Strona główna > książki, zabawa > „Rozdroże proroków” Jocelyne J. Awad

„Rozdroże proroków” Jocelyne J. Awad

Jocelyne J. Awad to libańska autorka pisząca po francusku. W ramach wyzwania Literatura na Peryferiach przeczytałam jej książkę „Rozdroże proroków”, opisującą perypetie Ta’ana, młodego poety pracującego w charakterze przewodnika belgijskiej wycieczki. Spragnieni egzotyki Belgowie wyruszyli w podróż-pielgrzymkę w czasie Świąt Wielkiejnocy przez Liban, Syrię i przede wszystkim Jerozolimę. Ani uczestnicy, ani pracodawca Ta’ana nie zdają sobie sprawy z faktu, że ich autokar ma posłużyć w wykonaniu przemytniczej akcji wszechczasów – wypełniony haszyszem prześlizguje się przez granice państw pragnących zachęcić do siebie turystów. Sam główny bohater nie jest zachwycony rolą, jaka przypadła mu w udziale. Dodatkowo zamiast koncentrować się na powierzonym mu zadaniu, myślami jest przy jednej z turystek, Lei, przepięknej kobiecie o tajemniczej przeszłości.

„Rozdroże proroków” to niewielka książeczka, którą spokojnie przeczytać można w jeden wieczór. Choć jest to opowieść wielowątkowa i poruszająca niezwykle ciekawe tematy, jak choćby konflikt arabsko-żydowski, miałam zbliżone do nieszczęsnych turystów odczucia – autorka ślizga się po różnych zagadnieniach, ale książka pozostawia mocne uczucie niedosytu. Czyta się przyjemnie, ale ciężko oprzeć się wrażeniu, że to dopiero szkic, sam pomysł, który można dopiero rozwinąć w niezwykle ciekawą powieść. Gdyby Awad dopieściła akcję i rozbudowała trochę bohaterów, „Rozdroże proroków” wiele by zyskało. Niestety, nawet sensacyjny wątek przemytu gdzieś się rozmywa po drodze i zamiast trzymać w napięciu, skwitować go można wzruszeniem ramion. Wątek miłosny nie przemówił do mnie ani trochę, może dlatego, że nie przepadam za bohaterkami w typie Lei – młodymi niezależnymi kobietami, z niezwykle cynicznym i zimnym podejściem do świata, skrywającymi w sobie wielkie zagubienie i samotność. Nie twierdzę, że nie jest to psychologicznie wiarygodny portret, ale taki typ bohaterki trzeba naprawdę umieć opisać. Niestety, Lea nie ma w sobie wiele fascynującego, chwilami jest po prostu odpychająca. Ta’an wypada trochę ciekawiej – młody człowiek, który po latach ślepoty odzyskuje wzrok, ale ma świadomość, że w każdej chwili może go znowu stracić, ale i jemu zabrakło głębszej charakteryzacji. Szkoda.

Jeśli kogoś interesuje Bliski Wschód, to może „Rozdroże proroków” przeczytać, bo zdecydowanie nie jest ono stratą czasu. Jednak niech nie nastawia się na bogate opisy przeżyć bohaterów, wartką akcję czy rozbudowanie wątków.

Moja ocena: 3,5/6
Jocelyne J. Awad, „Rozdroże proroków” (Państwowy Instytut Wydawniczy, 2005)

Advertisements
  1. nutta
    14/12/2009 o 5:27 pm

    Czyli to takie średniej klasy czytadło. Pozdrawiam:)

  2. mandżuria
    14/12/2009 o 11:58 pm

    Nutta, nie można jej odmówić jakiejś dozy uroku… ale nie namawiam do niej zbyt szczególnie. Pozdrawiam ciepło!

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s