Strona główna > film > Filmowo

Filmowo

Pogoda ostatnio sprzyja czytaniu jak mało kiedy. Kiedy jest zimno i leje deszcz wprost marzę o zagrzebaniu się pod kocem z gorącą herbatą i książką. Zwłaszcza, że ostatnio mam szczęście do dobrych książek, tylko gorzej z energią do napisania recenzji, ale to się powinno wkrótce zmienić (przeżyłam zeszłym tydzień, więc teraz już będzie z górki). Tymczasem zabrałam się za napisanie kilku słów o dwóch filmach, które widziałam jakiś czas temu.

mmRodzina życiowych nieudaczników wybiera się w podróż, by spełnić życzenie małej dziewczynki, która choć nie jest wyjątkowo pięknym dzieckiem, pragnie wziąć udział w wyborach małej miss odbywających się w miejscowości sporo oddalonej od ich domu. Wydawałoby się, że to nic nowego, w końcu ile można oglądać komedii o ludziach niedopasowanych do środowiska, w jakim przyszło im żyć. Sama nie jestem zbyt entuzjastycznie nastawiona do komedii, ponieważ nie mam szczęścia do trafiania na takie, które by mnie śmieszyły (także dlatego, że w ogóle jestem bardzo „do tyłu” z oglądaniem filmów w ogóle…). Jednak „Mała Miss” (ang. „Little Miss Sunshine” od nazwy konkursu, w którym pragnie zastartować Olive) się broni i naprawdę film ogląda się bardzo dobrze. Dowcip jest mocno ironiczny, chwilami nawet czarny, a rodzinka Hoover’ów to prawdziwe oryginały (można wymienić choćby brata, który złożył śluby milczenia do czasu, póki nie dostanie się do szkoły lotniczej), które można polubić. Przesłanie filmu nie jest zbyt oryginalne jeśli chodzi o filmy tego rodzaju – najważniejsze jest pozostawać sobą (czego najlepszym przykładem jest Olive – dziewczynka jest dzieckiem miłym i słodkim, ale na pewno nie wyjątkowo ładnym, ale w porównaniu z imitacjami Barbie biorącymi udział w konkursie jest po prostu śliczna w swojej naturalności). A także dodaje: i potrafić się z siebie śmiać. Autorzy śmieją się z amerykańskiego społeczeństwa w sposób ironiczny i nie przekraczający granicy, kiedy śmiech staje się nieprzyjemny. Sam film, choć ciepły nie jest jednak ckliwy, a dzięki temu nie jest męczący. Polecam.
5/6
Mała Miss (Little Miss Sunshine), reż. Jonathan Dayton, 2006

lijNie jestem wielbicielką filmów wojennych, bo choć nie należę do szczególnie wydelikaconych osób, nie lubię też nadmiaru przemocy i krwi w filmach (w książkach lepiej to znoszę, choć też bez przyjemności). Nie odpowiada mi także gloryfikowanie wojny i pokazywanie jej jako niezwykłej, choć nieprzyjemnej przygody, która z chłopców robi mężczyzn a kobietom pozwala poznać wielką miłość ich życia. Czasem jednak nachodzi mnie na takie filmy ochota, zwłaszcza, jeśli leżą pod ręką. „Listy z Iwo Jimy” chciałam zobaczyć ze względu na historię w nim poruszaną jak i fakt, że film z perspektywy Japończyków nakręcił Amerykanin. O samej bitwie o Iwo Jimę wiedziałam trochę przed obejrzeniem – najbardziej dramatyczne wydaje się być to, że Japończycy zdawali sobie sprawę, że są skazani na klęskę, nikt im nie pomoże, a oni nie odeprą ataku Amerykanów, a mimo to bronili się tam ponad miesiąc. Nie przyszły posiłki, nie mieli też więc nowego zaopatrzenia i z głodu, pragnienia i grozy nadchodzącej śmierci dochodziło tam do iście przerażających sytuacji. W końcu wyspa padła, a tylko niewielka część Japończyków dostała się do niewoli. Film nie jest tak brutalny, jakby to sugerowała historia japońskich żołnierzy, powiedziałabym nawet, że ciężko jest wczuć się w ich dramat (pomijając już dramat samej wojny). Oczywiście, widać wojenne okrucieństwo, pojawiają się miotacze płomieni używane przez Amerykanów oraz wspomnienie, że pragnienie i głód doprowadziły do strasznych rzeczy. Podoba mi się położenie nacisku na historie pojedynczych żołnierzy, choć obierając taką strategię w filmie można było jeszcze głębiej zajrzeć w ich psychikę. Sam fakt, że historia jest opowiedziana jakby z perspektywy pisanych listów (to fakt historyczny, listy zostały odnalezione nie tak dawno temu) jest niezwykle wzruszający i przemawiający do wyobraźni, ale również jakby nie do końca wykorzystany. Za dużo w tym filmie biegania z karabinem, biorąc pod uwagę zamysł reżysera chyba nie tak powinno to wyglądać. Widz nie czuje upływu czasu, równie dobrze oblężenie mogłoby trwać pięć dni, a nie ponad miesiąc. Świetne aktorstwo (w głównego bohatera wciela się piosenkarz z popularnego japońskiego boysbandu i jest naprawdę dobry – szkoda, że to rzadka sytuacja) zasługuje na uwagę. Przy okazji nasunęła mi się smutna refleksja, że jakoś Japończycy mogli być grani przez Japończyków w filmie nakręconym przez Amerykanina (wiem, że to kwestia rasowa, ale na pewno znalazłaby się masa azjatyckich emigrantów w Ameryce, którzy mogliby tam zagrać), a Polacy w filmie nakręconym przez Polaka byli grani przez Amerykanów (po tylu latach wciąż mam dreszcze na wspomnienie nieszczęsnego „Władek is coming” z „Pianisty”, z której to kwestii podśmiewywaliśmy się całe liceum). Cała ścieżka muzyczna może jest trochę monotonna, ale pierwszy utwór z płyty swoim pięknem nadrabia za pozostałe utwory. Sami posłuchajcie:

„Listy z Iwo Jimy” to naprawdę dobry film, który miał potencjał (zwłaszcza historyczny), by stać się film wspaniałym i drażni fakt, że się tak nie stało. Mimo wszystko zdecydowanie warto go obejrzeć, a ostatnia scena wycisnęła mi prawie łzy z oczu.
5/6
Listy z Iwo Jimy (Letters from Iwo Jima), reż. Clint Eastwood, 2006

Advertisements
  1. 08/06/2009 o 4:05 pm

    Bardzo lubie „Mala Miss” – tak samo jak Ty nie przepadam za komediami, ale ta jest tak ciepla i urzekajaca, ze nie sposob sie nie posmiac i nie polubic tytulowej dziewczynki :)

  2. mandżuria
    12/06/2009 o 9:33 pm

    Ostatnio znajoma pożyczyła mi sporo komedii. Zbieram się do napisania o nich kilku słów, ale coś ciężko mi idzie mobilizacja ostatnio ;)

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s