Strona główna > książki, zabawa > Dlaczego nie wolno zabijać drozdów

Dlaczego nie wolno zabijać drozdów

Moje polonistki zawsze twierdziły, że istnieją takie określenia, których powinniśmy wystrzegać się pisząc recenzje. Na przykład słowo „piękny” lub „mądry” stały się już niemal puste z powodu ich nadużywania. Z drugiej jednak strony, „Zabić drozda” autorstwa Harper Lee zachęca nas na powrót do rozumienia podstawowych słów wyrażających wartości w sposób dosłowny, do spojrzenia na świat z perspektywy niewinnego dziecka. Odrzucam więc wyuczone zasady dobierania bardziej oryginalnych przymiotników, bo określenia „piękna” i „mądra” pasują do książki Lee idealnie, a ja wciąż jestem szczęśliwa, że dzięki wyzwaniu Amerykańskie Południe wreszcie po nią sięgnęłam, choć na mojej liście książek do przeczytania widniała już od długich lat.

Akcja książki toczy się w nieistniejącym miasteczku Maycomb w stanie Alabama. To miejsce, gdzie teoretycznie wszyscy się znają, naprawdę jednak każdy skrywa swoje małe i większe tajemnice. Dziewięcioletnia Skaut (w innych tłumaczeniach nazwana Smykiem) opowiada historię pewnego niezwykłego lata, które niepostrzeżenie ukształtowało ją na całe życie. Razem ze starszym bratem Jemem i przyjacielem odwiedzającym w Maycomb ciotkę, jak co roku wyszukują sobie coraz to nowe rozrywki i zabawy, z których do tej pory ulubioną była próba wywabienia z domu Boo Radleya, tajemniczego sąsiada nigdy nie opuszczającego domu swoich rodziców, o którym po miasteczku krążyły niesamowite historie. Tego lata jednak wydarzenia zostaną podporządkowane procesowi prowadzonemu przez ojca dzieci, Atticusa Fincha, szanowanego adwokata. Cieszący się uznaniem małomiasteczkowego społeczeństwa Atticus, idol Jema i Skauta, podejmuje się roli obrońcy czarnoskórego mężczyzny oskarżonego o gwałt na białej kobiecie, czym skutecznie burzy senną atmosferę Maycomb, gdzie panują schematy i przekonania o rasistowskim podłożu. Atticus podejmuje się sprawy nie bardzo wierząc w jej powodzenie, rezygnując z niej przeciwstawiłby się własnym ideałom i w przyszłości stracił szacunek własnych dzieci. Jem i Skaut, początkowo wściekli na ojca i winiący go za przykrości ze strony dorosłych mieszkańców miasteczka i ich dzieci, zaczynają rozumieć sytuację społeczną Murzynów. Przychodzi czas na konfrontację dziecięcych ideałów, według których ludzie są po prostu ludźmi, z rzeczywistością.

Ciężko opisać fabułę tej książki nie chcąc zdradzić zbyt wiele. Tutaj każde wydarzenie ma swoją rolę w całej historii. Powiedzieć, że „Zabić drozda” to powieść o tolerancji i rasizmie byłoby uproszczeniem i spłyceniem bogatej treści dzieła. To historia o dojrzewaniu, szacunku do otaczającego świata, rolach społecznych, rodzicielstwie i przyjaźni. Pełno w niej pięknych tekstów, ale ani przez chwilę nie uświadczymy nachalnego moralizatorstwa. Przypisanie Skautowi roli narratora okazało się fantastycznym zabiegiem – czytelnik zapoznaje się z wydarzeniami z perspektywy małej dziewczynki, która nie zawsze do końca zdaje sobie sprawę z dziejących się wokół niej wydarzeń. Czytelnik natomiast rozumie, zwłaszcza znając tło obyczajowe i historię przemian zachodzących na amerykańskim południu, odbiera treści zawarte między wierszami powieści i układa z nich opowieść jeszcze głębszą i być może jeszcze bardziej poruszającą, której głównym bohaterem staje się Atticus. Dodatkowo, choć książka porusza temat podstawowych wartości, w obliczu których ciężko jest mówić o kompromisach, niewiele jest w niej czarno-białych (o ironio…) postaci. Choć dzieci nierzadko tak właśnie wolałyby postrzegać mieszkańców swego miasta (bynajmniej nie na podstawie rasy), uczą się dostrzegać dobro ukryte głęboko w zgorzkniałych sąsiadach i przyswajają sobie podstawową zasadę: by kogoś zrozumieć, musisz choć na chwilę postawić się na jego miejscu…

Myśląc o „Zabić drozda” co chwila przypominam sobie kolejny fragment, kolejną wypowiedź, która mnie poruszyła. Napisałabym chętnie o każdej z nich, ale nie chcę nikomu odbierać przyjemności osobistego zapoznania się z nimi na kartach książki. Wspaniała to lektura, którą bez wahania zaliczyłabym do obowiązkowych dla czytelników w każdym wieku. Barwne postaci, zmuszające do przemyśleń wątki i problematyka, a wreszcie wartka fabuła, wciągająca od pierwszej strony. Jestem zachwycona, dla mnie „Zabić drozda” to książka idealna. Polecam gorąco, dowiedzcie się, czemu nie wolno zabijać drozdów…
Moja ocena: 6/6
Harper Lee, „Zabić drozda” (Rebis, 2006)

Reklamy
  1. 27/03/2010 o 1:50 pm

    Czasami najprostsze słowa są najbardziej właściwe.
    Świetna recenzja. Książki nie czytałam, ale mam nadzieję w końcu przeczytać :)

    Pozdrawiam.

  2. 28/03/2010 o 1:08 am

    Zgadzam się, piekna i mądra ksiażka :) Lubię do niej wracac :)

  3. 28/03/2010 o 4:05 pm

    Jedna z moich ulubionych książek :)
    Widzę, że czytasz „Światła pochylenie” – czekam na recenzję!
    Pozdrawiam serdecznie.

  4. 28/03/2010 o 8:18 pm

    Ostatnio zrobiłam sobie listę książek, które muszę przeczytać mniej więcej do października i wyszło ich mnóstwo – pośród nich jest „Zabić drozda”, bo nasłuchałam się o niej tyle jędrnych słów, że nie mogę wprost doczekać się lektury :-)

  5. mandżuria
    29/03/2010 o 8:43 pm

    Claudette, dziękuję :) Książkę przeczytaj koniecznie, według mnie jest warta każdej poświęconej jej minuty!

    Aklat, nie dziwię Ci się! Teraz chcę ją zdobyć dla siebie, żeby też móc wracać… Ten egzemplarz miałam z biblioteki, ale to lektura, którą koniecznie chciałabym mieć w domu.

    Tucha, u mnie też wskoczyła na listę książek ukochanych. „Światła pochylenie” musiało chwilkę zaczekać, ale już biorę się za nie na poważnie, więc niedługo powinnam wrzucić recenzję (mam duże zaległości recenzyjne, ale to książka „sponsorowana”, więc recenzja zostanie napisana bez kolejki ;)).

    Joanna, bardzo polecam. Moim zdaniem wszelkie pochwały odnośnie tej książki są zasłużone. Moja lista książek do przeczytania jest tak długa, że już mnie zaczyna to trochę przerażać (choć wciąż głównie niesamowicie cieszy).

  6. 30/04/2010 o 7:11 am

    akurat niedawno przeczytałam „Zabić drozda” i napisałam o tej książce, więc z ciekawością przeczytałam Twój opis i dzięki tej książce w ogóle obejrzałam Twój blog, cieszę się z tego, jeśli pozwolisz, będę czytelniczką:)
    pozdrowienia
    a tu jest ta moja niby-recenzja:
    http://pismolinearne.wordpress.com/2010/04/26/dziki-radley/

  7. mandżuria
    30/04/2010 o 6:08 pm

    Signe, bardzo mi miło! Przeczytałam Twoją recenzję i mi się spodobała, uchwyciłaś problem książki od jeszcze innej strony, bardzo wzruszającej i niezwykle ważnej… Właśnie dlatego „Zabić drozda” tak mi się podobało – wiele wątków składa się na obraz całej powieści, a i samego tytułowego drozda można rozumieć na wiele różnych sposobów.
    Widać też od razu, że na polskim rynku mamy dwa różne tłumaczenia książki, u mnie to był Boo Radley, a nie Straszny czy Dziki Radley :) No i Skaut pozostała Skautem, nie Smykiem (może to kwestia przyzwyczajenia, ale tak mi się bardziej podoba).

  8. wacek 5252
    06/12/2010 o 10:55 pm

    Bo drozdy są w tamtych stronach symbolem miłości .
    Właśnie pisze z kimś o tej książce i znalazłem Twoją stronkę.
    http://wacek5252.flog.pl/wpis/1984016/#10429470
    Różni ludzie myślą tak jak Ty a ja w twojej wypowiedzi widzę ogromne serce kochające świat. Pamiętam jak ten mały smyk stanął przed wszystkimi sąsiadami, którzy chcieli zlinczować niewinnego murzyna i ich po prostu zawstydził. To wspaniała książka ale trzeba ja przeczytać i chyba zrozumieć.

  1. 29/03/2010 o 11:40 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s