Strona główna > książki > Japoński wachlarz – Joanna Bator

Japoński wachlarz – Joanna Bator

Japonski-wachlarz_Joanna-Bator,images_product,23,978-83-7163-454-3

Moja przygoda z Japonią zaczęła się, gdy dziecięciem przedszkolnym będąc oglądałam serial „Tajemnicze Złote Miasta”. Następnie fascynowały mnie Japonki w kimonach, potem przyszedł czas na japońską animację, aż wreszcie zainteresowałam się „całą” kulturą Japonii, życiem w tym kraju, jego historią i popkulturą. Co publikacja, Japonia pokazuje trochę inną twarz, autor koncentruje się na innym zagadnieniu i obrazy zyskują nowe wymiary lub wyglądają na inne, niż dotąd mi się wydawały. Może kiedyś uda mi się sprawdzić, jaka dla mnie samej jest Japonia, póki co muszę zadowolić się lekturą.

Koleżanka pożyczająca mi „Japoński Wachlarz” Joanny Bator ostrzegła mnie, że książka może zburzyć moje dotychczasowe widzenie Japonii. Choć byłam przygotowana na treść książki i dawno już przestałam wierzyć, że Japończycy biegają w kimonach i parzą herbatę do śniadania, a Tokio wygląda jak z okresu Edo, to jednak wiele spostrzeżeń zapisanych przez Bator mnie zaintrygowało i zaciekawiło. Autorka spędziła w Japonii dwa lata pracując na tamtejszym uniwersytecie. Poznawała kraj (głównie Tokio) według własnego uznania, koncentrując się na ciekawiących ją rzeczach, a także codziennym życiu, które powoli stawało się jej udziałem. Jej przewodnikami byli mieszkańcy miasta, głównie kobiety, które dopuszczały ją do fragmentów swojego prywatnego życia, czasem wprowadzając w świat nie tak łatwo dostępny dla cudzoziemców. Dzięki temu dowiedziałam się o „Wodnych dzieciach”, zjawisku istniejącym chyba tylko w Japonii i dużo mówiącym o tym kraju, gdzie teraźniejszość, pełna nowoczesnej technologii i wszechobecnej popkultury miesza się w sposób naturalny z przeszłością a także światem nadprzyrodzonym. Nic dziwnego, że Japończycy tworzą tak klimatyczne filmy i książki, realizm magiczny to dla nich codzienność w zwykłym życiu.

Tokio z książki Bator to miasto pełne sprzeczności, wobec którego nie sposób pozostać obojętnym. Nie wiem, czy potrafiłabym je pokochać, ale sam opis zafascynował mnie na tyle, że moje zainteresowanie Japonią przeżywa ponowny rozkwit. Autorka zwraca uwagę na wiele rzeczy, o których chętnie dowiedziałabym się więcej. Najbardziej spodobał mi się fragment o kąpielach, bardzo lubię ten temat i w tym aspekcie kultury Nipponu na pewno bym się odnalazła, bo już teraz jest mi bardzo bliski. A namaczać się w gorących źródłach… Ach, brzmi to fantastycznie i od dawna jest moim marzeniem. Zupełnie natomiast nie przemawia do mnie japońska kuchnia, ale może znalazłabym w niej coś dla siebie. Choć na codzień Bator zajmuje się antropologią, patrzy na Japonię przede wszystkim z punktu widzenia turysty, a dokładniej turystki, bo płeć odgrywa rolę w jej odkrywaniu Kraju Kwitnącej Wiśni. „Japoński Wachlarz” czyta się szybko i bardzo dobrze. Wiele rzeczy wyjaśnia (np. fenomen lolitek), nasuwa jeszcze więcej pytań. Jedyne co trochę mi przeszkadzało, to fakt, że chwilami autorka trochę się powtarzała, chcąc podkreślić pewne opisywane przez siebie spostrzeżenia używała wciąż tych samych określeń, co chwilami mnie nużyło (np. to, że Tokio jest stertą betonu albo sformułowanie „androginiczny chłopiec”), ale z drugiej strony trochę się w tej chwili czepiam. Książka przypomina mi kolekcję pocztówek z Japonii – zbiór przemyśleń i spostrzeżeń dotyczących kraju, podanych w naprawdę dobrej formie. Polecam tę książkę każdemu, zwłaszcza osobom interesującym się Japonią.

4,5/6
Joanna Bator, „Japoński Wachlarz” (Twój Styl, 2008)

Reklamy
  1. 13/06/2009 o 9:51 am

    czytałam tą książkę z wypiekami na twarzy. pozwoliła mi odczuć tą atmosferę Japonii, do której każdy zainteresowany Krajem Kwitnącej Wiśni czytelnik w duchu tęskni.
    z poczuciem humoru całą sprawę pani Bator potraktowała i, w jej przypadku, słusznie, gdyż wszystkie żarty książkowe wydają się być tak naturalne i niewymuszone w przeciwieństwie do całej rzeszy książek niby-smiesznych-ale-nie-tak-bardzo. kupiłam ją na ślepo, wcześniej kompletnie o niej nie słyszałam, jednak był to strzał w dziesiątkę.

  2. 13/06/2009 o 10:42 am

    Niedawno czytałam o tej książce u Chihiro, a teraz Ty sygnalizujesz takie ciekawe tematy w niej poruszone, że też będę się za nią rozglądać. Z takich japońskich spostrzeżeń czytałam tylko „Kronikę japońską” Nicolasa Bouviera.

  3. 15/06/2009 o 12:47 pm

    Bardzo ladnie ujelas esencje tej ksiazki. Zbior pocztowek oddajacy jednak charakter Tokio, przynajmniej taki, jaki ja widzialam (a ksiazke czytalam juz po podrozy). Bardzo zaluje, ze nie dane nam bylo odwiedzic goracych zrodel, ale nadrobimy to przy nastepnej wizycie :)

  4. mandżuria
    15/06/2009 o 11:55 pm

    Szansonistka, rzeczywiście, z tej książki da się wyłapać atmosferę Tokio (a przynajmniej tak mi się wydaje patrząc z pozycji osoby, która nie miała szczęścia jak dotąd tam się znaleźć). Bator pisze tak, jak mógłby opisać swoje odczucia każdy podróżnik znajdujący się w tym mieście, pewnie dlatego, że nie jest specjalistką od Japonii – po prostu pisze o swoich spostrzeżeniach i przeżyciach i chyba na tym polega siła tej książki.

    Nutta, nie czytałam „Kroniki japońskiej”, warto po nią sięgnąć? Ja zdecydowanie polecam „Japoński wachlarz”, to taka pozycja, w której każdy znajdzie coś, co może go zainteresować.

    Chihiro, ach, gorące źródła! :)

  5. 2lewastrona
    18/06/2009 o 5:41 pm

    WIELBIĘ tą książkę. Japonia mnie fascynuje bardzo.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s