Strona główna > film > „Czyngis-Chan” reż. Sergei Bodrov

„Czyngis-Chan” reż. Sergei Bodrov

Kiedy chodzi o Mongolię, nie potrafię być obiektywna. Sama nie wiem, skąd wzięło się we mnie to upodobanie, ale coś mnie tam ciągnie i kiedyś z pewnością się do Mongolii wybiorę (podróż zaplanowana niemal w każdym szczególe, ale czasu i pieniędzy póki co za mało…). Co więcej, moja rodzina utrzymuje, że będąc niemowlęciem byłam miniaturką Czyngis-Chana, pomijając jego brodę i wąsy (z tego okresu pozostały dowody w formie zdjęć). Dlatego od kiedy usłyszałam, że powstał film „Mongoł” (zwany także „Czyngis-Khanem”, inaczej go reklamują, inaczej jest napisane na plakatach…), musiałam go obejrzeć. Niestety, choć produkcja pochodzi z 2007 roku, u nas nie sposób było go wypatrzyć. Śledząc repertuary kin natknęłam się na projekcje w Krakowie, ale trochę to dla mnie za daleko. Kiedy już straciłam nadzieję, że zobaczę ten film w kinie (a chciałam zobaczyć go na dużym ekranie z uwagi na zdjęcia), przez przypadek natrafiłam na zapowiedź „Mongoła” w studyjnym kinie w moim mieście. Zapowiedź była dość tajna i gdyby nie subskrypcja nigdy bym na nią nie natrafiła, film wyświetlany będzie tylko tydzień i raz dziennie w czasie, w którym większość ludzi raczej nie ma czasu iść do kina… Wspaniała reklama, nie ma co. Uznałam jednak, że nie ma wyjścia – idę choćby nie wiem, co. Wyrwałam się więc z mym wybrankiem na chwilę, zostawiając przygotowania świąteczne reszcie rodziny i wreszcie udało mi się zobaczyć ten film.

Jak już wspomniałam – recenzja może nie być obiektywna. Zacznę więc od tego, co bym w filmie zmieniła. To nie jest film, który sprawia, że nie możemy się od niego oderwać. Trochę za długi, mimo epickiego formatu chwilami nuży. Z jednej strony może się podobać ukazanie młodości wielkiego wodza, za interesujące można uznać fakt, że twórcy postawili na dość interesujący wątek – okazuje się, że do potęgi Czyngis-Chana przyczyniła się jego ukochana kobieta i to miłość do niej stała się powodem większości istotnych wydarzeń w życiu młodego Temudżyna. Na ile autorzy odeszli od prawdy historycznej? Zdania są podzielone. Reżyser i twórca scenariusza, Sergei Bodrov, przyznał, że opierał się na historyku dość kontrowersyjnym, przez co film budzi mieszane uczucia, zwłaszcza wśród Mongołów. Oczekiwałam trochę więcej wątków o tworzeniu się potęgi Temudżyna, a tymczasem dostajemy szczątkowe informacje, właściwie wojownicy gromadzą się wokół niego bez wyraźnej przyczyny. Słyszałam jakieś pogłoski, że może powstać druga część, właśnie o podbojach. Wtedy chyba najlepiej byłoby połączyć dwa filmy w jeden i uzyskałoby się film naprawdę dobry.

Pomarudziłam, teraz mogę z czystym sumieniem wyznać, że oglądało mi się bardzo dobrze (mimo tych kilku dłużyzn i zbyt wielu scen pościgów). Zdjęcia powodowały u mnie przyspieszony oddech i zwilgotniałe oczy, a muzyka (której słucham i nasłuchać się nie mogę) przeniosła mnie w tamten świat. Jest niesamowita, łącząca tradycyjne melodie i śpiewy z delikatnymi melodiami (by na koniec filmu przemienić się w ostrego rocka, a moja euforia sięgnęła zenitu). Co ciekawe, autorem jest Fin, Tuomas Kantelinen. Gra aktorska także na poziomie, zwłaszcza Honglei Sun grający Dżamukę. Najsłabiej wypadł… Temudżyn, czyli Japończyk Tadanobu Asano. I to nawet nie dlatego, że jest to aktor grający bez przekonania. Raczej samej postaci Czyngis-Chana zabrakło tego ognia, który powinien cechować kogoś, kto w przyszłości zbuduje tak wielkie imperium. Według mnie więcej miał tej dumy i charyzmy jako mały chłopiec (wyglądający trochę jak słodka dziewczynka), ale może po prostu inaczej sobie Temudżyna wyobrażałam? Podobał mi się język mongolski, sama fabuła i zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia. Nie jest to film wybitny, ale kupię go sobie na dvd, bo mimo wszystko podobał mi się i plusy wynagradzają mi minusy.

4,5/6
Czyngis-Chan (Mongol. Chast pervaya / Mongol. Part One / Genghis Khan) reż. Sergei Bodrov, 2007

A w ramach bonusu – jedna z przepięknych melodii z filmu:

Advertisements
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s