Strona główna > książki, zabawa > Ze wspomnień kamerdynera

Ze wspomnień kamerdynera

Kiedy zaczynam czytać klasyk, książkę niezwykle już uznaną i cieszącą się dobrą sławą, zawsze odczuwam pewien niepokój. Przede wszystkim obawiam się stawiania takiej pozycji wymagań, które ciężko będzie spełnić. Po drugie, choć wiem, że to niemądre, obawiam się trochę własnej reakcji. Nie potrafię wmówić sobie, że coś mnie zachwyciło albo nawet jedynie się podobało, jeśli tak nie było. Czy będzie to w takim razie oznaczać, że z moim gustem jest coś nie tak – i to jest właśnie bzdura, z której zdaję sobie sprawę, każdy ma własny gust i tyle… Być może gdzieś głęboko we mnie pokutuje jeszcze szkolne narzucanie zachwytów i kanonów, które znać i wielbić trzeba. I choć wielu klasyków rzeczywiście do mnie przemawia, ten dyskomfort gdzieś tam się pojawia. Nie zmienia to faktu, że z zapałem nadrabiam braki w moim wykształceniu literackim i między innymi dlatego wzięłam się za „Okruchy dnia” Kazuo Ishiguro, która to książka zasłużyła już sobie na miano klasyka. Drugą motywacją było wyzwanie Nagrody Literackie, jako że „Okruchy dnia” otrzymały w 1989 roku nagrodę Bookera.

Kazuo Ishiguro, brytyjski prozaik pochodzenia japońskiego, stworzył książkę iście angielską. Główny bohater, Stevens, uosabia te cechy, które kojarzą się ze stereotypowym Anglikiem, a ponieważ jest on także narratorem powieści, „Okruchy dnia” wprowadzają czytelnika w niezwykły klimat Anglii w latach przedwojennych i pięćdziesiątych. Stevens to kamerdyner w starej posiadłości, której obecnym właścicielem jest młody amerykański bogacz. Na czas swojego wyjazdu pracodawca daje panu Stevensowi urlop, który kamerdyner wykorzystuje na wycieczkę po okolicy, której przez wiele lat swojej lojalnej służby poprzedniemu właścicielowi majątku Darlington Hall nie zdołał poznać. Wyjazd stanowi także pretekst do odwiedzenia panny Kenton, byłej współpracowniczki Stevensa, dziś już mężatki. Podziwiając piękno okolicy, z typową dla siebie systematycznością i pedantyzmem, Stevens prowadzi coś w rodzaju dziennika podróży, adresowanego do nieokreślonych odbiorców, w którym notuje swoje spostrzeżenia i wrażenia. Na pierwszy plan jednak wybijają się wydarzenia z przeszłości: kariera w Darlington Hall, wierność w stosunku do lorda Darlingtona o dość kontrowersyjnych poglądach politycznych, a wreszcie, subtelnie przemycane między wierszami, osobiste uczucia i tęsknoty Stevensa. Podróż staje się zatem okazją do refleksji i pewnego podsumowania dotychczasowego życia, z którego najlepsze lata kamerdyner zostawił już za sobą.

Już od pierwszej strony pochłonęła mnie ta opowieść, najpierw ze względu na piękny, pełen kultury język. Powoli zaczęła intrygować mnie historia kamerdynera, a kiedy skończyłam, żal mi było, że to już ostatnia strona. „Okruchy dnia” to wspaniała książka, która ujęła mnie przede wszystkim formą. Sam pomysł wydaje się mało fascynujący – historia opowiedziana oczami starszego już człowieka, kamerdynera ukrywającego swoje emocje? A jednak to właśnie spodobało mi się najbardziej. Nawet pisząc swoje notatki czy też dziennik, Stevens nie jest zwolennikiem opowiadania o swoich uczuciach, jeśli tylko „nie licują” z zajmowanym przez niego stanowiskiem. Szeroko natomiast pisze o godności, którą uważa za najistotniejszą cechę w swoim zawodzie i postrzega ją między innymi właśnie jako totalną wręcz kontrolę nad emocjami. Stąd czytelnik musi nie tylko składać w jedną historię wspominki bohatera, ale i rozszyfrowywać go nie tylko w oparciu o to, co sam zainteresowany decyduje się przekazać, ale i przesłanek, które znaleźć można w wypowiedziach innych osób. Znamienna jest scena, w której Stevens chwali się (choć oczywiście nie przechwala!), jaki spokój udało mu się zachować w obliczu ciężkiej choroby ojca, jednocześnie przytacza pytanie osoby postronnej o to, dlaczego płacze. Oczywiście zaprzecza łzom, niemniej jednak to pytanie nie znalazło się tam bez przyczyny, kamerdynerowi jednak nie godzi się ulegać słabościom… Chociaż więc Stevens chwilami wydaje się wierny zasadom aż do bólu i przez to ograniczony, miałam wrażenie, że sam przedstawia się w gorszym świetle, niż na to zasługuje. Odbicie tego znaleźć można w jego specyficznej relacji z panną Kenton, która nie mogłaby żywić cieplejszych uczuć do bezmyślnego robota.

Polecam „Okruchy dnia” każdemu, kto lubi takie niespieszne historie, złożone z okruchów wspomnień i refleksji, nie tylko nad życiem bohatera, ale i uniwersalnymi prawdami, które kierują naszymi poczynaniami, nierzadko bez naszej pełnej świadomości. To także opowieść o przemijaniu, o świadomości straty i wierności. O tym, gdzie może zaprowadzić człowieka bezwarunkowa lojalność. Nastrojowa i pełna wdzięku w staromodny sposób, nic nie tracąca przy tym na współczesnym przesłaniu. Naprawdę warto.

Moja ocena: 5/6
Kazuo Ishiguro, „Okruchy dnia” (Prószyński i S-ka, 1997)

Advertisements
  1. 13/04/2010 o 8:07 am

    Masz mnie! Przeczytam, a jak będzie mi mało, to i obejrzę :D

  2. 13/04/2010 o 2:40 pm

    Również nie tak dawno temu przeczytałam „Okruchy dnia” i byłam pod wrażeniem tej książki. Autor zdołał wywołać mój uśmiech fragmentami, gdzie bohater napomyka o konieczności ćwiczenia poczucia humoru (ku chwale pracodawcy), a zarazem zmusił do refleksji nad życiem, przemijaniem, wartościami kształtującymi ludzi i ich życiorysy…

  3. 2lewastrona
    14/04/2010 o 10:14 pm

    nie czytałam, ale widziałam film.. bardzo bardzo mi się podobał:)

  4. 15/04/2010 o 8:32 pm

    Witaj, wybacz, że zaśmie­cam Ci komen­ta­rze, ale chcia­ła­bym pro­sić o drobną przy­sługę. Wystar­to­wa­łam jakiś czas temu z wła­snym blo­giem, ale nie­stety jest mała fre­kwen­cja czy­tel­ni­ków. Mój blog nie jest pro­fe­sjo­nalny, taki zwy­kły, piszę sobie tam, kiedy mam ochotę i czas. Czy mogła­bym liczyć na to, że doda­ła­byś go do listy blo­gów pole­ca­nych? Oczy­wi­scie odwdzię­czę się tym samym.
    Będę bar­dzo wdzięczna. Pozdra­wiam!
    http://www.mybooks.bloog.pl

  5. nutta
    18/04/2010 o 10:43 am

    Ja się zastanawiam, czy po wspaniałym filmie można jeszcze czytać, czy film nie przysłoni słowa pisanego.

  6. 18/04/2010 o 11:06 am

    W moim przypadku wcześniejsza znajomość filmu narzuciła tylko pewne obrazy: twarze, wnętrza, automobile, krajobrazy wyspiarskie itp. Sama opowieść jest zbyt dobrze napisana by film mógł wyrządzić jej jakąś krzywdę :)

  7. mandżuria
    18/04/2010 o 8:44 pm

    Bazyl, cieszę się bardzo i mam nadzieję, że też Ci się spodoba. Film ponoć jest cudowny, więc po lekturze pewnie warto obejrzeć.

    Maioofka, rzeczywiście, „Okruchy dnia” są miejscami tak uroczo zabawne, chwilami wręcz rozczulające. A zaraz potem refleksyjne, smutne, niekiedy przywodzące niewielkie dreszcze, kiedy człowiek się zastanowi, co tak naprawdę działo się w Darlington Hall…

    Mary, książkę przeczytać na pewno warto, choć jeszcze nie wiem, jak się ma do filmu…

    Nutta, ja jeszcze jestem przed oglądaniem filmu, więc ciężko mi powiedzieć. Słyszałam same bardzo pozytywne opinie na jego temat, więc teraz bardzo chcę zobaczyć.

  8. mandżuria
    18/04/2010 o 9:28 pm

    Tirin, z niewyjaśnionych przyczyn Twój komentarz wraz z drugim komentarzem Maioofki wylądował u mnie w spamie na wordpressie i dopiero teraz go odkryłam. Powodzenia w prowadzeniu bloga, dodam go do przeglądanych i będę zaglądać :)

  9. 22/04/2010 o 7:20 pm

    Powiesci nie czytalam, ale widzialam film kilka razy i wciaz mi malo. Jest rewelacyjny, klimat niezwykly, a gra aktorska Hopkinsa i Thomson sprawia, ze nie mozna miec dosc. Polecam goraco! I przez ten doskonaly film nie chce czytac ksiazki, nie moge sobie wyobrazic, by mogla dorownac filmowi… – a wiadomo, ze czesto ksiazka jest lepsza od adaptacji.

  10. mandżuria
    23/04/2010 o 9:45 am

    Chihiro, nie wiem, czy książka jest lepsza od adaptacji, wiele osób twierdzi jednak, że akurat w tym przypadku film góruje nad pierwowzorem. Ciężko mi to póki co stwierdzić, ale z radością się przekonam (zwłaszcza, że film leży u mnie w domu na półce, bo to ukochany film mojego ojca – tylko mnie tak jakoś ciężko zebrać się do oglądania czegokolwiek ostatnio…). Wtedy na pewno coś o nim napiszę :)

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s