Strona główna > książki, zabawa > Francusko-rosyjski testament

Francusko-rosyjski testament

„Francuski testament” Andreï Makine to powieść niezwykła. Choć początek tego nie zapowiadał i nie od razu poczułam atmosferę rosyjskiego miasteczka gdzieś na Syberii, im mocniej zagłębiałam się w tę niestety dosyć krótką książkę, tym mocniej ją odczuwałam i tym bardziej byłam zachwycona. Nie dziwię się, że pisarz otrzymał za nią nie tylko Prix Goncourt w 1995, ale także Prix Médicis tego samego roku. Makine zawarł w książce wiele wątków autobiograficznych (choć z informacji, które znalazłam wynika, że nie jest to jego autobiografia wbrew temu, co twierdzą niektóre polskie źródła), przede wszystkim tworząc głównego bohatera dwujęzycznym młodym człowiekiem: urodzonym w Rosji, ale o francuskich korzeniach. Opowiadana przez niego historia rodziny, a przede wszystkim jego próby zrozumienia własnej babki, mieszkającej na Syberii Francuzki, centralnej postaci całej powieści, porywają i przenoszą w świat poezji mieszającej się z brutalnym życiem, wojną i niełatwą miłością. Zarówno do ludzi jak i kraju.

Pierwszoosobowy narrator opowiada o swoim dzieciństwie spędzanym w małym miasteczku na Syberii, gdzie w każde wakacje odwiedzał babkę. Starsza kobieta opowiadała jego siostrze i jemu wspaniałe historie o dalekim kraju, gdzie tak wiele rzeczy wydawało się zupełnie innych od tych rosyjskich, do których byli przyzwyczajeni. Nie mówiąc już o języku, ich osobistym kodzie, niezrozumiałym dla pozostałych mieszkańców miasteczka. Już wtedy chłopiec pojmował, jak bardzo jego babcia Charlotte różni się od innych znanych mu kobiet, choć wiele lat zajęło mu zrozumienie przyczyn tego stanu i złożenie jej historii z urywków rozmów, wspomnień i tajemniczej walizy, w której przechowywała wycinki z gazet i skarby z ojczyzny. To właśnie w dzieciństwie w jego duszy powstał ten wyjątkowy fragment, gen francuskości, nie pozwalający mu być Rosjaninem tak do końca, tak jak jego rosyjska natura nie pozwalała mu być takim, jak Charlotte. Powoli więc, opierając się na dwóch rzeczywistościach, bohater zbudował własną osobowość i historię, która miała go wreszcie zaprowadzić do wymarzonego miejsca z dziecięcych opowieści oraz do poznania prawdy o sobie i własnym pochodzeniu.

„Francuski testament” napisany jest przepięknym językiem, który radzi sobie zarówno z koszmarem wojny, jak i subtelnymi odczuciami dotyczącymi emocji i ludzi spotykanych na swojej drodze. Przede wszystkim jednak jest to poruszający bildungsroman, z trafnie uchwyconymi problemami dorastania, niezależnie od kultury i miejsca wychowania. Nie można jednak zapomnieć właśnie o dwujęzyczności, a nawet dwukulturowości głównego bohatera oraz o jej niebagatelnym wpływie na całe jego życie, co stanowi nierzadko podświadomą motywację jego działań, możliwości i ograniczeń. Ponieważ pierwsza wersja mojej pracy magisterskiej dotyczyła właśnie wpływu dwujęzyczności na tożsamość użytkownika dwóch języków, nie mogła nie ekscytować się fantastycznym oddaniem tego problemu we „Francuskim testamencie”. Makine pisze poruszająco, pobudza wyobraźnię i stawia wiele pytań, nie tylko o tożsamość i kształtowanie własnej osobowości, nie popadając ani na chwilę w banał.

Powieść, która przyniosła Andreï Makine zasłużony sukces i rozgłos to książka, która pozostaje z czytelnikiem na długo po zakończeniu lektury. Niezbyt długa, dotyka masy tematów. Dzięki niej na chwilę możemy przenieść się do poetyckiej Francji tuż sprzed wojny, do pachnącego latem miasteczka wśród stepów i wreszcie do rosyjskiego miasta. Ze wspomnień i informacji zawartych między wierszami ułożyć można niezwykłe biografie, pełne cierpienia i chwil szczęścia, o których nie sposób zapomnieć. Bardzo gorąco wszystkim polecam.

Moja ocena: 5+/6
Andreï Makine, „Francuski testament” (Czytelnik, 2004)

Advertisements
  1. 22/04/2010 o 3:00 pm

    Bardzo sie ciesze, ze ta powiesc tak Ci sie podobala :) Ja kupilam ja kilka lat temu, po przeczytaniu jedynie tekstu na okladce z tylu, nie wiedzac nic o autorze (trzeba przyznac, ze wybrany tam cytat jest bardzo zachecajacy), szybko przeczytalam i zachwycilam sie! Klimat udalo sie oddac autorowi doskonale, a kwestia dwujezycznosci i mieszanego pochodzenia mnie takze, jak wiesz, fascynuje. Mam kilka innych powiesci Makine, ale czytalam jeszcze tylko „Muzyke zycia” (po angielsku), takze piekna, choc mnie sie „Francuski testament” podobal bardziej.

    PS. A jesli interesuje Cie kwestia dwujezycznosci, to w drugim numerze „Archipelagu” (pierwszy numer naprawde lada dzien bedzie dostepny) bedzie moj tekst o pisarzach, ktorzy na emigracji decyduja sie przyjac nowy jezyk jako narzedzie swojej tworczosci.

  2. 22/04/2010 o 3:11 pm

    Po Twojej recenzji myślę, że to naprawdę musi być fantastyczna książka.
    Kiedy będę miała możliwość przeczytania jej to nie zawacham się ani minuty czy też sekundy.
    Pozdrawiam serdecznie :)

  3. 22/04/2010 o 7:23 pm

    Twoja recenzja bardzo podziałała mi na wyobraźnię. Powieść zapowiada się fascynująco! Wydaje mi się, że ta książka została napisana dla mnie :) Wielokulturowość, Syberia, piękny język…
    Jestem pewna, że mnie zainteresuje, a może nawet zachwyci.
    Dziękuję.

  4. mandżuria
    23/04/2010 o 9:42 am

    Chihiro, ja po „Francuski testament” sięgnęłam dzięki wyzwaniu, odnalazłam go w bibliotece, bo w księgarniach nie widziałam. A po przeczytaniu stwierdziłam, że muszę mieć tę książkę i wreszcie zdobyłam ją za grosze na allegro. W ciemno kupiłam także książki „Kobieta, która czekała” i „Między ziemią, a niebiem” i bardzo jestem ich ciekawa, choć znając życie, przeleżą na półce swoje zanim po nie sięgnę…
    Temat Twojego artykułu jest co najmniej intrygujący, więc czekam z niecierpliwością. Czy jest to spowodowane jedynie chęcią dotarcia do większej liczby czytelników? – zawsze mnie to ciekawi, jak napotykam na autora piszącego w języku innym, niż jego ojczysty.

    Miss Jacobs, polecam ją gorąco, jest naprawdę piękna. Autor potrafi dopasować może nie tyle język, co sposób opisywanych przeżyć do aktualnego wieku swojego bohatera, więc może te kilka pierwszych stron nie daje takiego efektu, ale z każdą stroną jest coraz lepiej, coraz cudowniej :)

    Lirael, jeśli te wszystkie wymienione przez Ciebie rzeczy to to, czego poszukujesz w książkach, zdobądź „Francuski testament” jak najszybciej, jestem pewna, że nie uznasz czasu nad nią spędzonego za stracony.

  5. 23/04/2010 o 2:06 pm

    Ale mnie zaczarowałaś!!! Jestem zachwycona tą książką! W empiku nie ma :(, ale na allegro jest za 10zł z przesyłką! Kupuję!

  6. 23/04/2010 o 5:44 pm

    Pokonana się czuję – chyba zakupię, choć nie mam pojęcia kiedy znajdę czas na samą lekturę :)

  7. mandżuria
    26/04/2010 o 6:03 pm

    Tucha, bardzo się cieszę! Ja sobie też własny egzemplarz zakupiłam na allegro, cena 4,50 po prostu kazała mi to zrobić natychmiast ;) Mam nadzieję, że Ci się spodoba.

    Maioofka, wiadomo – książka zakupiona zazwyczaj musi swoje odleżeć na półce… „Francuski testament” powinien też być do znalezienia w bibliotece – choćby z racji nagród było o nim dość głośno, a że książeczka w sumie cienka i niedroga, to biblioteki chętnie się zaopatrywały – przynajmniej na to mi wygląda z obserwacji własnych ;)

  8. 04/04/2013 o 11:31 am

    „Odkopałam” z przyjemnością ten wpis, bo właśnie będąc w trakcie lektury, delektuję się nią, w pełni znaczenia tego słowa!

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s