porze :)

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s