Strona główna > książki > Afganistan po raz kolejny

Afganistan po raz kolejny

Afganistan. Co takiego jest w tym kraju, że budzi tak wielkie zainteresowanie, zwłaszcza na zachód od swoich granic? Egzotyczne tradycje, zupełnie inna kultura. Odziani w bajecznie kolorowe stroje ludzie, zwłaszcza dzieci, obok obleczonych w burki kobiet. Surowy krajobraz nie pozbawiony poruszającego do głębi piękna. A przy tym koszmar wojny, niekończące się konflikty. Wewnętrzne i zewnętrzne, rozrywające kraj i ludzi na strzępki, jak gdyby każdy chciał mieć dla siebie cząstkę Afganistanu. W ostatnim czasie ukazało się sporo książek, polskich oraz tłumaczonych, na temat tego kraju, a ja zachłannie zaglądam do wszystkiego, co wpadnie mi w ręce. Ostatnio skończyłam „Podróż do Afganistanu” Rogera Willemsena, niewielką objętościowo książkę, którą pochłania się natychmiastowo po przeczytaniu pierwszych kilku fragmentów.

Roger Willemsen to Niemiec, ponoć osoba wybitna i znana w tamtejszych mediach. Jak podaje nota z tyłu książki, ukończył germanistykę, filozofię i historię sztuki, a zajmował się wieloma rzeczami, od bycia tłumaczem, przez przewodnika turystycznego, a na korespondencie prasowym w Londynie kończąc. Ciekawie więc było spojrzeć na Afganistan jego oczami. Willemsen pojechał tam z przyjaciółką afgańskiego pochodzenia, Nadią, która wracała do wyniszczonej wojną ojczyzny z wieloma pomysłami na poprawę i odnowę. Razem wędrowali od Kabulu do Kunduzu, obserwując życie ludzi, uczących się na nowo żyć w pokoju, choć i pokój niejednokrotnie może wydawać się tutaj pojęciem względnym. Autor rozmawiał z wieloma ludźmi z różnych warstw społecznych i choć nie miał właściwie wstępu do świata kobiet, obecność Nadii pozwoliła mu trochę z tego świata zobaczyć.

Na książkę składają się obrazki z dzisiejszego Afganistanu, niby pocztówki z podróży, składające się w jeden obraz kraju. Willemsen porusza kwestie znane komuś interesującemu się choć trochę Afganistanem, ale często patrzy na nie z zupełnie nowej strony. Stara się nie komentować zaistniałych wydarzeń, jest raczej obserwatorem, choć czasem bywa także inicjatorem – gdy razem z kilkorgiem innych Afgańczyków przygotowuje pokaz filmowy tylko dla kobiet w dawno nie odwiedzanym kinie. Niekiedy zwięzłe notatki, spostrzeżenia i widoczki z afgańskich ulic i stepów, choć opisane oszczędnie i bez emocji, poruszają wielkim ładunkiem uczuć i przemyśleń, zdradzając wrażliwość autora. A przy tym wiele w książce ciekawostek, jak choćby fragment o żeńskiej drużynie piłki nożnej. To przedziwne, jak wielkie wrażenie może wywrzeć czyjeś dążenie do normalności, walka o rzeczy pozornie nieistotne, nie zwracające na siebie uwagi w świecie takim, jak nasz.

„Podróż do Afganistanu” czyta się szybko, a lektura sprawia dużo przyjemności. Wiele spostrzeżeń skłania do refleksji, wzrusza i zasmuca. Do mnie sposób Willemsena zdecydowanie trafił, więc polecam jego książkę wszystkim zainteresowanym tą częścią świata.

Moja ocena: 5/6
Roger Willemsen, „Podróż do Afganistanu” (PIW, 2007)

Reklamy
  1. 28/01/2010 o 8:54 pm

    Brzmi bardzo ciekawie, choc mysle, ze czulabym niedosyt po takich – jak piszesz – zwiezlych notkach. Na mojej liscie juz jest troche ksiazek o Afganistanie, co musi byc, ze ten kraj tak przyciaga ludzi z Zachodu (szczegolnie kobiety), choc wiekszosc z nich woli jednak czytac tej kulturze i rzeczywistosci niz faktycznie tam jechac. To musialaby byc podroz bardzo bolesna…

    Mandzurio, dziekuje jeszcze raz za ksiazke i kartke z zyczeniami (wyslalam Ci emaila), tyle sie o niej dobrego nasluchalam, ze przeczytam z przyjemnoscia :)

  2. mandżuria
    28/01/2010 o 9:55 pm

    To prawda, książka pozostawia pewne uczucie niedosytu, z drugiej jednak strony oferuje naprawdę ciekawe informacje i dużą porcję wzruszeń, więc jeśli będziesz miała okazję, to przeczytaj – nie powinnać uznać czasu na nią poświęconego za stracony :)

    Już doszła paczka? No proszę, poczta się sprawiła :) Bardzo się cieszę, że Ci się podoba :) Mail niestety nie doszedł…

  3. 29/01/2010 o 12:59 am

    Na pewno przeczytam, jak na nia natrafie :)
    Nie doszedl? Hmmm, u mnie pojawia sie jako „wyslany”, moze bladzi gdzies w eterze i trafi do Ciebie predzej czy pozniej. Mam nadzieje… Jakby co, to mam kopie, moge przeslac jeszcze raz.
    Dobrej nocy!

  4. mandżuria
    29/01/2010 o 9:16 pm

    Już doszedł :) Dziękuję i biorę się za odpisywanie :D Wreszcie przyszedł weekend i wrócił mi pozytywny nastrój i nastawienie do życia ;)

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s