<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Herbatniki</title>
	<atom:link href="http://mandzuria.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://mandzuria.wordpress.com</link>
	<description>Czytanie, słuchanie i oglądanie przy herbacie</description>
	<lastBuildDate>Thu, 26 Jan 2012 12:20:49 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='mandzuria.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://0.gravatar.com/blavatar/6583fcb90bcedd071ece64187c973eac?s=96&#038;d=http%3A%2F%2Fs2.wp.com%2Fi%2Fbuttonw-com.png</url>
		<title>Herbatniki</title>
		<link>http://mandzuria.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://mandzuria.wordpress.com/osd.xml" title="Herbatniki" />
	<atom:link rel='hub' href='http://mandzuria.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>Mongolia pod żaglami</title>
		<link>http://mandzuria.wordpress.com/2012/01/16/mongolia-pod-zaglami/</link>
		<comments>http://mandzuria.wordpress.com/2012/01/16/mongolia-pod-zaglami/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Jan 2012 21:56:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mandżuria</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[anna grebieniow]]></category>
		<category><![CDATA[literatura polska]]></category>
		<category><![CDATA[mongolia]]></category>
		<category><![CDATA[podróżnicze]]></category>
		<category><![CDATA[wyd bezdroża]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandzuria.wordpress.com/?p=1374</guid>
		<description><![CDATA[Mongolii nie da się &#8222;zwiedzać&#8221; ani tym bardziej &#8222;zaliczać&#8221;, w Mongolii po prostu się &#8222;jest&#8221;. Doświadcza się jej, poznaje, smakuje. Od jej stepowych i pustynnych mieszkańców nie należy wymagać zbytniej punktualności czy pośpiechu, czas jest w tamtych warunkach sprawą umowną. Mongolia mnie przyciąga. Znam ją tylko z książek, filmów i zdjęć, ale wzrusza mnie sam [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mandzuria.wordpress.com&amp;blog=7140918&amp;post=1374&amp;subd=mandzuria&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/352x5001.jpg?w=209&#038;h=300" width="209" height="300" class="alignleft size-medium wp-image-1375" /><br />
<blockquote>Mongolii nie da się &#8222;zwiedzać&#8221; ani tym bardziej &#8222;zaliczać&#8221;, w Mongolii po prostu się &#8222;jest&#8221;. Doświadcza się jej, poznaje, smakuje. Od jej stepowych i pustynnych mieszkańców nie należy wymagać zbytniej punktualności czy pośpiechu, czas jest w tamtych warunkach sprawą umowną.</p></blockquote>
<p align="justify">Mongolia mnie przyciąga. Znam ją tylko z książek, filmów i zdjęć, ale wzrusza mnie sam widok kadrów, czuję się tak, jak gdybym już kiedyś chodziła po tamtych stepach, widziała pustynię Gobi. Dziwne to uczucie i mam nadzieję kiedyś naprawdę zobaczyć nad sobą bezkres błękitnego nieba w tym kraju stepów i koczowników. Podobno nigdzie indziej gwiazdy nie są nocą tak widoczne, dzięki czystości powietrza w bezchmurne noce widać je jak na dłoni. Jedyne co mnie odrobinę zniechęca to tamtejsza kuchnia. Oparta na mięsie a właściwie składająca się niemal w całości z produktów mięsnych i mlecznych, ze znikomą ilością warzyw. Przyszłoby mi więc chyba jechać z pokaźnych rozmiarów wałówką i gimnastykować się za każdym razem, by nikogo nie obrazić odrzucając oferowaną gościnność w postaci parującej wątroby czy innego fragmentu zwierzaka. Co ciekawe, bardzo popularne w Mongolii są… polskie surówki firmy Urbanek! W swojej książce „Żagle nad pustynią. Z wiatrem przez Gobi” Anna Grebieniow podaje nawet, że nazwa firmy stała się właściwie synonimem słowa „surówka” w języku mongolskim. W książce znajduje się więcej tego rodzaju ciekawostek dotyczących mongolskiej kultury i przyrody, a także porywających opisów piękna tego dość nieprzychylnego kraju i jego cudownie gościnnych mieszkańców.</p>
<p align="justify">Przede wszystkim jest to jednak opis niecodziennej podróży odbytej przez garstkę przyjaciół na żaglowozach przez pustynię Gobi. Przygoda zaczęła się już w 1978, kiedy Wojciech Skarżyński zainicjował pierwszą podróż tego rodzaju. Na dwóch napędzanych wiatrem pojazdach będących połączeniem trójkołowego wozu i żaglówki (jeden żaglowóz mieści jednego pilota oraz może przewozić pasażera w zamocowanej z boku siatce) polsko-mongolska ekspedycja przemierzyła pustynię. Blisko trzydzieści lat później na informacje o tamtej wyprawie natrafiła Ania Grebieniow, zainteresowana Mongolią podróżniczka. Efekt jej spotkania z „pionierem”, dwóch osób pełnych zapału, inspirujących się nawzajem, mógł być tylko jeden – zapadła decyzja o powtórzeniu wyczynu, w trzydziestą rocznicę podróży Polaków. Czytelnik towarzyszy przyszłym „żaglonautom” już od momentu powzięcia decyzji o wyprawie. Z ciekawością czytałam o przygotowaniach do wyjazdu, konstruowaniu żaglowozu Gobi-3 (Gobi-1 został pozostawiony w Mongolii po pierwszej podróży), szukaniu sponsorów i planowaniu trasy. Następnie trzon załogi wyruszył koleją transsyberyjską do Mongolii, a uczestnicy fragmentów podróży (Wojtek Skarżyński, brat Ani Bogdan i kilkoro innych znajomych bądź członków rodziny) miało dolecieć samolotem w odpowiednim czasie. Ducha przygody czuć na kartach książki już od pierwszej strony, a jest to dopiero preludium przed samą pustynną wyprawą.</p>
<p align="justify">Na „Żagle nad pustynią” składają fragmenty dziennika podróży pisanego przez Anię, jej relacja już z pewnej perspektywy czasu, wspomnienia pozostałych członków ekspedycji oraz mnóstwo informacji i ciekawostek dotyczących samej Mongolii. Nie zabrakło też opowieści Skarżyńskiego o pionierskiej wyprawie. Jej inicjator pracował wówczas jako rekonstruktor prehistorycznych zwierząt i do Mongolii podróżował właśnie na wyprawy paleontologiczne. Dzięki temu w książce znalazły się także informacje o polskich pracach wykopaliskowych na terenie Mongolii, a sami żaglonauci dali się porwać fascynującym opowieściom Skarżyńskiego i sami mieli nadzieję na odnalezienie szczątków pradawnego gada… Z szacunkiem wspomina też Skarżyński napotkanych przeszło trzydzieści lat temu Mongołów, ich codzienność i mentalność, która polskiemu podróżnikowi niezwykle przypadła do gustu. Niespieszący się ludzie, niezwykle gościnni i pogodni wydają się być wręcz ucieleśnieniem stepu. Zbliżone odczucia mają jego młodzi następcy – mimo że na step dociera nowoczesność i z niemal każdej jurty wystaje talerz anteny satelitarnej, mieszkańcy Mongolii się nie zmieniają, zachowując swe pozytywne cechy. Oczywiście „Żagle nad pustynią” to książka podróżniczo-przygodowa, nie ma w niej więc próby scharakteryzowania mongolskiego społeczeństwa z jego problemami. To jedynie barwna relacja o ludziach, których żaglonauci napotkali na swojej drodze.</p>
<p align="justify">Przyjemnie czyta się tę bogato ilustrowaną historię o podróży, determinacji i chęci spełniania marzeń. Znalazłam tam niejedną zupełnie nową dla siebie ciekawostkę, a opisy przyrody i krajobrazu przybliżają stepowo-pustynny kraj nie mniej, niż zdjęcia. Ania Grebieniow potrafi pisać i jest to duży komplement – dziś sporo jest wydawanych relacji z podróży młodych Polaków, niestety nie zawsze talent idzie w parze z inspirującymi pomysłami i podróżniczym doświadczeniem. Nawet niezwykle przeze mnie lubiana Kinga Choszcz w swojej pierwszej książce nie do końca radzi sobie z opisami. Gdybym miała natomiast szukać minusów… Cóż, sprawa szalenie indywidualna, ale książka mnie nie porwała. Biorąc pod uwagę, że „Żagle…” dotyczą Mongolii, po ich przeczytaniu powinnam zapłonąć natychmiastowym pragnieniem wybrania się w tamte miejsca. Tymczasem książkę przeczytałam z dużym zainteresowaniem, ale bez większych emocji. Nie zainspirowała mnie. Być może chodzi o środek transportu, może o dość mimo wszystko anonimowych podróżników… Nie mam pojęcia. Jest to więc sprawa osobistego odbioru i nie wpływa ona na fakt, że książkę polecam każdemu czytelnikowi interesującemu się Mongolią i podróżami. Sympatia do żeglowania liczy się na dodatkowy plus!</p>
<p><b>Tytuł:</b> Żagle nad pustynią. Z wiatrem przez Gobi<br />
<b>Autor:</b> Anna Grebieniow<br />
<b>Wydawnictwo:</b> Bezdroża, 2011<br />
<b>Ilość stron:</b> 240<br />
<b>Moja ocena:</b> 4/6</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/mandzuria.wordpress.com/1374/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/mandzuria.wordpress.com/1374/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/mandzuria.wordpress.com/1374/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/mandzuria.wordpress.com/1374/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/mandzuria.wordpress.com/1374/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/mandzuria.wordpress.com/1374/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/mandzuria.wordpress.com/1374/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/mandzuria.wordpress.com/1374/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/mandzuria.wordpress.com/1374/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/mandzuria.wordpress.com/1374/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/mandzuria.wordpress.com/1374/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/mandzuria.wordpress.com/1374/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/mandzuria.wordpress.com/1374/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/mandzuria.wordpress.com/1374/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mandzuria.wordpress.com&amp;blog=7140918&amp;post=1374&amp;subd=mandzuria&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandzuria.wordpress.com/2012/01/16/mongolia-pod-zaglami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/ece260a478d302816c998b31d24112d7?s=96&#38;d=identicon&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">mandżuria</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/352x5001.jpg?w=209" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>Szukając swojego miejsca</title>
		<link>http://mandzuria.wordpress.com/2012/01/10/szukajac-swojego-miejsca/</link>
		<comments>http://mandzuria.wordpress.com/2012/01/10/szukajac-swojego-miejsca/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Jan 2012 20:35:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mandżuria</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[anne b. ragde]]></category>
		<category><![CDATA[literatura skandynawska]]></category>
		<category><![CDATA[norwegia]]></category>
		<category><![CDATA[powieść]]></category>
		<category><![CDATA[wyd smak słowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandzuria.wordpress.com/?p=1368</guid>
		<description><![CDATA[W przypadku trylogii, w której cała akcja rozłożona jest równomiernie na wszystkie trzy tomy, najtrudniejszym do napisania jest chyba tom środkowy. Akcja już się zawiązała, bohaterowie zostali przedstawieni, a do finału jeszcze trochę historii pozostało. Tym samym druga część ma za zadanie jedynie podtrzymać zainteresowanie czytelnika, rozwinąć i rozmnożyć wątki, ale pozostawić większość z nich [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mandzuria.wordpress.com&amp;blog=7140918&amp;post=1368&amp;subd=mandzuria&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/raki-pustelniki_anne-b-ragdeimages_product7978-83-62122-20-2.jpg?w=600"   class="alignleft size-full wp-image-1369" />
<p align="justify">W przypadku trylogii, w której cała akcja rozłożona jest równomiernie na wszystkie trzy tomy, najtrudniejszym do napisania jest chyba tom środkowy. Akcja już się zawiązała, bohaterowie zostali przedstawieni, a do finału jeszcze trochę historii pozostało. Tym samym druga część ma za zadanie jedynie podtrzymać zainteresowanie czytelnika, rozwinąć i rozmnożyć wątki, ale pozostawić większość z nich otwartą – i wciąż pozostać samoistnym tworem, który nawet pojedynczo będzie przedstawiał sobie jakąś wartość. Tym samym „jedynie” należałoby wziąć w cudzysłów, bo nie jest to ani zadanie łatwe, ani specjalnie wdzięczne. Na szczęście sprawie piszący autorzy zazwyczaj z gracją przechodzą próbę drugiego tomu, podsycając zainteresowanie i sprawiając, że czytelnik przywiązuje się do bohaterów i ich perypetii. Z przyjemnością stwierdzam, że Anne B. Ragde zdała ten test. Po świetnej „Ziemi kłamstw”, druga część zatytułowana „Raki pustelniki” jest także udana i choć może stanowi już takiego powiewu świeżości, to nietrudno jest zaangażować się w skomplikowane losy rodziny Neshov.</p>
<p align="justify">„Raki pustelniki” zaczęłam czytać zaraz po odłożeniu „Ziemi kłamstw”, co było dobrym wyborem – akcja drugiej części zaczyna się tuż po zakończeniu pierwszej, więc czyta się je jak jedną długą opowieść. Po wyjawieniu mrocznych sekretów z przeszłości Anny, członkowie rodziny Neshov muszą na nowo odnaleźć się w rzeczywistości. Niezwykłe Święta, spędzone niemal w innym wymiarze, dobiegają końca i każdy musi wracać do własnego życia. Tor z rozczarowaniem przyjmuje wiadomość o planowanym powrocie Torunn, która tęskni za kliniką weterynaryjną i co więcej, wcale nie wyobraża sobie siebie w roli pomocnicy w chlewie. Tym bardziej, że wkrótce poznaje fascynującego mężczyznę, zajmującego się między innymi powożeniem psimi zaprzęgami. Nowa znajomość pochłania ją całkowicie, przez co ma coraz mniej czasu dla swojego mało zaradnego życiowo ojca. Tor tymczasem pogrąża się w zgorzknieniu, tęskniąc za matką i nie radząc sobie bez niej w gospodarstwie. Mimo to udaje mu się prowadzić życie zbliżone do tego z przeszłości, do momentu, aż sam ulega wypadkowi. Tymczasem Margido daje się ponieść chwili i ulega alkoholowi oraz urokowi niemłodej już wdowy, która za wszelką cenę chce go do siebie zachęcić. Incydent staje się momentem przełomowym, po którym Margido zmienia swoje nastawienie do życia, a co za tym idzie, także do członków swojej rodziny, których stara się zobaczyć w nowym świetle. Wiele zmienia się również w luksusowym świecie Erlenda i Krumme, których związek stanie w obliczu poważnych decyzji i zmian. Końcem końców jednak, każde z innego powodu, wszyscy członkowie rodziny Neshov postanawiają odwiedzić rodzinne gospodarstwo, nie przeczuwając nawet, co ich tam czeka.</p>
<p align="justify">Powieść czyta się błyskawicznie, bohaterowie w większości wzbudzają sympatię a ich losy zaciekawienie. Nad historią wciąż unosi się przyjemny klimat Skandynawii. Chwilami robi się dość mrocznie, innym razem – aż nazbyt słodko (w przypadku Erlenda i Krumme), bywa zabawnie, bywa smutno… Anne B. Ragde z wyczuciem opisuje życie w jego różnych przejawach, nad całą historią góruje jednak jedno – poszukiwanie swojego miejsca. Tak jak raki pustelniki, które przychodzą na świat bez skorupy i muszą same znaleźć dla siebie dom. Bohaterowie Ragde zostali pozbawieni domu lub choćby iluzji o nim, muszą przewartościować swoje dotychczasowe doświadczenia i ułożyć sobie życie na nowo. Kruche więzi, na nowo zadzierzgane pomiędzy braćmi, wystawiane są na kolejne próby. Torunn musi natomiast zmierzyć się z byciem dziedziczką gospodarstwa i dotychczasowymi pragnieniami, które nie uwzględniały zamieszkania na wsi. Od jej wyboru zależy także jej odbudowana relacja z ojcem o trudnym charakterze i nadwątlona więź z matką przeżywającą rozstanie z dotychczasowym partnerem… Komplikacje narastają w każdym z wątków i gdyby tylko pod ręką była trzecia i ostatnia część powieści, natychmiast bym po nią sięgnęła…</p>
<p align="justify">Mimo że „Raki pustelniki” nie śniły mi się po nocach, to książka dostarczyła dużo naprawdę dobrej rozrywki. Jest pełna emocji, z ludzkimi bohaterami o pokomplikowanych losach i mroźną Norwegią w tle. Idealna pozycja na zimowe wieczory spędzone w przytulnym pokoju i z kubkiem herbaty w dłoni!</p>
<p align="justify">Zainteresowanych odsyłam do najnowszego numeru <a href="http://archipelag-magazyn.pl">Archipelagu</a>, który ukaże się prawdopodobnie pod koniec stycznia, a gdzie znajdzie się wywiad przeprowadzony specjalnie dla nas z Anne B. Ragde! Zachęcam do czytania. Za książkę dziękuję natomiast wydawnictwu <a href="http://smakslowa.pl">Smak Słowa</a>.</p>
<p><b>Tytuł:</b> Raki pustelniki<br />
<b>Tytuł oryginału:</b> Eremittkrepsene<br />
<b>Autor:</b> Anne B. Ragde<br />
<b>Tłumaczenie:</b> Ewa M. Bilińska<br />
<b>Wydawnictwo:</b> Smak Słowa, 2011<br />
<b>Ilość stron:</b> 296<br />
<b>Moja ocena:</b> 4+/6</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/mandzuria.wordpress.com/1368/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/mandzuria.wordpress.com/1368/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/mandzuria.wordpress.com/1368/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/mandzuria.wordpress.com/1368/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/mandzuria.wordpress.com/1368/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/mandzuria.wordpress.com/1368/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/mandzuria.wordpress.com/1368/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/mandzuria.wordpress.com/1368/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/mandzuria.wordpress.com/1368/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/mandzuria.wordpress.com/1368/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/mandzuria.wordpress.com/1368/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/mandzuria.wordpress.com/1368/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/mandzuria.wordpress.com/1368/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/mandzuria.wordpress.com/1368/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mandzuria.wordpress.com&amp;blog=7140918&amp;post=1368&amp;subd=mandzuria&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandzuria.wordpress.com/2012/01/10/szukajac-swojego-miejsca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/ece260a478d302816c998b31d24112d7?s=96&#38;d=identicon&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">mandżuria</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/raki-pustelniki_anne-b-ragdeimages_product7978-83-62122-20-2.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>Sekrety rodziny Neshov</title>
		<link>http://mandzuria.wordpress.com/2012/01/03/sekrety-rodziny-neshov/</link>
		<comments>http://mandzuria.wordpress.com/2012/01/03/sekrety-rodziny-neshov/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Jan 2012 20:46:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mandżuria</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[anne b. ragde]]></category>
		<category><![CDATA[literatura skandynawska]]></category>
		<category><![CDATA[norwegia]]></category>
		<category><![CDATA[powieść]]></category>
		<category><![CDATA[wyd smak słowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandzuria.wordpress.com/?p=1360</guid>
		<description><![CDATA[Opowieść o norweskiej rodzinie Neshov mogłaby zacząć się nieśmiertelnym cytatem Tołstoja o nieszczęśliwych rodzinach. Jak w każdej szanującej się sadze, nawet takiej jak najbardziej współczesnej, nie może zabraknąć skrywanych latami sekretów, dramatów wpływających na całe pokolenia, trudnych relacji i chwil solidarności, kiedy rodzina, choć na krótki moment, potrafi się zjednoczyć. „Ziemia kłamstw” jest właśnie taką [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mandzuria.wordpress.com&amp;blog=7140918&amp;post=1360&amp;subd=mandzuria&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/352x500.jpg?w=600"   class="alignleft size-full wp-image-1361" />
<p align="justify">Opowieść o norweskiej rodzinie Neshov mogłaby zacząć się nieśmiertelnym cytatem Tołstoja o nieszczęśliwych rodzinach. Jak w każdej szanującej się sadze, nawet takiej jak najbardziej współczesnej, nie może zabraknąć skrywanych latami sekretów, dramatów wpływających na całe pokolenia, trudnych relacji i chwil solidarności, kiedy rodzina, choć na krótki moment, potrafi się zjednoczyć. „Ziemia kłamstw” jest właśnie taką sagą i to bardzo dobrze napisaną, przez co ciężko się od niej oderwać i zaraz po skończeniu pierwszego tomu ma się ochotę na kolejne części tej trylogii. Anne B. Ragde stworzyła wspaniale tło, emanujące tym, co uwielbiam w skandynawskich powieściach – nieokiełznana przyroda, małe miasteczka, tętniące życiem miasta w Norwegii i Danii. Przede wszystkim jednak obdarzyła swoich bohaterów wiarygodnymi charakterami i psychologią. Relacje między członkami rodziny Neshov są wyjątkowo pokomplikowane, zachowują jednak realizm i dzięki temu można je przeżywać, kibicować ulubieńcom i z niecierpliwością przewracać stronę za stroną.</p>
<p align="justify">Galeria postaci nie jest zbyt liczna, każda postać to jednak oryginał, któremu warto przyjrzeć się bliżej, choć zdecydowanie nie każdy wzbudzi sympatię czytelnika. Fabuła zawiązuje się w momencie, kiedy stara Anna Neshov nagle dostaje wylewu i nieprzytomna trafia do szpitala. Mieszkający z nią Tor zmusza się do poinformowania o tym swoich braci – właściciela zakładu pogrzebowego Margida i Erlanda, uznanego dekoratora wystaw sklepowych. Bracia różnią się od siebie jak ogień i woda – najstarszy Tor prowadzi farmę świń i w swojej prostolinijności jest niemal dziecinny. Średni Margido to wycofany, samowystarczalny człowiek, który przeszedł głęboki kryzys wiary, a w swojej pracy spełnia się i cieszy nienaganną opinią. Jedynym marzeniem Margida jest mała łaźnia w mieszkaniu, stawia on na minimalizm i otacza się pustką. Co innego Erlend kochający luksus, wystawność i blichtr. Mieszka ze swoim partnerem w Kopenhadze, skąd uciekł z rodzinnego Byneset niedaleko Trondheim. Bracia już dawno przestali się ze sobą kontaktować, jednak wypadek matki zmusza ich do zebrania się przy jej łóżku. Poza Torem ciężko stwierdzić, czy którykolwiek z nich robi to z potrzeby serca, przyciąga ich raczej obowiązek, może ciekawość. Na obrzeżach rodziny majaczy też nieszczęsny mąż Anny, pogardzany przez synów, zaniedbany i niemal nieistniejący człowiek. W taką rodzinę zostaje wprowadzona Torunn, jedyna córka Tora, którą widział zaledwie raz w życiu i czasem rozmawiał telefonicznie. W obliczu zbliżającej się śmierci Anny, Tor prosi swoją dziedziczkę o przyjazd, żeby mogła poznać babkę przed jej śmiercią. Choć nie wszystko idzie po myśli Tora, liczne spotkania mające wkrótce miejsce prowadzą do zaskakujących zmian w historii rodu Neshov.</p>
<p align="justify">Ciekawym motywem jest również odwrócenie motywu, który aktualnie zalewa nasze półki w księgarniach – bohaterka porzucająca dotychczasowe życie i wyjeżdża na uroczą wieś, gdzie zaczyna wszystko od nowa. Torunn jest zadowolona ze swojej codzienności, choć niedawno rozstała się z mężczyzną i brakuje jej towarzystwa. Zamiast do słonecznej Toskanii wyjeżdża na mroźną norweską Północ. Zamiast przyjacielskich sąsiadów dziewczyna otoczona jest braćmi ojca i dziadkiem, mężczyznami na pozór zupełnie pozbawionymi jakiegokolwiek uroku (poza Elrendem), nastawionymi do niej nieufnie, skłóconymi ze sobą i z dużymi problemami wewnętrznymi. Zamiast poznawania regionalnej kuchni – Torunn uczy się zasad hodowli świń, którymi zajmuje się jej ojciec. Wszystko to urzeka świeżością i oryginalnością po dziesiątkach bliźniaczo do siebie podobnych powieści.</p>
<p align="justify">W odróżnieniu od niezwykle pesymistycznych opowieści z Północy, jak choćby „Dom Augusty” Axelsson, „Ziemia kłamstw” jest historią bardziej „życiową” – można w niej znaleźć szczyptę humoru, trochę wzruszeń, a przede wszystkim wciągającą historię i barwne postaci. Z niekłamaną przyjemnością wybrałam się do gospodarstwa Neshov, skomplikowana rodzina Anny szybko wkradła się w moje łaski i z radością przeczytam trzecią część (druga już za mną, a recenzja wkrótce), która powinna pojawić się w styczniu na półkach sklepowych. Dodam, że Archipelag ma nad nią patronat, co cieszy mnie podwójnie. Literatura skandynawska ma w sobie niezwykły urok i czar, który przyciąga mnie niezmiennie od już dłuższego czasu i nie sądzę, by to się zmieniło. Powieść Ragde wpisuje się w ten obraz i polecam ją miłośnikom książek obyczajowych i dramatów rodzinnych.</p>
<p><b>Tytuł:</b> Ziemia kłamstw<br />
<b>Tytuł oryginału:</b> Berliner Poplene<br />
<b>Autor:</b> Anne B. Ragde<br />
<b>Tłumaczenie:</b> Ewa Bilińska<br />
<b>Wydawnictwo:</b> Smak Słowa, 2010<br />
<b>Ilość stron:</b> 288<br />
<b>Moja ocena:</b> 5/6</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/mandzuria.wordpress.com/1360/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/mandzuria.wordpress.com/1360/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/mandzuria.wordpress.com/1360/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/mandzuria.wordpress.com/1360/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/mandzuria.wordpress.com/1360/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/mandzuria.wordpress.com/1360/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/mandzuria.wordpress.com/1360/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/mandzuria.wordpress.com/1360/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/mandzuria.wordpress.com/1360/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/mandzuria.wordpress.com/1360/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/mandzuria.wordpress.com/1360/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/mandzuria.wordpress.com/1360/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/mandzuria.wordpress.com/1360/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/mandzuria.wordpress.com/1360/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mandzuria.wordpress.com&amp;blog=7140918&amp;post=1360&amp;subd=mandzuria&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandzuria.wordpress.com/2012/01/03/sekrety-rodziny-neshov/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/ece260a478d302816c998b31d24112d7?s=96&#38;d=identicon&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">mandżuria</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/352x500.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>Na koniec roku &#8211; małe podsumowanie</title>
		<link>http://mandzuria.wordpress.com/2012/01/01/na-koniec-roku-male-podsumowanie/</link>
		<comments>http://mandzuria.wordpress.com/2012/01/01/na-koniec-roku-male-podsumowanie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Jan 2012 20:42:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mandżuria</dc:creator>
				<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[meta]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandzuria.wordpress.com/?p=1344</guid>
		<description><![CDATA[Witajcie w Nowym Roku! Na wstępie życzę Wam wszelkiej szczęśliwości, samych udanych lektur, oglądania rewelacyjnych filmów i słuchania świetnej muzyki. Ja sama mocno się cieszę, że poprzedni rok już dobiegł końca i cieszę się na kolejny, robiąc masę postanowień, a raczej – planów. Lubię planować, zapisywać sobie pomysły i różne wydarzenia w kalendarzu. Z realizacją, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mandzuria.wordpress.com&amp;blog=7140918&amp;post=1344&amp;subd=mandzuria&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Witajcie w Nowym Roku! Na wstępie życzę Wam wszelkiej szczęśliwości, samych udanych lektur, oglądania rewelacyjnych filmów i słuchania świetnej muzyki. Ja sama mocno się cieszę, że poprzedni rok już dobiegł końca i cieszę się na kolejny, robiąc masę postanowień, a raczej – planów. Lubię planować, zapisywać sobie pomysły i różne wydarzenia w kalendarzu. Z realizacją, wiadomo, różnie bywa, ale samo planowanie jest przyjemne.</p>
<p align="justify">Wczoraj nie bardzo miałam czas i natchnienie, dziś więc czas na małe podsumowanie. Tym bardziej, że wordpress uszczęśliwił mnie naprawdę ładnie przygotowanym i ciekawym podsumowaniem tego roku dla mojego bloga. Zainteresowanych liczbami i komentarzami odsyłam na stronę specjalnie przygotowaną przez wordpress. Niestety tylko po angielsku, nie chcę już jednak dublować informacji i przepisywać. Do znalezienia <a href="/2011/annual-report/">tutaj</a>. Bardzo dziękuję wszystkim odwiedzającym i komentującym!</p>
<p align="justify">W 2011 przeczytałam bardzo okrągłą liczbę książek, bo dokładnie <b>50</b>! Nie planowałam takiego wyniku i nawet się zdziwiłam patrząc teraz na moją listę. Końcówka roku była dość kiepska jeśli o ilości chodzi, bo zajmowały mnie inne rzeczy. Generalnie jednak jest to niewiele mniej niż w zeszłym roku, więc to ilość dla mnie &#8222;akuratna&#8221;. Filmów widziałam <b>41</b>, w tym roku mam nadzieję zobaczyć ich trochę więcej. I pisać więcej recenzji ich dotyczących.</p>
<p align="justify">Bardziej opisowe podsumowanie mojego książkowego roku znajdzie się w zimowym numerze Archipelagu, który ukaże się już wkrótce &#8211; będę zapraszać do lektury jak zawsze na blogu. A tutaj: 5 najważniejszych książek tego roku, w kolejności przypadkowej, bo nie potrafię się zdecydować. Sam wybór tylko tylu książek był trudny, ale biorąc pod uwagę, że przeczytałam ich 50, wybieranie więcej mijałoby się chyba z celem wyłonienia tych &#8222;naj&#8221;.</p>
<p align="justify">1. <a href="http://mandzuria.wordpress.com/2011/07/15/w-poszukiwaniu-calosci/">„Półbrat”</a> (Halvbroren) Lars Saabye Christensen &#8211; niezwykła książka, z jednej strony kameralna i aż tak wiele się w niej nie dzieje, z drugiej &#8211; niesie w sobie tak wielki ładunek emocjonalny, że po jej skończeniu (nie w trakcie!) płakałam chyba godzinę a potem długo o niej myślałam.</p>
<p><img src="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/pc3b3c582brat.jpg?w=600"   class="aligncenter size-full wp-image-1346" /></p>
<p align="justify">2. <a href="http://mandzuria.wordpress.com/2011/05/08/miedzy-niebem-a-ziemia/">„Odkrycie nieba”</a> (De ontdekking van de hemel) Harry Mulisch &#8211; wysmakowana, różnorodna, rewelacyjnie napisana, zmuszająca do myślenia, zostająca na długo&#8230; Mogłabym długo wymieniać. Moim zdaniem &#8211; lektura obowiązkowa.</p>
<p><img src="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/odkrycie.jpg?w=600"   class="aligncenter size-full wp-image-1348" /></p>
<p align="justify">3. <a href="http://mandzuria.wordpress.com/2011/10/21/ksiazka-makinea-ktora-zachwyca/">„Kobieta, która czekała”</a> (La femme qui attendait) Andreï Makine &#8211; absolutnie cudowna powieść, w której autor czaruje słowami. Idealnie moja wrażliwość. Czytając po prostu byłam tam.</p>
<p><img src="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/kobieta.jpg?w=600" alt="" title=""   class="aligncenter size-full wp-image-1356" /></p>
<p align="justify">4. <a href="http://mandzuria.wordpress.com/2011/05/19/z-milosci-do-literatury-o-milosci-i-literaturze/">„Opętanie”</a> (Possession) A. S. Byatt &#8211; mieszanka tego, co szczególnie lubię w literaturze, błyskotliwa, świetnie napisana, przyciągająca.</p>
<p><img src="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/opc499tanie.jpg?w=600" alt="" title=""   class="aligncenter size-full wp-image-1352" /></p>
<p align="justify">5. <a href="http://mandzuria.wordpress.com/2011/12/10/powrot-do-westeros/">„Taniec ze Smokami”</a> (A Dance with Dragons) George R.R. Martin &#8211; czekałam 6 lat i moje oczekiwania rosły. Tej książce udało się mnie zadowolić i teraz tylko nie mogę się doczekać kontynuacji&#8230;</p>
<p><img src="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/taniec.jpg?w=600"   class="aligncenter size-full wp-image-1350" /></p>
<p align="justify">Powinnam tu zakończyć, ale nie mogę nie przyznać ostatniego wyróżnienia:</p>
<p align="justify">* <a href="http://mandzuria.wordpress.com/2011/02/27/rozdarta-turcja/">„Zabójca z miasta moreli. Reportaże z Turcji”</a> Witold Szabłowski &#8211; pierwszy chyba reportaż, który czytała, jak powieść, nie mogłam się oderwać, a nawet się popłakałam. Cudowny.</p>
<p><img src="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/zabc3b3jca.jpg?w=600"   class="aligncenter size-full wp-image-1354" /></p>
<p align="justify">I na tym poprzestanę, bo już mnie korci, żeby ze 2-3 pozycje dopisać. Przejdźmy więc do filmów. Kolejność znów przypadkowa.</p>
<p align="justify">1. <a href="http://mandzuria.wordpress.com/2011/09/24/o-kilku-filmach-slow-kilka/">„Ludzie Boga”</a> (Des hommes et des dieux) reż. Xavier Beauvois &#8211; po moich zachwytach w jednej z nielicznych filmowych recenzji nie ma w tym pewnie nic dziwnego. Film niezwykle ważny, mądry i cudownie zrobiony. Dla mnie także osobisty, zwłaszcza w kontekście poszukiwań.</p>
<p><img src="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/ludzie-boga.jpg?w=600" alt="" title=""   class="aligncenter size-full wp-image-1357" /></p>
<p align="justify">2. „Rozstanie” (Jodaeiye Nader az Simin) reż. Asghar Farhadi &#8211; świetnie zrealizowany i mądry film o relacjach międzyludzkich i ludziach uwikłanych w sytuację, gdzie nie można wskazać &#8222;tego złego&#8221;. Opowieść o kłamstwach, o dojrzewaniu, o życiu w zgodzie z moralnością&#8230; Zachwycający.</p>
<p><img src="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/rozstanie.jpg?w=600" alt="" title=""   class="aligncenter size-full wp-image-1358" /></p>
<p align="justify">3. „Kroniki portowe” (Shipping News) reż. Lasse Hallström &#8211; oglądałam w idealnych warunkach i klimat tej historii mnie zauroczył. Zawsze lubiłam opowieści o miasteczkach na końcu świata, tym bardziej tych nad wodą, więc niewiele było trzeba, żeby mi się spodobało. W dodatku film jest dobrze zagrany, fabuła ciekawa, ładna muzyka i widoki, rodzinne sekrety&#8230; Teraz muszę przeczytać książkę.</p>
<p><img src="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/kroniki.jpg?w=600" alt="" title=""   class="aligncenter size-full wp-image-1347" /></p>
<p align="justify">4. „Gran Torino” reż. Clint Eastwood &#8211; mocny i choć odrobinę schematyczny, to poruszający i bez upiększenia pokazujący zarówno jedno z obliczy imigrantów jak i określonego rodzaju Amerykanów &#8222;starej daty&#8221;. A przy tym to takie pożegnanie Eastwooda z aktorstwem i odejście &#8222;Brudnego Harry&#8217;ego&#8221;, co podkreśla już i tak ważny nostalgiczny rys.</p>
<p><img src="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/gran-torino.jpg?w=600"   class="aligncenter size-full wp-image-1349" /></p>
<p align="justify">5. „Przeznaczone do burdelu” (Born Into Brothels: Calcutta’s Red Light Kids) reż. Zana Briski, Ross Kauffman &#8211; tytuł może sugerować historię w rodzaju &#8222;Kwiatu pustyni&#8221;, jest to jednak mylne wrażenie. To opowieść o tym, co można zrobić dla najbiedniejszych dzieciaków, o sztuce i fotografii, a także walce o własne marzenia.</p>
<p><img src="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/przeznaczone.jpg?w=600" alt="" title=""   class="aligncenter size-full wp-image-1351" /></p>
<p align="justify">Oraz dwa wyróżnienia, które zrobiły na mnie wrażenie:</p>
<p align="justify">* „Bękarty wojny” (Inglourious Basterds) też. Quentin Tarantino &#8211; fanką Tarantino, jak już tu chyba kiedyś pisałam, zdecydowanie nie jestem. Ale się zachwyciłam &#8211; przewrotnym pokazaniem tematu, rytmem, w jakim ten film jest zrobiony, kilkoma absolutnie cudownymi scenami, muzyką&#8230; Naprawdę warto zobaczyć.</p>
<p><img src="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/bc499karty.jpg?w=600"   class="aligncenter size-full wp-image-1353" /></p>
<p align="justify">** „Walkiria” (Valkyrie ) reż. Bryan Singer &#8211; nie obchodzi mnie, jak bardzo ten film jest hollywoodzki. Myślałam, że przestanę na nim oddychać z emocji i zdenerwowania. I znając przecież z góry zakończenie, byłam wściekła i smutna, no bo jak to, jak może się im nie udać&#8230;?</p>
<p><img src="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/walkiria.jpg?w=600" alt="" title=""   class="aligncenter size-full wp-image-1355" /></p>
<p align="justify">Muzycznie w tym roku nie zanotowałam żadnych znaczących odkryć ani piosenek, które by mi jakoś wybitnie towarzyszyły. Może w przyszłym będzie na tym polu ciekawiej.</p>
<p align="justify">A u Was? Podsumowania zrobione, czy też Was takie rzeczy raczej nie bawią?</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/mandzuria.wordpress.com/1344/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/mandzuria.wordpress.com/1344/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/mandzuria.wordpress.com/1344/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/mandzuria.wordpress.com/1344/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/mandzuria.wordpress.com/1344/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/mandzuria.wordpress.com/1344/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/mandzuria.wordpress.com/1344/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/mandzuria.wordpress.com/1344/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/mandzuria.wordpress.com/1344/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/mandzuria.wordpress.com/1344/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/mandzuria.wordpress.com/1344/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/mandzuria.wordpress.com/1344/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/mandzuria.wordpress.com/1344/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/mandzuria.wordpress.com/1344/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mandzuria.wordpress.com&amp;blog=7140918&amp;post=1344&amp;subd=mandzuria&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandzuria.wordpress.com/2012/01/01/na-koniec-roku-male-podsumowanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/ece260a478d302816c998b31d24112d7?s=96&#38;d=identicon&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">mandżuria</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/pc3b3c582brat.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/odkrycie.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/kobieta.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/opc499tanie.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/taniec.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/zabc3b3jca.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/ludzie-boga.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/rozstanie.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/kroniki.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/gran-torino.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/przeznaczone.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/bc499karty.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://mandzuria.files.wordpress.com/2012/01/walkiria.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>A pod choinką znalazłam&#8230;</title>
		<link>http://mandzuria.wordpress.com/2011/12/27/a-pod-choinka-znalazlam/</link>
		<comments>http://mandzuria.wordpress.com/2011/12/27/a-pod-choinka-znalazlam/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Dec 2011 21:26:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mandżuria</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[meta]]></category>
		<category><![CDATA[o sobie]]></category>
		<category><![CDATA[stosik]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[kindle]]></category>
		<category><![CDATA[kot]]></category>
		<category><![CDATA[simon]]></category>
		<category><![CDATA[święta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandzuria.wordpress.com/?p=1337</guid>
		<description><![CDATA[Mam nadzieję, że Wasze Święta były równie cudowne, jak moje. Zawsze są, atmosfera magiczna wręcz, ciepło, rodzinnie, radośnie. Aż mam energię do działania, pisania, o czytaniu nie wspominając! Tymczasem po prostu nie wytrzymam i podzielę się z Wami moją radością. Oto książkowe prezenty, które znalazłam pod choinką! Tym samym dołączam do szacownego grona posiadaczy e-czytników [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mandzuria.wordpress.com&amp;blog=7140918&amp;post=1337&amp;subd=mandzuria&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Mam nadzieję, że Wasze Święta były równie cudowne, jak moje. Zawsze są, atmosfera magiczna wręcz, ciepło, rodzinnie, radośnie. Aż mam energię do działania, pisania, o czytaniu nie wspominając! Tymczasem po prostu nie wytrzymam i podzielę się z Wami moją radością. Oto książkowe prezenty, które znalazłam pod choinką!</p>
<p><img src="http://mandzuria.files.wordpress.com/2011/12/img_3967.jpg?w=225&#038;h=300" width="225" height="300" class="aligncenter size-medium wp-image-1338" /></p>
<p align="justify">Tym samym dołączam do szacownego grona posiadaczy e-czytników i choć zarzekałam się, że właściwie mi takie cudeńko niepotrzebne, cieszę się z niego szalenie i powoli orientuję w jego możliwościach i funkcjach. Wiem, że część z Was już ma spore doświadczenie w obsłudze Kindle&#8217;a, może macie jakieś wskazówki, o których początkujący użytkownik nie ma pojęcia, a warto to wiedzieć? Albo czegoś unikać? Przy okazji &#8211; wiem, że istnieje możliwość subskrypcji blogów na Kindle&#8217;a &#8211; czy wiecie, jak to zrobić?</p>
<p align="justify">Oczywiście niemniej cieszą książki papierowe. Dostałam też aż jedenaście różnych herbat, zestaw zimowy mam więc idealny. Teraz już mogą mnie zasypać śniegi!</p>
<p align="justify">Nowe notki pojawią się wkrótce, ja odpoczęłam i mam nowe pomysły na bloga i nie tylko&#8230; Zastanawiam się też nad przeprowadzką, na blogspot. Jakie są Wasze doświadczenia z tym serwisem? Szkoda byłoby mi porzucić tego, co już tu stworzyłam, ale ograniczenia wordpressa chwilami doprowadzają mnie do szału. Lepiej zostać, czy się przenosić? Sama jeszcze nie wiem :)</p>
<p align="justify">A tymczasem pozdrawiam ciepło i w ramach bonusu &#8211; Simon pragnący zostać prezentem:</p>
<p><img src="http://mandzuria.files.wordpress.com/2011/12/img_3929.jpg?w=300&#038;h=225" width="300" height="225" class="aligncenter size-medium wp-image-1339" /></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/mandzuria.wordpress.com/1337/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/mandzuria.wordpress.com/1337/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/mandzuria.wordpress.com/1337/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/mandzuria.wordpress.com/1337/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/mandzuria.wordpress.com/1337/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/mandzuria.wordpress.com/1337/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/mandzuria.wordpress.com/1337/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/mandzuria.wordpress.com/1337/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/mandzuria.wordpress.com/1337/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/mandzuria.wordpress.com/1337/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/mandzuria.wordpress.com/1337/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/mandzuria.wordpress.com/1337/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/mandzuria.wordpress.com/1337/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/mandzuria.wordpress.com/1337/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mandzuria.wordpress.com&amp;blog=7140918&amp;post=1337&amp;subd=mandzuria&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandzuria.wordpress.com/2011/12/27/a-pod-choinka-znalazlam/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>25</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/ece260a478d302816c998b31d24112d7?s=96&#38;d=identicon&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">mandżuria</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://mandzuria.files.wordpress.com/2011/12/img_3967.jpg?w=225" medium="image" />

		<media:content url="http://mandzuria.files.wordpress.com/2011/12/img_3929.jpg?w=300" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>Słów kilka &#8211; świątecznie</title>
		<link>http://mandzuria.wordpress.com/2011/12/23/slow-kilka-swiatecznie/</link>
		<comments>http://mandzuria.wordpress.com/2011/12/23/slow-kilka-swiatecznie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 23 Dec 2011 19:08:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mandżuria</dc:creator>
				<category><![CDATA[o sobie]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[boże narodzenie]]></category>
		<category><![CDATA[życzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandzuria.wordpress.com/?p=1333</guid>
		<description><![CDATA[Miałam wkleić jakąś ładną kartkę z życzeniami, napisać więcej &#8211; niestety, w tym roku Święta przyszły niemal niespodziewanie, bo przecież dopiero co był październik i co się właściwie stało z tymi dwoma miesiącami? Gdzieś się zagubiłam po drodze i dopiero odnajduję, a zaległości mam spore&#8230; Nic to, nadrobię je szybko a i o blogu nie [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mandzuria.wordpress.com&amp;blog=7140918&amp;post=1333&amp;subd=mandzuria&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Miałam wkleić jakąś ładną kartkę z życzeniami, napisać więcej &#8211; niestety, w tym roku Święta przyszły niemal niespodziewanie, bo przecież dopiero co był październik i co się właściwie stało z tymi dwoma miesiącami? Gdzieś się zagubiłam po drodze i dopiero odnajduję, a zaległości mam spore&#8230; Nic to, nadrobię je szybko a i o blogu nie zapomnę.</p>
<p align="justify">Teraz jednak, skromnie i szeptem niemalże, życzę Wam, moi drodzy Czytelnicy, przede wszystkim spokoju i takiej właśnie spokojnej, cichej radości &#8211; na Święta i każdy dzień. Pewności, że jesteście w miejscu i czasie, w jakim być chcecie. I oczywiście otoczeni przez ludzi, których kochacie.</p>
<p align="justify">A na życzenia noworoczne i podsumowanie przyjdzie jeszcze czas!</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/mandzuria.wordpress.com/1333/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/mandzuria.wordpress.com/1333/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/mandzuria.wordpress.com/1333/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/mandzuria.wordpress.com/1333/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/mandzuria.wordpress.com/1333/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/mandzuria.wordpress.com/1333/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/mandzuria.wordpress.com/1333/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/mandzuria.wordpress.com/1333/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/mandzuria.wordpress.com/1333/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/mandzuria.wordpress.com/1333/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/mandzuria.wordpress.com/1333/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/mandzuria.wordpress.com/1333/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/mandzuria.wordpress.com/1333/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/mandzuria.wordpress.com/1333/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mandzuria.wordpress.com&amp;blog=7140918&amp;post=1333&amp;subd=mandzuria&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandzuria.wordpress.com/2011/12/23/slow-kilka-swiatecznie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/ece260a478d302816c998b31d24112d7?s=96&#38;d=identicon&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">mandżuria</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Koszmarna korporacja</title>
		<link>http://mandzuria.wordpress.com/2011/12/20/koszmarna-korporacja/</link>
		<comments>http://mandzuria.wordpress.com/2011/12/20/koszmarna-korporacja/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Dec 2011 21:05:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mandżuria</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[amélie nothomb]]></category>
		<category><![CDATA[japonia]]></category>
		<category><![CDATA[korporacja]]></category>
		<category><![CDATA[literatura niderlandzka]]></category>
		<category><![CDATA[wyd muza]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandzuria.wordpress.com/?p=1329</guid>
		<description><![CDATA[Gdyby tak zapytać osoby średnio zainteresowanej Japonią, z czym kojarzy jej się Kraj Kwitnącej Wiśni, myślę że w pierwszej dziesiątce (oczywiście po samurajach, gejszach, sakurze i pewnie nawet czerwonych karpiach koi) znalazłyby się korporacje. Mityczne placówki, które ze swych pracowników wysysają wszelkie siły do pracy i energię do życia, aż nieszczęsny człowiek popełnia samobójstwo lub [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mandzuria.wordpress.com&amp;blog=7140918&amp;post=1329&amp;subd=mandzuria&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://mandzuria.files.wordpress.com/2011/12/nothombzpokoriunizeniem.jpg?w=197&#038;h=300" alt="" title="" width="197" height="300" class="alignleft size-medium wp-image-1330" />
<p align="justify">Gdyby tak zapytać osoby średnio zainteresowanej Japonią, z czym kojarzy jej się Kraj Kwitnącej Wiśni, myślę że w pierwszej dziesiątce (oczywiście po samurajach, gejszach, sakurze i pewnie nawet czerwonych karpiach koi) znalazłyby się korporacje. Mityczne placówki, które ze swych pracowników wysysają wszelkie siły do pracy i energię do życia, aż nieszczęsny człowiek popełnia samobójstwo lub umiera z przepracowania. Gdzieś w tle majaczą hotele kapsułkowej, bo przecież nieszczęśnicy nie mają czasu na powrót do domu i generalnie, ich żywot to piekło na ziemi. Wszystko to trzeba oczywiście przesiać przez grube sito, jako że wokół pracowitych jak mrówki Japończyków narosły już niemałe mity, przyznać jednak należy, że pracujący w wielkich korporacjach ludzie muszą pracy poświęcić rzeczywiście dużo swego czasu i zaangażowania. O tym traktuje książka Amélie Nothomb, „Z pokorą i uniżeniem”. Książka powstała w oparciu o jej własne doświadczenia, a ona sama jest główną bohaterką. Nie uznałabym jej jednak za powieść biograficzną, gdyż nie znalazłam nigdzie potwierdzenia takiego stanu rzeczy, a opisane zdarzenia wydają mi się aż nazbyt „drastyczne”, by mogły przydarzyć się osobie kilka lat mieszkającej w Japonii, posiadającej tam przyjaciół i siłą rzeczy mającej pojęcie o tamtejszych realiach.</p>
<p align="justify">Amélie przyjmuje posadę tłumaczki w firmie Yumimoto, szybko jednak okazuje się, że nie ma dla niej konstruktywnego zajęcia i dziewczyna znajduje sobie mniej lub bardziej pozbawione sensu zadania, byle tylko móc się czymś zająć. Nie mogąc dostosować się do reguły, według której przed awansem prowadzącym do pracy na stanowisku docelowym, pracownik musi swoje odrobić jako firmowe popychadło, Amélie pakuje się sado-masochistyczny konflikt z przełożoną i mimo chwilowych wzlotów, ląduje na etacie sprzątaczki łazienek. Na szczęście do całej sytuacji podchodzi z humorem i determinacją, obiecując sobie, że przepracuje pełny rok kontraktu. Jej perypetie, chwilami przezabawne, innym razem frustrują swoją niesprawiedliwością. Czytelnik coraz bardziej wczuwa się w losy bohaterki, życząc jej, by sprawiedliwość zatriumfowała… I choć pewien triumf przychodzi, nie jest to mimo wszystko scenariusz hollywoodzkiego filmu, niegodziwi pracodawcy nie zostaną więc należycie ukarani, a samej Amélie nierzadko chce się przypomnieć, że skoro chciała pracować w japońskiej firmie, to powinna się trochę więcej dowiedzieć o specyfice takiej pracy, można więc uznać, że ma to, na co zasłużyła…</p>
<p align="justify">Autorka snuje niezwykle pesymistyczną wizję bycia Japonką i choć wiele w niej cieni, które rzeczywiście grożą japońskim dziewczynom, to trzeba pamiętać, że czasy współczesne różnią się od sytuacji społecznej jeszcze sprzed kilku lat, a także że mimo wszystko Nothomb przedstawia pewne fakty niemal karykaturalnie, z przymrużeniem oka i dużą dawką czarnego humoru. Znam kilka młodych Japonek i żadna z nich nigdy nie narzekała na swój status, ciesząc się raczej z należnym im wygodom. Oczywiście, jako gaijince być może nie opowiadają mi swoich wszystkich przemyśleń na temat bycia Japonką, jednak z pewnością wizja takiego życia nie jest czarna i beznadziejna. Mimo ciężkiego tematu, powieść Nothomb czyta się błyskawicznie dzięki lekkiemu stylowi i sporej dawce humoru, nierzadko dość absurdalnego.</p>
<p align="justify">Choć nie traktowałabym „Z pokorą i uniżeniem” jako przewodnika po japońskiej obyczajowości, wiele wspólnego można znaleźć i w strukturach polskich korporacji, na szczęście jednak tak jawne wykorzystywanie pracownika wydaje się być odstępstwem od normy, a nie jej przejawem. Moje pierwsze spotkanie z Nothomb mogę zaliczyć do całkiem udanych, choć autorka nie zachęciła mnie raczej do innych swoich powieści. A może powinnam się na coś skusić? Coś polecacie?</p>
<p><b>Tytuł:</b> Z pokorą i uniżeniem<br />
<b>Tytuł oryginału:</b> Stupeur et tremblements<br />
<b>Autor:</b> Amélie Nothomb<br />
<b>Tłumaczenie:</b> Barbara Grzegorzewska<br />
<b>Wydawnictwo:</b> Muza, 1999<br />
<b>Moja ocena:</b> 4/6</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/mandzuria.wordpress.com/1329/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/mandzuria.wordpress.com/1329/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/mandzuria.wordpress.com/1329/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/mandzuria.wordpress.com/1329/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/mandzuria.wordpress.com/1329/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/mandzuria.wordpress.com/1329/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/mandzuria.wordpress.com/1329/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/mandzuria.wordpress.com/1329/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/mandzuria.wordpress.com/1329/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/mandzuria.wordpress.com/1329/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/mandzuria.wordpress.com/1329/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/mandzuria.wordpress.com/1329/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/mandzuria.wordpress.com/1329/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/mandzuria.wordpress.com/1329/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mandzuria.wordpress.com&amp;blog=7140918&amp;post=1329&amp;subd=mandzuria&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandzuria.wordpress.com/2011/12/20/koszmarna-korporacja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/ece260a478d302816c998b31d24112d7?s=96&#38;d=identicon&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">mandżuria</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://mandzuria.files.wordpress.com/2011/12/nothombzpokoriunizeniem.jpg?w=197" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>Powrót do Westeros</title>
		<link>http://mandzuria.wordpress.com/2011/12/10/powrot-do-westeros/</link>
		<comments>http://mandzuria.wordpress.com/2011/12/10/powrot-do-westeros/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Dec 2011 21:55:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mandżuria</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[george r.r. martin]]></category>
		<category><![CDATA[literatura amerykańska]]></category>
		<category><![CDATA[pieśń lodu i ognia]]></category>
		<category><![CDATA[ulubione]]></category>
		<category><![CDATA[wyd zysk i s-ka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandzuria.wordpress.com/?p=1322</guid>
		<description><![CDATA[Wszystko zaczęło się niemal dokładnie sześć lat temu. Lekko zawiedziona i pełna niedosytu po drugim tomie trylogii husyckiej zwierzyłam się zaczytanemu w fantastyce kuzynowi, że marzy mi się wciągająca saga, pełna dopracowanych bohaterów i intryg. Podał mi „Grę o tron” ze słowami „To przeczytaj to”. Zaczęłam czytać pewnego grudniowego wieczora w 2005 i już po [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mandzuria.wordpress.com&amp;blog=7140918&amp;post=1322&amp;subd=mandzuria&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://mandzuria.files.wordpress.com/2011/12/taniec-ze-smokami-czesc-1_george-r-r-martinimages_product9978-83-7506-897-9.jpg?w=600"   class="alignleft size-full wp-image-1323" />
<p align="justify">Wszystko zaczęło się niemal dokładnie sześć lat temu. Lekko zawiedziona i pełna niedosytu po drugim tomie trylogii husyckiej zwierzyłam się zaczytanemu w fantastyce kuzynowi, że marzy mi się wciągająca saga, pełna dopracowanych bohaterów i intryg. Podał mi „Grę o tron” ze słowami „To przeczytaj to”. Zaczęłam czytać pewnego grudniowego wieczora w 2005 i już po kilku pierwszych zdaniach zakochałam się bez pamięci i nieodwracalnie. Wchłonęłam cztery pierwsze tomy jak wysuszona gąbka i na piąty, „Taniec ze smokami”, przyszło mi czekać długie sześć lat. W międzyczasie jednak wybrane fragmenty sagi czytałam po kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt razy, zapisałam się na forum poświęcone twórczości George’a R.R. Martina, gdzie poznałam fantastycznych ludzi, a wreszcie moje własne pomysły i inspiracje znalazły kierunek, jakiego potrzebowały. Mogę spokojnie stwierdzić, że Pieśń Lodu i Ognia to jedna z najważniejszych książek (cóż, cała seria), jakie czytałam i generalnie jedna z lepszych rzeczy, jakie mi się czytelniczo przytrafiły. Nie dziwi więc, że pierwszy tom „Tańca&#8230;” przeczytałam błyskawicznie (pomstując, że już nie studiuję i nie mogę po prostu zarwać nocy i nie iść na zajęcia, jak to się zdarzało przy czytaniu poprzednich) i pozostaje mi z drżeniem serca czekać na tom kolejny, jako że polskie wydanie rozbite jest na dwie części, a tak się złożyło, że Pieśń czytam tylko po polsku. Martin trzyma formę, a ja wciąż kocham jego sagę.</p>
<p align="justify">Wydarzenia w „Tańcu ze smokami” biegną paralelnie do tych z poprzedniego tomu, „Uczty dla Wron”, tym razem jednak czytelnik towarzyszy innej grupie bohaterów. Jednym z wielkich plusów warsztatu Martina jest to, że z wielkim wyczuciem opisuje miejsca i krajobrazy, dzięki czemu natychmiast czuje się ich atmosferę. W „Tańcu&#8230;” to bardzo istotne, ponieważ dzięki podzielonej narracji czytelnik ma szansę odwiedzić mroźną Północ, skwarne i pełne pyłu Meereen, gdzie nawet słońce wydaje się zachodzić krwawo, wilgotne tereny rzeki Rhoyne, miasta oddzielone od Westeros Wąskim Morzem&#8230; Za każdym razem poza główną postacią zmieniał się klimat opowieści, co nie pozwalało nawet na chwilę nudy. Słuchając różnych opinii niejednokrotnie spotykałam się ze zdaniem, że począwszy od „Uczty&#8230;” poziom sagi spada i „Taniec ze smokami” również nie trzyma wysokiego poziomu trzech pierwszych część. Choć przy „Uczcie&#8230;” miałam takie wątpliwości, pierwszą część „Tańca&#8230;” uważam za bardzo udaną. Pamiętać należy, że to środek opowieści, moim zdaniem najtrudniejszy moment, w którym trzeba pewne treści przekazać, wątki się mnożą, a jeszcze nie sposób ich rozwiązać. Po rewelacyjnym początku nie tak łatwo jest trzymać równy stopień napięcia przez cały czas. Ja traktuję tomy czwarty i piąty jako rozwinięcie, które zmierza do epickiego (wierzę w to mocno) rozwiązania. Już podobno w drugiej części tomu piątego akcja dostarcza czytelnikowi mocnych wrażeń i urywa się w takich momentach, że oczekiwanie, aż Martin napisze kolejne dwie części wydaje się być wyrafinowaną torturą&#8230; Mam nadzieję, że wkrótce sama się o tym przekonam. Jednak już i w pierwszym tomie „Tańca&#8230;” ciśnienie może skoczyć, pojawiają się bohaterowie, o których mówiło się, że nie żyją (choć oczywiście wnikliwi czytelnicy przynajmniej jeden z wątków już rozpracowali, drugi był sporym zaskoczeniem i do tej pory pozostawał w sferze marzeń&#8230; ale nie martwcie się – Ned nie powstał jako zombie, to na szczęście inna liga), inni podejmują decyzje, które mogą sporo namieszać&#8230; Dzieje się wiele, jak zawsze w Pieśni.</p>
<p align="justify">Innym aspektem, który przemawia dla mnie na zdecydowany plus tej części historii jest skupienie się na rozwoju psychologicznym bohaterów. U Martina zawsze fascynowała mnie plejada przemyślanych postaci, tych, które pokochałam niemal od początku i takich, o których czytam z dreszczem obrzydzenia bądź grozy. Choć jest to powieść głównie przygodowa (mimo że słowo to wydaje się być mocno nie na miejscu w tym kontekście), postaci są psychologicznie wiarygodne i nie stoją w miejscu, zmieniając się adekwatnie do przeżyć i sytuacji. Jon Snow, mimo całej mojej sympatii, wydawał mi się jednak bohaterem dość mdłym, przeznaczonym „do lubienia”, a więc nie posiadającym żadnych kontrowersyjnych cech. Tu jednak Lord Dowódca Nocnej Straży z chłopaka staje się mężczyzną, stara się dorosnąć do oczekiwań i nadziei, które w nim położono, wątpi i szuka swojego miejsca, cały czas pozostając w cieniu nieżyjących ojca i brata, wyznaczając ich sobie na wzór. To właśnie chęć zdobycia uznania w ich oczach jest jego siłą napędową, a ciężar nałożony na jego barki i brak zrozumienia otoczenia, samotność i wyobcowanie potwierdzają tylko, że milczący biały wilkor przypadł mu nie tylko ze względu na pochodzenie. Podobała mi się również bolesna lekcja pokory, jaką los zgotował smoczej królowej – Dany z trudem uczy się własnych ograniczeń i starając się być wierna samej sobie popełnia błąd za błędem. Tyrion pozostaje sobą, co jest jedną z najlepszych rzeczy, jakie można znaleźć w całej sadze, a jego ścieżka wiedzie przez miejsca mityczne. To właśnie on spotka największe zaskoczenie całego tomu. Pojawia się także kolejna z moich ukochanych postaci, czyli jedyny dobry do szpiku kości bohater, który jednak w przeszłości był przemytnikiem – Davos płynący z poselstwem do Białego Mostu. Finał tej wyprawy również podniósł mi ciśnienie i zachwycił, bo tego pragnę dla Północy. Rozdziały Brana nigdy nie należały do moich ulubionych, przyznać jednak trzeba, że dowiedzieć się z nich można rzeczy intrygujących o samym Westeros, a rozdział ukazany oczami Melisandre stanowi prawdziwą gratkę.</p>
<p align="justify">Jako wisienkę na torcie uznać można fakt, że jest to chyba najładniej wydany tom sagi, jeśli chodzi o okładkę. Jest estetycznie i na temat, co cieszy zwłaszcza po absolutnie nietrafionych okładkach do obu tomów „Uczty&#8230;”. Nie muszę już chyba dodawać, że czyta się szybko – już po pierwszych zdaniach prologu przenosimy się do znanego świata, z którego z niechęcią wracałam do codziennych zajęć. Z utęsknieniem czekam na tom kolejny i wierzę, że się nie zawiodę. Mogłabym pisać i pisać o tej książce i całej serii, nie chcę jednak nikomu psuć zabawy przy czytaniu, bo w Pieśni jest to prawdziwym przestępstwem. Dlatego mogę tylko gorąco zachęcać do zapoznawania się z twórczością Martina, co niniejszym czynię.</p>
<p><b>Tytuł:</b> Taniec ze smokami<br />
<b>Tytuł oryginału:</b> A Dance with Dragons vol. 1<br />
<b>Autor:</b> George R.R. Martin<br />
<b>Tłumaczenie:</b> Michał Jakuszewski<br />
<b>Wydawnictwo:</b> Zysk i S-ka, 2011<br />
<b>Ilość stron:</b> 634<br />
<b>Moja ocena:</b> 5+/6</p>
<p align="justify">Serdecznie dziękuję wydawnictwu <a href="zysk.com.pl">Zysk i S-ka</a> za sprezentowanie mi egzemplarza.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/mandzuria.wordpress.com/1322/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/mandzuria.wordpress.com/1322/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/mandzuria.wordpress.com/1322/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/mandzuria.wordpress.com/1322/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/mandzuria.wordpress.com/1322/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/mandzuria.wordpress.com/1322/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/mandzuria.wordpress.com/1322/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/mandzuria.wordpress.com/1322/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/mandzuria.wordpress.com/1322/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/mandzuria.wordpress.com/1322/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/mandzuria.wordpress.com/1322/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/mandzuria.wordpress.com/1322/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/mandzuria.wordpress.com/1322/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/mandzuria.wordpress.com/1322/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mandzuria.wordpress.com&amp;blog=7140918&amp;post=1322&amp;subd=mandzuria&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandzuria.wordpress.com/2011/12/10/powrot-do-westeros/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/ece260a478d302816c998b31d24112d7?s=96&#38;d=identicon&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">mandżuria</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://mandzuria.files.wordpress.com/2011/12/taniec-ze-smokami-czesc-1_george-r-r-martinimages_product9978-83-7506-897-9.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>Ziemia i niebo francuskiego pilota</title>
		<link>http://mandzuria.wordpress.com/2011/11/30/1315/</link>
		<comments>http://mandzuria.wordpress.com/2011/11/30/1315/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 Nov 2011 22:06:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mandżuria</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[francja]]></category>
		<category><![CDATA[literatura francuska]]></category>
		<category><![CDATA[literatura rosyjska]]></category>
		<category><![CDATA[rosja]]></category>
		<category><![CDATA[syberia]]></category>
		<category><![CDATA[tożsamość]]></category>
		<category><![CDATA[wyd czytelnik]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandzuria.wordpress.com/?p=1315</guid>
		<description><![CDATA[„Między ziemią i niebem” przeczytałam wczesną jesienią, kiedy to czytałam jedną książkę Makine za drugą. Zazwyczaj nie lubię zapoznawać się z całą twórczością jednego autora naraz. Obawiam się, że mnie znuży i zacznę dostrzegać powtarzalność w jego tematyce bądź stylu. Czasem rzeczywiście tak bywa, że po kilku książkach autor niewiele ma mi już do zaoferowania [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mandzuria.wordpress.com&amp;blog=7140918&amp;post=1315&amp;subd=mandzuria&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://mandzuria.files.wordpress.com/2011/11/352x500.jpg?w=187&#038;h=300" width="187" height="300" class="alignleft size-medium wp-image-1317" />
<p align="justify">„Między ziemią i niebem” przeczytałam wczesną jesienią, kiedy to czytałam jedną książkę Makine za drugą. Zazwyczaj nie lubię zapoznawać się z całą twórczością jednego autora naraz. Obawiam się, że mnie znuży i zacznę dostrzegać powtarzalność w jego tematyce bądź stylu. Czasem rzeczywiście tak bywa, że po kilku książkach autor niewiele ma mi już do zaoferowania i przykro mi, że nasza znajomość kończy się z mieszanymi uczuciami albo nawet lekkim niesmakiem. Wolę więc dawkować sobie powieści interesujących mnie twórców. Jednak jak zawsze, od tej reguły też są wyjątki i dla mnie, jak już można się bez trudu domyślić, zalicza się Andreï Makine. Nawet jeśli „Między ziemią i niebem” uważam za „jedynie” bardzo dobrą, a nie doskonałą w porównaniu do reszty jego dorobku, to wciąż jest to świetna powieść. I cieszę się niezmiernie, że jeszcze sporo przetłumaczonych na polski książek jego autorstwa dopiero czeka, aż je przeczytam&#8230; Po każdej wiele sobie obiecuję i jestem spokojna, że nie spotka mnie rozczarowanie.</p>
<p align="justify">Ponownie udamy się w czytelniczą podróż pomiędzy Francją a Syberią, tym razem za sprawą wojskowego pilota, Jacques’a Dorme’a. W 1942 roku młody człowiek trafia na teren Rosji i ocala swoje życie dzięki wyjątkowym zdolnościom lotniczym. Zaczyna służyć w eskadrze lotniczej Alaska-Syberia, transportując amerykańskie samoloty mające pomóc Rosjanom w wojnie z Niemcami. Obserwuje rosyjską mentalność, starając się zrozumieć kraj pełen niepojętych dla niego zasad i skrajnych przeciwieństw, nie będąc w stanie ogarnąć jego złożoności. Właśnie tam, w sercu niepojętego, znajduje swoją rodaczkę, z którą rozumie się bez słów. Aleksandra, która kiedyś nosiła inne, francuskie imię, trafiła do Rosji i nie mogła już z niej wyjechać. Nie tylko fizycznie – rosyjskość zabarwiła jej duszę, tożsamość już nie była tak prosta i oczywista do określenia. Przeżyli razem zaledwie tydzień, czas ten jednak wpłynął na ich dalsze życie i gdyby nie misja Dorme’a, z góry skazana na porażkę, zapewne ciągnąłby się latami&#8230; Te kilka dni wpłynęły nie tylko na życie pilota i jego ukochanej, ale także małego chłopca z rosyjskiego domu dziecka, który po latach słyszy tę opowieść z ust Aleksandry. Uczy się ją rozumieć, tak samo jak francuskie słowa, których uczy go stara już kobieta. Francja opanowuje jego wyobraźnię, a historia pilota musi zostać przez niego zrozumiana i opowiedziana do końca. Dlatego będąc już dorosłym człowiekiem, chłopiec wyrusza w podróż śladami Dorme’a.</p>
<p align="justify">Makine po raz kolejny z wyczuciem przeplata ludzkie losy, trafnie określając emocje i ubierając w słowa przemyślenia swoich bohaterów. Poza poruszającymi historiami i tematem tożsamości obecnym w każdym dziele pisarza, które miałam okazję poznać do tej pory, Makine sporo miejsca poświęca także rosyjskiej obyczajowości, skupiając się na absurdach – niekiedy dramatycznych, przyrównując Rosję z czasów wojny do kraju okupowanego, w dodatku od środka, a więc w prawdopodobnie najgorszy z możliwych sposobów, czasem natomiast zabawnych, w słodko-gorzki sposób: na przykład kiedy dzieci z domu dziecka zwożone są na miejsca spotkań i wieców, by tworzyć rozentuzjazmowany tłum, nie mając nawet pojęcia, kim jest przemawiający osobnik. Mimo krytyki, przez prozę Makine przebija się głębokie uczucie, jakie pisarz żywi do miejsca swojego urodzenia, czułość do pełnej sprzeczności Rosji, do jej mieszkańców i zadziwiających niekiedy obyczajów. Po raz kolejny autor trafia w moją wrażliwość, pisząc w niezwykły sposób o najzwyklejszych sprawach, o ludzkiej samotności i poszukiwaniu odpowiedzi, które tak często leżą poza naszym zasięgiem.</p>
<p align="justify">Warto wspomnieć także, że jest to ponoć ostatnia część trylogii rozpoczętej genialnym „Francuskim testamentem”, a postać Aleksandry ma być tą samą Aleksandrą, o której mowa w nagradzanej powieści. Nie pamiętam już dokładnie „Francuskiego testamentu” i nie do końca potrafię chronologicznie umiejscowić wydarzenia z „Między ziemią i niebem” w tamtej historii, ciężko mi się więc do tego szerzej odnieść. Wciąż jeszcze nie czytałam drugiej części trylogii i nie mogę znaleźć informacji, który to tytuł. Chronologia nie jest tu jednak ważna, bo i bez znajomości „Francuskiego testamentu” można się zachwycić „Między ziemią i niebem”, jest to bowiem powieść zapadająca w pamięć, bogata w treści i niebagatelna.</p>
<p><b>Tytuł:</b> Między Ziemią i Niebem<br />
<b>Tytuł oryginału:</b> La Terre et le ciel de Jacques Dorme<br />
<b>Autor:</b> Andreï Makine<br />
<b>Tłumaczenie:</b> Małgorzata Hołyńska<br />
<b>Wydawnictwo:</b> Czytelnik, 2004<br />
<b>Ilość stron:</b> 172<br />
<b>Moja ocena:</b> 5/6</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/mandzuria.wordpress.com/1315/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/mandzuria.wordpress.com/1315/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/mandzuria.wordpress.com/1315/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/mandzuria.wordpress.com/1315/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/mandzuria.wordpress.com/1315/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/mandzuria.wordpress.com/1315/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/mandzuria.wordpress.com/1315/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/mandzuria.wordpress.com/1315/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/mandzuria.wordpress.com/1315/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/mandzuria.wordpress.com/1315/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/mandzuria.wordpress.com/1315/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/mandzuria.wordpress.com/1315/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/mandzuria.wordpress.com/1315/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/mandzuria.wordpress.com/1315/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mandzuria.wordpress.com&amp;blog=7140918&amp;post=1315&amp;subd=mandzuria&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandzuria.wordpress.com/2011/11/30/1315/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/ece260a478d302816c998b31d24112d7?s=96&#38;d=identicon&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">mandżuria</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://mandzuria.files.wordpress.com/2011/11/352x500.jpg?w=187" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>Lahiri &#8211; tłumaczka utalentowana</title>
		<link>http://mandzuria.wordpress.com/2011/11/09/lahiri-tlumaczka-utalentowana/</link>
		<comments>http://mandzuria.wordpress.com/2011/11/09/lahiri-tlumaczka-utalentowana/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 Nov 2011 21:53:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mandżuria</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[imigranci]]></category>
		<category><![CDATA[jhumpa lahiri]]></category>
		<category><![CDATA[literatura amerykańska]]></category>
		<category><![CDATA[literatura indyjska]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[tożsamość]]></category>
		<category><![CDATA[wyd znak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandzuria.wordpress.com/?p=1306</guid>
		<description><![CDATA[„Tłumacz chorób” to debiut Jhumpy Lahiri (nagrodzony Pulitzerem), a także pierwsza książka jej autorstwa, którą miałam okazję przeczytać. Do tej pory moja wiedza o tej autorce indyjskiego pochodzenia (urodziła się wprawdzie w Londynie, jej rodzice pochodzą z Bengalu, a ona sama uważa się za pół-Amerykankę) ograniczała się do notki biograficznej oraz przeświadczenia, że jest to [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mandzuria.wordpress.com&amp;blog=7140918&amp;post=1306&amp;subd=mandzuria&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://mandzuria.files.wordpress.com/2011/11/tlumaczchorob.jpg?w=600"   class="alignleft size-full wp-image-1307" />
<p align="justify">„Tłumacz chorób” to debiut Jhumpy Lahiri (nagrodzony Pulitzerem), a także pierwsza książka jej autorstwa, którą miałam okazję przeczytać. Do tej pory moja wiedza o tej autorce indyjskiego pochodzenia (urodziła się wprawdzie w Londynie, jej rodzice pochodzą z Bengalu, a ona sama uważa się za pół-Amerykankę) ograniczała się do notki biograficznej oraz przeświadczenia, że jest to chyba najpiękniejsza znana mi pisarka. Po przeczytaniu „Tłumacza chorób” przekonałam się także, że ma ona niebanalny talent i z wielkim wdziękiem potrafi pisać o rzeczach pozornie prostych, niekiedy nawet banalnych, które jednak poruszają czytelnika, zwłaszcza, jeśli interesują go tematy tożsamościowe i imigranckie. Jednakże proza Lahiri nie ogranicza się do wspomnianej tematyki i pełna jest motywów uniwersalnych, które sprawiają, że ten zbiór opowiadań treściowo jest w moim odczuciu bliski ideału.</p>
<p align="justify">Na książkę składa się dziewięć opowiadań, większość historii ma miejsce w środowisku indyjskich imigrantów w USA, kilka dzieje się w samych Indiach. Każda miniatura pokazuje fragment zwykłego życia bohaterów – narastający kryzys w małżeństwie, wycieczka do kraju przodków, wynajmowanie mieszkania u bogatej i ekscentrycznej Amerykanki, czy przyjaźń pary Hindusów i ich małej córeczki z mężczyzną bengalskiego pochodzenia, którzy z napięciem śledzą transmisje z ogarniętej zamieszkami ojczyzny. Za każdym razem Lahiri w subtelny sposób używa opowiadanej historii jako punktu wyjścia do przedstawiania zderzenia lub przenikania się kultur i życia w obcym kraju. Zagadnienie tożsamości i zrozumienia nie jest pokazane w nachalny sposób, a autorka nie stara się oceniać i wartościować. Zarysowuje spostrzeżenia i konflikty pozwalając, by czytelnik sam się z nimi zmierzył i doszedł do własnych wniosków. Bohaterowie w większości wzbudzają sympatię, a same opowiadania emanują ciepłem, nawet jeśli traktują o sprawach przykrych i niełatwych. Są bardzo ludzkie, kameralne i chyba przez to mają w sobie taką siłę – nietrudno poczuć empatię i zbliżyć się do opowiadanych historii. Ciężko mi nawet wybrać takie, które uznałabym za najlepsze – uwiodło mnie już pierwsze, w którym oddalone od siebie małżeństwo zaczyna prowadzić grę – przy wyłączonym z powodu awarii świetle mówią sobie o rzeczach, o których do tej pory nigdy nie rozmawiali. Do samego końca ciężko ocenić, czy powtarzające się codziennie przez tydzień zwierzenia prowadzą do odrodzenia się uczuć, czy całkowitej katastrofy. Nerwowo przerzucałam strony, żeby dowiedzieć się, co stanie się z rodziną Bengalczyka z kolejnego opowiadania, z czułością i smutkiem czytałam o dziewczynie nawiązującej romans z żonatym mężczyzną i małym chłopcu z rozbitego małżeństwa… Za każdym razem bez przeszkód wślizgiwałam się w świat opisany w danej historii, doznawałam wzruszeń i rozmyślałam o tym, co się bohaterom przydarzyło i co z nimi będzie dalej. Ostatni tekst, „Trzeci i ostatni kontynent” jest po prostu piękny i wspaniale spina wszystkie dziewięć historii, choć żadna z nich nie ma ze sobą fabularnie nic wspólnego.</p>
<p align="justify">Jest jeszcze jeden motyw, który łączy wszystkich bohaterów, a jest nim głęboka samotność, niekiedy nawet poczucie wyobcowania. Głównie jednak jest to osamotnienie, niekoniecznie spowodowane nieprzyjaznymi warunkami lub brakiem serdeczności od ludzi otaczających postaci. To uczucie noszone głęboko, które w pewnym momencie staje się cechą charakteru. Z jednej strony niekiedy rozdzierająco przykre, jest także na swój sposób naturalne, przypisane jak gdyby człowiekowi i ujawniające się w warunkach takich, jak na przykład emigracja, ale nie tylko. Lahiri pisze o tym z prostotą daleką od banału.</p>
<p align="justify">Podobno Polacy statystycznie nie lubią opowiadań, ja natomiast uwielbiam krótkie formy, mam jednak co do nich spore wymagania. Jhumpa Lahiri swoim zbiorem spełnia moje oczekiwania – teksty są wyważone, nie ma w nich niepotrzebnych fragmentów, myśl przewodnia jest subtelnie, lecz mocno zarysowana, problematyka ważna i fascynująca. Niczym tytułowy tłumacz chorób, które zadaniem jest pośrednictwo między lekarzem a cierpiącym pacjentem, autorka wydaje się przyjmować rolę tłumaczki, przekładając uczucia imigrantów i mieszkańców Półwyspu Indyjskiego na język, którym włada ogólnie ujęty członek kultury zachodniej. Robi to z wielkim wyczuciem i wzruszająco, pozostaje więc się tylko cieszyć, że wszystkie jak do tej pory książki wydane przez Lahiri są dostępne w języku polskim.</p>
<p><b>Tytuł:</b> Tłumacz chorób<br />
<b>Tytuł oryginału:</b> Interpreter of Maladies<br />
<b>Autor:</b> Jhumpa Lahiri<br />
<b>Tłumaczenie:</b> Maria Jaszczurowska<br />
<b>Wydawnictwo:</b> Znak, 2002<br />
<b>Ilość stron:</b> 208<br />
<b>Moja ocena:</b> 5+/6</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/mandzuria.wordpress.com/1306/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/mandzuria.wordpress.com/1306/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/mandzuria.wordpress.com/1306/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/mandzuria.wordpress.com/1306/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/mandzuria.wordpress.com/1306/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/mandzuria.wordpress.com/1306/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/mandzuria.wordpress.com/1306/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/mandzuria.wordpress.com/1306/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/mandzuria.wordpress.com/1306/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/mandzuria.wordpress.com/1306/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/mandzuria.wordpress.com/1306/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/mandzuria.wordpress.com/1306/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/mandzuria.wordpress.com/1306/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/mandzuria.wordpress.com/1306/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mandzuria.wordpress.com&amp;blog=7140918&amp;post=1306&amp;subd=mandzuria&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandzuria.wordpress.com/2011/11/09/lahiri-tlumaczka-utalentowana/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/ece260a478d302816c998b31d24112d7?s=96&#38;d=identicon&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">mandżuria</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://mandzuria.files.wordpress.com/2011/11/tlumaczchorob.jpg" medium="image" />
	</item>
	</channel>
</rss>
