Strona główna > książki > „Czas Czerwonych Gór”, Petra Hůlová

„Czas Czerwonych Gór”, Petra Hůlová

Czas Czerwonych Gór

„Czas Czerwonych Gór” znalazł się na mojej liście książek do przeczytania od razu po tym, jak dowiedziałam się o jej istnieniu. Od dawna pociągała mnie Mongolia, wciąż dzika i niedostępna, a przy tym tak mało znana. Bardzo chciałam dowiedzieć się więcej o mongolskiej kulturze i zwyczajach, a dodatkową zachętę stanowił fakt, że „Czas Czerwonych Gór” to powieść obyczajowa, pokazująca zwykłe życie mieszkańców Mongolii i probująca wniknąć w ich mentalność. Ideałem byłaby tu książka napisana przez rodowitego Mongoła lub Mongołkę, ale debiutująca tą powieścią Petra Hůlová studiowała mongolistykę i dużo czasu spędziła w tym kraju, więc myślę, że można jej zaufać, kiedy pisze o realiach współczesnego stepu i Miasta Ułan Bator.

Mongolia w „Czasie Czerwonych Gór” to kraj nieprzystępny, porywający pięknem surowego krajobrazu, ale i przygniatający surowymi zwyczajami, brakiem poszanowania ludzkiej godności i ciężkimi realiami życia codziennego. Hůlová opowiada historię rodziny mieszkającej na stepie, a jej narratorkami są kobiety: trzy siostry oraz ich matka i córka jednej z nich. Ważnymi bohaterkami, pozostającymi jednak bez głosu w książce są babcia Dolgorma, uważana zwłaszcza po śmierci za wielką szamankę oraz czwarta siostra dziewcząt, zmarła we wczesnej młodości Magi. Dzaja, Nara i Ojuna, ich matka Alta, a także córka Dzai, Dolgorma, usiłują ułożyć sobie życie w nieprzychylnej Mongolii, przeżywają swoje małe radości, wielkie dramaty, są wykorzystywane, upokarzane, ale przede wszystkim usiłują zgłębić skomplikowane wzajemne relacje. To właśnie trudne związki rodzinne stanowią główny temat powieści i są jej najmocniejszym punktem, dzięki nim książka staje się uniwersalna i nie ogranicza się do fabularyzowanego zbioru opowiadań o mongolskiej kulturze. Bohaterki cenią sobie więzy rodzinne, z drugiej strony nie potrafią się dogadać, pełne są wzajemnych żalów, niespełnionych oczekiwań i niezrozumienia dla drugiej. Świat mężczyzn pozostaje dla nich w większej części zagadką, której zdają się nie potrzebować zgłębiać. Dzaja i Nara szukają szczęścia w Mieście, ale nie są w stanie wykorzystać danej im szansy. A może szansa dawana przez los jest tylko pozorna, a dziewczęta przybyłe ze stepu do Ułan Bator czeka tylko jeden los, jeśli w porę nie znajdą kogoś, kto o nie uczciwie zadba? Dzaja wydaje się marnować okazje, które życie przed nią tworzy, ale może taki jest los erlica, nieślubnego dziecka, którego od małego spotykało się z pogardą i złym traktowaniem. Nara, kolejny erlic Alty, z natury bardziej niezależna od reszty sióstr, próbuje ułożyć sobie życie po swojemu, ale nad wszystkim co robi kładzie się cień jej nieudanego romansu, po którym nawet najbliższa jej Dzaja uznała, że siostra zamieniła się w odmieńca. Ojuna wydaje się mieć poukładane życie z mężem i dziećmi, ale postronni obserwatorzy widzą je bardziej jako klęskę, niż dobrą sytuację rodzinną, a sama Ojuna jest tak przepełniona goryczą i wyższością biorącą się dawnych uraz, że ciężko uwierzyć, by mogła być szczęśliwa.

Smutny to portret kobiet w Mongolii, a jednak „Czas Czerwonych Gór” czyta się dobrze, autorka nie zanudza, ani nie potęguje patologii i przykrych scen w celu zaszokowania czytelnika. Jej kobiety są prawdziwe, można im współczuć, choć nie tak łatwo je polubić. To książka także o niezrozumieniu, o braku dobrej woli do naprawiania wzajemnych relacji, o przyjmowaniu życia takim, jakim jest, pogodzeniu się z samotnością i bólem. Hůlová opowiedziała swoją historię kolokwialnym językiem, pełnym mongolskich zwrotów, co jednak nie przeszkadza w jej odbiorze, a zdaje się dobrze odzwierciedlać charaktery poszczególnych bohaterek i ich proste pochodzenie. Potoczne słownictwo miesza się z poetyckimi sformułowaniami, dając w rezultacie bardzo przyjemną mieszankę. Nie jest to może lektura obowiązkowa, ale polecam ją każdemu, kogo fascynuje ten niezwykły kraj oraz lubi poplątane historie rodzinne. Jestem ciekawa innych książek Hůlovej, zwłaszcza wydanej w 2008 roku powieści „Przystanek tajga”.

Petra Hůlová, „Czas Czerwonych Gór” (WAB, 2007)

Reklamy
  1. 29/09/2009 o 7:25 pm

    O tej powiesci czytalam juz o Maga-mary, zainteresowala mnie i terz Ty takze piszesz, ze jest ciekawa i dobra. Choc nie interesuje sie Mongolia jakos szczegolnie, to pewnie kiedys siegne po te powiesc, bo brzmi naprawde interesujaco.
    Pozdrawiam cieplo!

  2. mandżuria
    30/09/2009 o 10:45 pm

    Myślę, że warto ją przeczytać, choć to jednak czytadło :)

  3. 05/10/2009 o 4:43 pm

    Mnie ksiazka urzekla doglebna pustka stworzonego swiata, dla ktorego Mongolia jest tylko sprawna przykrywka i pesymistyczna refleksja nad jednostka. To bardzo dobra debiutancka powiesc. Nie nazwalabym jej czytadlem.

  4. mandżuria
    05/10/2009 o 4:56 pm

    Hm, chyba rzeczywiście to „czytadło” zabrzmiało jakoś bardziej negatywnie, niż zamierzałam. Chodziło mi o to, że jednak na pierwszym planie jest to książka obyczajowa i choć mi się bardzo podobała, to dla mnie zabrakło jakby jeszcze jednego kroku wgłąb, w psychikę bohaterów, pewne rzeczy wydały mi się zbyt powierzchowne i jakby tylko zaznaczone, żebym się książką zachwyciła. Dlatego użyłam tego słowa, choć wyszło to trochę niefortunnie, jak teraz na to patrzę…

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s