Strona główna > książki > „Przerwana lekcja muzyki” Susanna Kaysen

„Przerwana lekcja muzyki” Susanna Kaysen

Ostatnio jakoś nie miałam melodii do czytania. Czasem po prostu tak mam, zupełnie nie mam nastroju na książki, a te, które próbuję czytać porzucam w połowie (albo kiedy dzieli mnie jeden rozdział od końca…) – na szczęście zazwyczaj do nich powracam, kiedy już ten dziwny nastrój mi przechodzi. Ostatnie dwa tygodnie tak mi właśnie minęły, czym innym się zajmowałam i gdzie indziej produkowałam, ale wracam do, mam nadzieję w miarę regularnego, pisania :) Póki co nie mam do recenzowania nic nowego, ale zaległości całe mnóstwo, więc jest z czego wybierać.

plm

Mając około 15 lat obejrzałam film „Przerwana lekcja muzyki” i zrobił on na mnie olbrzymie wrażenie. Czułam, że mogę identyfikować się z bohaterką, że rozumiem wiele jej uczuć i myśli. Z czasem o filmie właściwie zapomniałam, ale kiedy zobaczyłam książkę Susanny Kaysen, na której podstawie powstał ów film, postanowiłam ją wypożyczyć i sprawdzić, czy ta historia wciąż do mnie trafia.

Kaysen napisała książkę do pewnego stopnia autobiograficzną, choć nie jest ona jedyną jej bohaterką. Autorka spędziła niemal dwa lata w szpitalu psychiatrycznym, gdzie poznała wiele innych dziewcząt cierpiących na rozmaite zaburzenia, spotkała się z prawdziwymi dramatami i zabawnymi sytuacjami, które postanowiła opisać. Książka stanowi taki właśnie zbiór luźno powiązanych ze sobą historii, nie ma konkretnej fabuły, nie są to też chronologiczne zapiski. Raczej wspomnienia, kilka refleksji, obraz życia w szpitalu psychiatrycznym i ciężka droga do „normalności”. Książka napisana jest potocznym językiem, chwilami dość mocnym, pełnym ironii i goryczy.

Po latach Susanna Kaysen uzyskała dostęp do swojej kartoteki ze szpitala McLean (w którym przebywały także takie znakomitości jak Sylvia Plath, Robert Lowell, Ray Charles oraz James Taylor) i dopiero wtedy dowiedziała się, że skierowano ją tam z diagnozą „osobowość pograniczna”. W rozważaniach pod koniec książki autorka stawia pytanie, co to właściwie są zaburzenia osobowości i czy skierowując ją do zamkniętego szpitala, lekarz wyrządził jej krzywdę nie do naprawienia. Czy przekłamaniem byłoby stwierdzenie, że większość młodych ludzi w pewnym wieku przeżywa pewne zaburzenia osobowości? Mniejsze, większe, ale to właśnie nazwać można okresem dorastania. Choć Kaysen nie daje jasnej odpowiedzi na stawiane przez siebie pytania, kiedy przypominam sobie moją niezachwianą pewność, że rozumiem główną bohaterkę filmu, mogę się z nią zgodzić.

„Przerwana lekcja muzyki” to króciutka książka o fragmentarycznej budowie, którą można czytać po kawałku lub też skończyć w jeden wieczór. Nie odkrywa Ameryki, ale stawia kilka naprawdę ciekawych, ważnych pytań. Podejrzewam, że czytając ją będąc w wieku autorki odbiór książki staje się dużo bardziej emocjonalny i głęboki, ale nawet mając „zaburzenia osobowości” już za sobą, warto ją przeczytać. Zwłaszcza, że w dzisiejszym świecie większość problemów dostaje poważne, psychologiczne nazwy, a odpowiedzialność za pomoc w ich przypadku przerzucana jest z rąk do rąk. O tym też opowiada „Przerwana lekcja muzyki”.

Susanna Kaysen, „Przerwana lekcja muzyki” (Zysk i S-ka, 1996)

Reklamy
  1. 04/11/2009 o 10:04 pm

    Pamiętam, że film zrobił na mnie ogromne wrażenie, bo oglądałam go mając te naście lat ;) Książki natomiast nie czytałam i dopiero kilka miesięcy temu dowiedziałam się o jej istnieniu.

  2. 05/11/2009 o 4:53 pm

    A ja czytałam (i nawet na blogu opisywałam) „Aparat, który dała mi matka” tejże Pani. Odważna książka. Bardzo mi się podobało :)

  3. 06/11/2009 o 3:54 pm

    Ile lat ma bohaterka powieści?

  4. 07/11/2009 o 9:41 pm

    Film widzialam majac chyba 18 lat i to bylo zdaje sie o te trzy lata za pozno. Podobal mi sie, ze ziemia nie potrzasnal. O ksiazce nawet wiedzialam, ze istnieje, ale nie interesowalam sie na tyle, by po nia siegnac. To wlasnie, jak zauwazylas, lektura dla pewnego wieku, czytajac ja bedac nieco starszym, wielkich madrosci sie nie odkryje. Podobnie jak „Szklany klosz” Sylvii Plath.

  5. mandżuria
    07/11/2009 o 10:08 pm

    Lilithin, książka jest jednak inna niż film. To zrozumiałem musieli wymyślić jakąś spójną fabułę i trochę udramatyzowali całą historię. Myślę, że można ją przeczytać jako dość ciekawe spojrzenie na współczesną (no, powiedzmy) psychologię i psychiatrię, ale nie zrobi już takiego wrażenia, jakie zrobiłaby te kilka lat temu…

    Zosik, w takim razie myślę, że nie zmarnowałabyś czasu czytając tę :)

    Clevera, 19.

    Chihiro, zgadzam się z Tobą w zupełności. Niestety, „Szklanego klosza” wciąż nie czytałam i trochę mi szkoda, że nie „zdążyłam”, no ale mam nadzieję, że i tak mi się spodoba i nie będzie to strata czasu…

  6. 13/11/2009 o 3:45 pm

    Szukam tej książki od dobrych dwóch lat i mam wielkiego pecha. W bibliotece nie ma, w księgarni nie ma, w hurtowni właśnie ktoś zakupił ostatni egzemplarz. „Kiedy będzie?” – „Nie wiadomo”.

    Zazdroszczę, że mogłaś ją przeczytać :-)

  7. mandżuria
    13/11/2009 o 5:32 pm

    Niestety była z biblioteki, więc nie mogę jej pożyczyć… Może popróbuj w innych bibliotekach? To wyszło w serii Kameleon (czy Salamndra? nie pamiętam w tej chwili), często spotykanej w różnych bibliotekach :)

  8. 13/11/2009 o 7:52 pm

    W moim miescie ani jedna biblioteka nie ma tej książki. Za to inne bzdury – owszem :-)

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s