About
Mandżuria tak naprawdę ma na imię Joanna, dwadzieścia kilka lat i mieszka w centrum Polski. Zapalona czytelniczka, wielbicielka dobrej muzyki i herbaty wszelkiego rodzaju. Jako sześciolatka pokochała Japonię i tak jej już zostało. Z czasem fascynacja rozprzestrzeniła się na cały Wschód, zarówno Daleki jak i Bliski. Z wykształcenia bliżej jej do Wysp. Miłośniczka podróżowania z plecakiem, poznawania nowych kultur i ludzi. Redaktorka internetowego pisma „Archipelag”. Lubi pisać: listy, opowiadania oraz recenzje, stąd pomysł na bloga. Herbatniki powstały dzięki inspiracji płynącej z wielu fantastycznych blogów literackich i okołoliterackich oraz potrzeby pracowania nad wyrażaniem własnego zdania.
Wszystkich gości zapraszam do lektury!













Szczerze pisząc, nigdy się nie zastanawiałam nad tym, czy istnieją czytelnicy nie lubiący herbaty. Sama nie przepadam za kawą, a jeśli już ją piję, to musi być naprawdę warta tych kilku łyków. Z tego względu zapijam się herbatą;) Głównie zieloną, czasem białą czy czerwoną. Czarną, przyznam, pijam jedynie w gościach, gdy gospodarz nie ma niczego innego [u siebie wymagam, w gościnie jestem grzeczna i nie narzekam na smak i jakość]. Się rozpisałam^^’. W sumie to chciałam pozdrowić ciepło miłośniczkę Wschodu.
Hm… Chyba ja należę do tych, co za herbatą nie przepadają;) Tzn. jest zjawiskiem zdecydowanie marginalnym. A czytać lubię;)
Pozdrawiam serdecznie:)
Ja kocham herbate (ale nie czarna) i litrami wrecz pije wszelkie ziolowe i zielone – pokazna kolekcja zawsze stoi na wierzchu, ale niestety szybko trzeba ja uzupelniac, jako ze moj ukochany podziela moja milosc do herbaty.
Napisalas we wstepie, ze uzywasz obcego jezyka w pracy i na studiach, wywnioskowalam wiec, ze nie mieszkasz w Polsce. Czy moge zapytac, gdzie w takim razie?
Pozdrawiam cieplo i dziekuje za wnikliwe czytanie moich notek :)
Interesujący blog, trafiłem tu z Google. Przy okazji zapraszam do sprawdzenia projektu webook.pl dla czytelników książek. Pozdrawiam serdecznie!
Artur, dziękuję, strona wygląda bardzo ciekawie, jednak nie mogę się tam zarejestrować, bo nie dostałam zaproszenia :)
Coś jest na rzeczy z tym, że wielu miłośników książek uwielbia herbatę :) Choć dobrze zrobioną kawą z cynamonem, goździkami itp też nie pogardzę ;) Pozdrawiam i będę zaglądać częściej.
U mnie kawa przeplata się z herbatą, jednakże mleko jest zazwyczaj elementem wiążącym obie skłonności ;)
Ostatnio cichcem “herbatniki” podczytuję, toteż ośmielam się dodać witrynę do moich linków.
I pozdrawiam, oczywiście ;-)
Faktycznie: kto czyta bez herbaty? (W myśli przewijam teraz film z twarzami najbliższych przyjaciół i znajomych, by przypomnieć sobie ich upodobania w tych dziedzinach). Trudno orzec…
Serdeczności!
ja jestem czytelnikiem który herbaty nienawidzi wręcz i unika jak ognia. a więc tak, tacy czytelnicy istnieją
I bardzo dobrze, różnorodność to podstawa :) (ale tak zupełnie, nic a nic, żadnego rodzaju? ;))
Szczerze pisząc, nigdy się nie zastanawiałam nad tym, czy istnieją czytelnicy nie lubiący herbaty. Sama nie przepadam za kawą, a jeśli już ją piję, to musi być naprawdę warta tych kilku łyków. Z tego względu zapijam się herbatą;) Głównie zieloną, czasem białą czy czerwoną. Czarną, przyznam, pijam jedynie w gościach, gdy gospodarz nie ma niczego innego [u siebie wymagam, w gościnie jestem grzeczna i nie narzekam na smak i jakość]. Się rozpisałam^^’. W sumie to chciałam pozdrowić ciepło miłośniczkę Wschodu.
+1
też trafilem tu przez przypadek, z googli. bardzo mi sie ten blog spodobal, totez ląduje w zbiorze RSSów. podzielam zamilowanie do Norwegii – jak na zlosc, mnie do Danii wywialo ;)