Strona główna > książki > „Ilustrowany leksykon herbaty” Leszek Rum

„Ilustrowany leksykon herbaty” Leszek Rum

Nowy rok na blogu postanowiłam zacząć odrobinę nietypowo, ponieważ książka, o której piszę, jest leksykonem. I to leksykonem nie byle jakim, biorąc pod uwagę zamiłowania większości czytelników: „Ilustrowany leksykon herbaty” Leszka Ruma znalazłam pod choinką i ucieszyłam się z niego ogromnie. Tym bardziej, że znalazłam tam również kilka rodzajów herbatek, więc zaraz znalazłam informacje na ich temat w tej książce. Nie jest to żadne dzieło naukowe, a jednak na 170 stronach autor zawarł wiele interesujących haseł związanych z uprawą, rodzajami, parzeniem i okolicznościami powiązanymi z tym cudownym napojem. Dla osób zaznajomionych z podstawowymi pojęciami dotyczącymi herbaty (choć myślę, że wciąż mogą się sporo z tego leksykonu dowiedzieć) ciekawostką może być pokaźne kalendarium, czyli historię herbaty w pigułce. Od „wynalezienia” naparu, aż po wydarzenia bardziej współczesne. Całość leksykonu ilustrują przyjemne zdjęcia, których jakość niestety niekiedy nie jest najlepsza. Być może część winy można zrzucić na papier – ilustracje wyglądają zazwyczaj dużo lepiej na śliskim papierze kredowym, a nie na takim zwykłym… Ale nie jest źle.

Szkoda tylko, że jak to często bywa, wydawnictwo starając się zachęcić do kupna, posuwa się do niedomówień lub wręcz kłamstwa. Na okładce podane mamy, iż w książce znajduje się „180 przepisów na oryginalne napoje herbaciane, desery z użyciem herbaty, bądź powszechnie spożywane do niej ciasta” – specjalnie je policzyłam, bo wydawało mi się, że jest ich sporo mniej i rzeczywiście, w „Ilustrowanym leksykonie herbaty” jest ich 70kilka. To i tak sporo, po co więc podawać nieprawdziwe liczby? Na koniec książki dowiadujemy się, że pan Leszek Rum jest także autorem książki poświęconej wyłącznie przepisom kulinarnym powiązanym z herbatą (a także leksykonów na temat kawy i piwa), więc jeśli kogoś zainteresuje ten temat, może sięgnąć i po tę pozycję. O ile mnie samą różne sposoby parzenia herbaty intrygują, a na proponowane ciasteczka pewnie prędzej czy później się skuszę, to już herbaciana galaretka trochę mnie zastanawia i chyba nie będę miała na nią ochoty…

Moja ocena: 4/6

Leszek Rum, „Ilustrowany leksykon herbaty” (Kurpisz, 2008)

I tak oto, prawdziwie „herbatnikowo” witam Was na moim Herbatnikach w 2010 roku, życząc przy okazji samych radości, czytelniczych i osobistych. Mnie samej szykują się poważne zmiany w tym roku i mam nadzieję, że będzie to piękny czas :)

Reklamy
  1. 04/01/2010 o 6:53 pm

    Przydałby się taki leksykon na zimę oraz zestaw próbek wszelkich cudowności ;)
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku, oby zmiany były pozytywne i dały Ci dużo radości.

  2. litera
    04/01/2010 o 7:20 pm

    Dostałam tę książeczkę swego czasu na urodziny – ktoś pamiętał, że na punkcie herbaty mam bzika;) I, że tak powiem, galaretka galaretką, ale ileż odmian herbaty w tymże leksykonie znaleźć można, ileż historycznych ciekawostek! Cudo. Co do papieru, kredowego nie lubię, więc na wydanie nie narzekam;)
    Pozdrawiam serdecznie w nowym roku!:)

  3. 04/01/2010 o 10:25 pm

    Oooo!, aaaa!, coś dla mnie nawet z tymi „tylko” 70 przepisami. Kiedyś parzyłam „czaj masala” i było bardzo dobre, a tę książkę gdzieś muszę wypatrzeć.:)

  4. 04/01/2010 o 10:28 pm

    Wszystkiego dobrego w nowym roku!

  5. mandżuria
    04/01/2010 o 11:23 pm

    Lilithin, oj tak, próbki byłyby czymś absolutnie rewelacyjnym :) Dziękuję i też wszystkiego dobrego życzę!

    Litera, też jestem zachwycona mnogością rodzajów i ciekawostek na temat herbaty. Co się tyczy papieru natomiast, to ja nie lubię czytać książek na papierze kredowym, ale ilustracje wyglądają na nim jednak zdecydowanie lepiej w moim odczuciu. Choć i tak nie było źle :)

    Clevera, prawda, że 70 to już wielka liczba? Po co więc czytelnika w błąd wprowadzać, tego nie wiem… Książkę polecam, ciekawa bardzo :)

    Anna, dziękuję serdecznie!

  6. 05/01/2010 o 5:15 pm

    Ladnie sie zaczal dla Ciebie nowy rok :) Czy znajduje sie w Twoim leksykonie jakakolwiek informacja na temat herbaty japonskiej hojicha?

  7. mandżuria
    05/01/2010 o 9:28 pm

    Chihiro, jest o tej herbatce: „jest to zielona, prażona herbata, produkowana w Japonii, o trudnym do określenia smaku i orzechowym zapachu” :)

  8. 05/01/2010 o 9:50 pm

    Idealny prezent dla herbacianego smakosza :-) Taka książka – tu leksykon – nawet nieprzeczytana cieszy; czasem się ją otworzy, poogląda zdjęcia, podpatrzy przepis. Wszystkiego dobrego w 2010 roku!

  9. 12/01/2010 o 10:50 pm

    Mandzurio, dziekuje! Wlasnie sobie zaparzylam hojiche i przypomnialo mi sie, ze pytalam Cie, czy cos o niej w Twoim leksykonie mozna znalezc. Prawda, smak jest trudny do okreslenia, a zapach orzechowy? Nie wiem w takim razie, jakie orzechy autor mial na mysli, mnie sie z zadnymi ten zapach nie kojarzy. Niemniej jednak jest bardzo specyficzny i cudowny :)

  1. 06/01/2010 o 2:25 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s